wtorek, 31 października 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: październik 2017 (Leigh Bardugo, Becky Chambers, David Levithan...)

W październiku nie przeczytałam dużo - mogę liczyć tak naprawdę tylko sześć pełnych książek. Jednak nie mam sobie co wyrzucać, gdyż wolnego czasu mam tyle co kot napłakał, więc nie ma co narzekać ;). Niestety w tym miesiącu nic nie powaliło mnie na łopatki, chociaż lektura "Ścieżki wolności" oraz "Dalekiej drogi do małej, gniewnej planety" bardzo uprzyjemniła mi kilka chwil :D. 


Becky Chambers "Daleka droga do małej, gniewnej planety" 8/10
Książka ta znienacka (przynajmniej dla mnie) została w tym miesiącu wydana w Polsce, z czego niezmiernie się ucieszyłam, gdyż słyszałam o niej wiele dobrego na zagranicznych portalach. Na szczęście się nie zawiodłam. "Daleka droga do małej, gniewnej planety" to świetna rozrywka, ze wspaniałymi i niesamowicie oryginalnymi postaciami oraz z bardzo przystępnym tłem science fiction - sama nie jestem fanką tego gatunku, ale tę pozycję czytało się bardzo przyjemnie. Tempo fabuły również bardzo przypadło mi do gustu - przez większość książki jest ono jednostajne, przez co rozumiem, że nie ma jakiś szalonych zwrotów akcji, a jednak cały czas nasze zainteresowanie jest podtrzymywane. Nie można również nie wspomnieć o szerokim wachlarzu tematów wplatanych w całą historię, mimo iż jest ich dość sporo, komentarze nie są nachalne, a raczej prowokują do refleksji. Podsumowując: jest to naprawdę dobra pozycja, którą polecam nie tylko fanom sci-fi :).



Deepak Chopra, Rudolph E. Tanzi "Twój super mózg" 6.5/10
"Twój super mózg" to ogólnie rzecz biorąc ciekawa, choć momentami nudna pozycja. Niektóre rozdziały, czy refleksje bardzo przypadły mi do gustu, momentami jednak miałam problem, żeby zmotywować się do lektury dziesięciu stron. Jestem pewna, że każdy może wyciągnąć z tej książki coś przydatnego (zwłaszcza jeśli wierzy w mity dotyczące umysłu i funkcjonowania naszego mózgu), radzę tylko nastawić się na bardziej naukowy poradnik, niż milusie czytadło do porannej herbatki ;).


Peter Vardy, Paul Grosch "Etyka" 6/10
Pozycja ta zawiera część przedstawiająca główne poglądy w uznawaniu czegoś za etyczne, następnie przechodzi do bardziej konkretnych współczesności przykładów dyskusji takich jak: aborcja, prawa człowieka, czy zwierząt. Mimo iż książka ta została wydana w latach 90. to z łatwością można ją odnieść do dnia dzisiejszego. Wszystko jest przedstawione w sposób klarowny, a w części bardziej kontrowersyjnej autorzy przedstawiają różne poglądy na dany temat. Jeśli kogoś interesuje etyka, a nie wie o niej za dużo to ta lektura jest dobrym miejscem początkowym :).


Sally Thorne "The Hating Game" 5/10
Dużo dobrego słyszałam o tej pozycji, jednak jak widać po ocenie nie powaliła mnie ona na łopatki. Spodziewałam się czegoś naprawdę fantastycznego, a otrzymałam dość przeciętny, choć nie zły romans mający swoje początki w "nienawiści". Niestety podczas lektury odkryłam, że nie odpowiada mi zabieg przewodni (i.e. "och nie wiedziałam, że tak naprawdę go/ją kochałam przez cały ten czas"). No cóż, nie było tragedii, ale z tego gatunku czytałam już kilka o wiele bardziej odpowiadających mi pozycji. 


Leigh Bardugo "The Tailor" (Grisza #1.5) 6/10
Ten malusi rozdział do serii książek jakoś wpadł mi w ręce i postanowiłam go przeczytać. Historia dotyczy Genii, drugoplanowej, jednak ciekawej postaci. Rozdział był ciekawy, jednak nie powalił mnie na łopatki ;).


Hezjod "Teogonia" 3/10
Ahhhh, jakie to było nudne i chaotyczne, na szczęście krótkie! Jeśli ktoś interesuje się mitologią na bardziej początkujących poziomach, to polecam sięgnąć po coś innego. "Teogonia" jest naładowana imionami i bez dużej wiedzy w temacie trudno cieszyć się lekturą.


Rachel Cohn, David Levithan "Księga wyzwań Dasha i Lily" 3.5/10
Agrrr... to nie było miłe przeżycie. Jak już wielokrotnie wspominałam rzadko sięgam po książki młodzieżowe - muszę mieć jakieś podstawy w rekomendacjach, żeby się na coś zdecydować. Tę pozycję poleciła mi pani bibliotekarka i szczerze nie wiem dlaczego (no dobra, wiem - po prostu się jej podobała, ale wiadomo, nie o to chodzi). Tak jak jeszcze nie miałam problemu z Dashem (chociaż jest przesadnie filozoficzny i pełen refleksji jak na swój wiek), tak Lily po prostu doprowadzała mnie do szału - typowa nastolatka, która musi wszystkiego spróbować i ma do tego prawdziwe problemy... Do tego sama fabuła jest rozwleczona, albo po prostu źle zrównoważona, bo mimo dość małych gabarytów nie tak łatwo było mi przebrnąć przez tę pozycję. Nie polecam tym, którzy mają zbyt duże wymagania względem książek młodzieżowych ;P.


Książka, którąprzeczytałam, i zrecenzowałam to:

*****
To na tyle! Oby listopad pełen był literackich wspaniałości :D. Albo przynajmniej dobrej książkowej rozrywki ;).

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 15 października 2017

Don Miguel Ruiz Jr "Ścieżka wolności" recenzja

Przekład: Eleonora Karpuk
Data wydania: 09.2017
Ilość stron: 256

Nie ma to jak dobra, inspirująca oraz motywująca książka. Powiem szczerze, że miałam dość duże wymagania względem tej pozycji, gdyż Don Miguel Ruiz (ojciec autora) jest bardzo znaną postacią w temacie samorozwoju. "Ścieżka wolności" odrobinę mnie zaskoczyła, jednak w żadnym razie nie negatywnie :).

Opis:
Don Miguel Ruiz, autor Czterech umów, Ścieżki miłości i innych bestsellerów, jest duchowym nauczycielem i niekwestionowanym autorytetem dla milionów ludzi.
Jego syn, Don Miguel Ruiz jr, pieczołowicie zebrał i opracował wypowiedzi seniora z nagrań odczytów, warsztatów i wywiadów. Ocalił przed zapomnieniem także fragmenty swych codziennych rozmów z ojcem i rodzinne anegdoty. Tak powstała ta niewielka, ale głęboko mądra, szczera i skłaniająca do refleksji książka. 
Duchowe dziedzictwo Ruiza to synteza prastarej wiedzy Tolteków, zachodniej medycyny i psychologii. Pomaga wejrzeć w głąb siebie, odnaleźć swoje autentyczne „ja”, uleczyć się z życiowych ran, wypełnić życie miłością i harmonią.

"Ścieżka wolności" jest napisana bardzo przystępnie. Nie trzeba być zaznajomionym z wcześniejszymi dziełami pisarza, żeby zorientować się w temacie, gdyż jest zawarte mini wprowadzenie. Wyobrażam sobie jednak, że znajomość innych lektur jeszcze bardziej uprzyjemniłaby podążanie za skojarzeniami autora. Książka ta składa się z kilku historii, jednak główna jej część to krótkie rozważania, dygresje, porady na różne tematy. Muszę przyznać, że naprawdę duża ich ilość przypadła mi gustu, i w takim, czy innym sensie mogłam je odnieść do swojego życia. Oczywiście są momenty, w których nie do końca moje poglądy pokrywają się z myślami autora, jednak co wspaniałe, Don Miguel Ruiz podkreśla, żeby nie wierzyć mu na słowo -odsyła do własnych przemyśleń.

I to właśnie jest mój ulubiony element - ta pozycja naprawdę prowokuje do myślenia, do ponownego spojrzenia na nasze dotychczasowe zachowania i nastawienie. Nie są to jakieś puste frazesy, a naprawdę ciekawe i wartościowe przemyślenia, które ujęte w sposób bardzo przejrzysty są świetnym materiałem do rozważań. 

Tak jak podkreśla autor, do lektury trzeba zabrać się sercem, a niekoniecznie rozumem. Jak można łatwo się domyślić książka ta momentami może się niektórym wydać trochę specyficzna. Niektórym poglądy Don Miguela Ruiza będą odpowiadać, innym nie tak bardzo. Tak czy siak, jestem absolutnie przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie w tej pozycji. Motywację do rozwoju, pocieszenie, czy inspirację do rozmyśleń. 

"Ścieżka wolności" jest wspaniałą lekturą, dla tych z nas, którzy są otwarci na różne podejścia do życia - w końcu wszyscy chcemy być szczęśliwi, a ta książka jest świetnym krokiem w tym kierunku.

Moja ocena: 8/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 8 października 2017

5 książek, z których zrezygnowałam (rozczarowania) #2


Przyszedł czas na kolejny post z kolei o książkach, z których lektury postanowiłam zrezygnować. Muszę przyznać, że dopiero w ostatnich latach (od kiedy zaczęłam czytać więcej) porzucanie książek stało się dla mnie łatwiejsze - obecnie żal mi po prostu czasu na beznadziejne lektury, albo takie pozycje, na które po prostu nie jestem w nastroju. 

Magdalena Kordel "Córka wiatrów"
Ahhhh! Rzadko sięgam po polskich autorów, jednak korzystając z promocji postanowiłam spróbować. I muszę przyznać, że już dawno nie spotkałam się z tak słabą fabułą. Przeczytałam prawię połowę i tak naprawdę akcja się nie rozwijała. Miałam wrażenie, że cały czas jest powtarzane to samo, a dialog pełen był wymuszonej stylizacji językowej. Dodatkowo książka ta ma niespotykanie duże litery i pełno wolnego miejsca na stronie. Takim książkom grzecznie mówię: nie dziękuję, poproszę coś innego. 

Anna Kendrick "Scrappy Little Nobody"
Okazuje się, że nie lubię autobiografii celebrytów. Jak dotąd miałam nieprzyjemność przeczytać aż 1.5 pozycji z tego gatunku (jedną całą była ta Mindy Kelling). Nie jestem jakąś wielką fanką Anny Kendrick jednak z ciekawości sięgnęłam po tę książkę, jednak okazała się ona po prostu nudna.

Christina Lauren "Piękny drań"
Lubię od czasu do czasu przeczytać coś odmóżdżającego, najczęściej jest to wtedy romans. Jednak nawet w chwilach słabości mam ochotę na coś dobrego... Jakąś fabułę, dobre postacie i mniej problematyczne zachowania bohaterów. Zamiast po tę pozycję radzę sięgnąć po coś Kylie Scott lub po historyczny romans Tessy Dare lub Lisy Kleypas.

Kerri Maniscalco "Stalking Jack the Ripper"
O tej pozycji słyszałam wiele dobrego, jednak w rzeczywistości okazała się niezwykle nudna. Do tego kompletnie do gustu nie przypadła mi główna bohaterka. Nic ciekawego niestety :c.

Catherynne M. Valente "O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym"
Ta pozycja niestety należy do rodzaju, który po prostu mi nie pasuje. Nie lubię dziwnych historii, nawet w wydaniu pisarki, z którą jak na razie miałam dobre doświadczenie. Próbowałam jakoś brnąć, ale niestety nie mogłam się zmusić do lektury. 

*****

To na tyle! Zaznaczę tylko, że naprawdę rzadko nie kończę książek fabularnych - te powyżej zebrały się na przestrzeni kilku miesięcy ;).

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 1 października 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: wrzesień 2017 (Harry Potter, Marie Kondo, Tessa Dare, Milan Kundera, Robin Hobb...)


Wrzesień był pod względem czytelniczym dość dobrym miesiącem - większość lektur, które przeczytałam mi się podobały, jednak planowałam czytać więcej... Ale cóż, nie ma co narzekać na takie rzeczy ;). Zacznijmy!

Tessa Dare "The Duchess Deal" 8/10
Zdecydowanie jeden z najlepszych historycznych romansów jakie miałam przyjemność czytać :). Po ten gatunek nie sięgam zbyt często, jednak czasem człowiek potrzebuje czegoś miłego i wciągającego w swoim życiu. Jak dotąd z książkami Tessy Dare bywało u mnie różnie -  nie były złe, ale też mnie nie powalały (wiadomo, to też nie gatunek do tego), jednak "The Duchess Deal" to niezwykle zabawna, wciągająca i ocieplająca serce pozycja. Jeśli ktokolwiek ma ochotę na interesujący romans, z ciekawą fabułą i świetnym tłem to szczerze polecam :D.

Robert C. Solomon, Kathleen M. Higgins "Krótka historia filozofii" 7/10
Filozofia to jedno z moich najnowszych zainteresowań. Widząc tę pozycję w bibliotece stwierdziłam, że będzie to dobre wprowadzenie do tematu. Na szczęście miałam racje i lektura okazała się bardzo ciekawa. Wiadomo, książka ta jest stosunkowo niedługa, więc nie ma co się spodziewać jakiegoś obszernego podejścia do tematu, jednak swoją rolę przedstawienia krótkiej historii filozofii, moim zdaniem, spełnia :).

Robin Hobb "Royal Assassin" 8/10
Jest to druga część trylogii, w długiej serii książek Robin Hobb. Pierwszą część przeczytałam rok temu i bardzo mi się podobała, byłam jednak trochę niechętna sięganiu po kolejną pozycję, gdyż moje tempo czytania w tym przypadku nie jest najlepsze. Nie wiem, czy to przez język angielski, czy lektura ta po prostu należy do tych, przez które ciężej mi się brnie. Tak czy siak, książka ta była warta podjętego trudu. Robin Hobb jest wspaniałą pisarką z ogromnym talentem do kreowania postaci i tworzenia wciągającej fabuły (mimo, iż ja czasami muszę się do brnięcia przez nią zmotywować). Trzeci tom już zaczęłam, ale jakoś nie mam inspiracji do kontynuowania go na chwilę obecną.


Marissa Meyer "Wires and Nerve" 6/10
"Saga księżycowa" to jedna z moich ulubionych serii fantasy/sci-fi, postanowiłam więc sięgnąć po tą powieść graficzną. Akcja  "Wires and Nerve" rozgrywa się kilka miesięcy po zakończeniu cyklu, a jej główną bohaterką jest android Iko. Za dużo z akcji zdradzić nie mogę, gdyż wiadomo - spoilery. Muszę przyznać, że lektura ta nie powaliła mnie na kolana - była całkiem przyjemna i szybko się ją czytało, jednak fabuła jak i ilustracje nie zawładnęły moim sercem. Mimo to z chęcią sięgnę po kolejną część, która ujrzy światło dzienne za kilka miesięcy.

J. K. Rowling "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (drugi raz) 7/10
Pierwszy raz książkę tę czytałam kilka lat temu, więc moje spojrzenie na tę serię nie jest tak przyćmione sentymentem jak dla większości czytelników. Cykl ten jest świetną przygodą, ciekawie skonstruowaną i dziwnie uzależniającą, nie jestem jednak wobec tej serii bezkrytyczna. Nie jest to w moich oczach wielkie literackie dzieło, chociaż wiadomo, nie o to zawsze w książkach chodzi. Wracając do tematu - miło było znowu zajrzeć do Hogwartu, jednak ponowna lektura nie zmieniła mojego zdania ;).

Marie Kondo "The Life-Changing Magic od Tidying Up"/"Magia sprzątania" 7/10
I w tym miesiącu przyszedł czas na książkę dotyczącą porządkowania. Tym razem sięgnęłam po niezwykle popularną "Magię sprzątania" Marie Kondo. Muszę przyznać, że lektura ta mile mnie zaskoczyła. Spodziewałam się więcej dziwnych elementów i lania wody, a tu proszę - dowiedziałam się kilku przydatnych rzeczy oraz zaczerpnęłam nowe inspiracje. Kto nie czytał, a szuka motywacji, albo nowego spojrzenia, znajdzie w tej pozycji coś dla siebie.

Meghan Quinn "Drogie życie" 6.5/10
Pisałam o tej pozycji ostatnio w poście o najbardziej wyczekiwanych premierach. Jak widać szybko się za nią zabrałam ;). Niestety, trochę się rozczarowałam. "Drogie życie" nie było złe, jednak zawierało więcej romansu niż się spodziewałam. Miałam również problem z psychologicznym przedstawieniem terapii, nie wspominając już o kompletnie nierzeczywistym (nawet jak na ten gatunek) zakończeniu. Liczyłam po prostu na coś głębszego, a nie na chcącą być super ambitną lekturę, która jest po prostu dobrą i wciągająca rozrywką.

Milan Kundera "Zdradzone testamenty" 5/10
Ahhhh, naprawdę rzadko zdarza się, że moja miłość do autora z każdą kolejną książką maleje. Tak niestety stało się w przypadku Milana Kundery. "Zasłona" to jeden z najlepszych zbiorów esejów jaki miałam przyjemność czytać, jednak "Zdradzone testamenty" były po prostu nudne i tak naprawdę skupiały się na dwóch idealizowanych przez pisarza postaciach. No cóż, na razie dam sobie spokój z tym autorem, jednak pewnie prędzej, czy później ponownie sięgnę po coś spod jego pióra.

*****

To tyle :). Mam nadzieję, że mimo iż zapowiada mi się bardzo zapełniony miesiąc, październik okaże się bogatym w dobre lektury miesiącem :D.

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 24 września 2017

Stosik 3/2017


Muszę przyznać, że gdyby nie ostatnia promocja 3za2 w empiku sensu nie miałoby robienie tego posta ;). W ostatnich miesiącach naprawdę nie miałam problemu z nadmiernym kupowaniem książek, z czego jestem bardzo zadowolona :D. 

1. Meghan Quinn "Drogie życie"
Pisałam o tej książce ostatnio w najbardziej oczekiwanych zapowiedziach - jak widać lektura ta szybko trafiła w moje łapki :). Pozycja już przeczytana, nie było źle - więcej w podsumowaniu czytelniczym miesiąca.

2. Nicolas Barreau "Parigi e sempre una buona idea"
Zakupiona podczas letnich wakacji, zapowiada się lekko i przyjemnie ;).

3. Christophe Galfard "Wszechświat w twojej dłoni"
Kolejna wyczekiwana przeze mnie lektura września już na moim regale. Jeszcze nie czytałam, ale jestem bardzo ciekawa.

4. Luc Perry, Claude Capelier "Filozofia - najpiękniejsza historia"
Ostatnio bardzo interesuję się filozofią i podczas poszukiwań trafiłam na tę pozycję. Zapowiada się interesująco :D.

5. Dana Shultz "Minimalist Baker. Prosto, smacznie, wegańsko"
Jak na razie przetestowałam kilka przepisów i wszystkie okazały się świetne :D! Nie jestem wielką kucharką (nie lubię marnować czasu  na gotowanie), a ta książka jest niezwykle wygodna - proste przepisy, dobrze wszystko wytłumaczone i bez udziwnionych składników. Polecam :). 

6. Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości"
Książka nie załapała się na zdjęcie, gdyż już opuściła moją kolekcję. Niestety, nie podobała mi się ergo nie polecam.

*****

To na tyle! Poszło szybko ;) coś mi się jednak wydaje, że następny stosik (ostatni na ten rok) będzie większy ;D.

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 17 września 2017

Unhaul książkowy #3 (+20 książek)




Czas na kolejny unhaul książkowy :D. Dla niewtajemniczonych jest to post o książkach, które postanowiłam przekazać dalej. Przypomnę również, że mam raczej minimalistyczne podejście do lektur - pozbywam się nie tylko książek, które nie przypadły mi do gustu, ale i tych, po które nie zamierzam sięgać ponownie (nawet tych, które mi się podobały). Wiadomo - każdy ma inne podejście :)



1. Charles Dickens "The Pickwick Papers"
Dickens już sam w sobie (a raczej w swoich dziełach) jest trochę onieśmielający, a jeśli dodamy do tego dużą objętością oraz język obcy w wydaniu trochę przestarzałym czuję się trochę zniechęcona. Mam inną książkę tego autora na półce, po którą sięgnę z większą ochotą.

2. Moje Q&A
Kompletne dno niestety. Dedykowane raczej dla młodzieży, ze wspaniałych infantylnymi pytaniami typu: Co dzisiaj podsłuchałaś? Nie polecam.

3. John Grogan "Marley i ja"
Czytałam tę pozycję gdzieś 8 lat temu i bardzo mi się podobała, jednak nie mam ochoty przechodzić przez to ponownie.

4. Sabaa Tahir "Ember in the Ashes"
Ta książka całkiem mi się podobała, jednak nie mam ochoty kontynuować tej serii.

5. Brandon Sanderson "Z mgły zrodzony"
Jak już wspomniałam na blogu kilkukrotnie high fantasy Brandona Sandersona specjalnie mi nie pasuje. Ta książka w żadnym razie nie była zła, jednak nie mam zamiaru sięgać po kolejne w tej serii. 


6. Henri Loevenbruck "Wilczyca i Córka Ziemi"
Pozycję tę przeczytałam 7 lat temu i wtedy bardzo mi się podobała. Był to jednak początek mojej przygody z fantastyką i kiedy kilka miesięcy temu sięgnęłam ponownie po tę pozycję bardzo się rozczarowałam, myślę, że przebrnęłam przez 25-30% i po prostu zrezygnowałam. Ciekawe jest to, jak nasze gusta się rozwijają ;).

7. Magdalena Kordel "Córka wiatrów"
Rzadko czytam literaturę polską i czasem najdzie mnie ochota to zmienić - ta pozycja jednak okazała się kompletną porażką. Po pierwsze ogromna czcionka - nie rozumiem celowości takiego zabiegu, oprócz oczywistego jakim jest powiększenie objętości i tak dość krótkiej pozycji. Po drugie dobrnęłam do 1/3 lektury i się poddałam - słabo napisana i rozwleczona. Nieczęsto porzucam książki, więc decyzja taka sama w sobie dużo mówi.

8. Julie Israel "Indeks szczęścia"
Pozycja ta była całkiem przyjemna, jednak nie wyobrażam sobie sięgnąć po nią ponownie. Lepiej więc, żeby ktoś inny się nią cieszył ;).


9. 10. 11. Maggie Stiefvater "Król kruków", "Złodzieje snów", "Wiedźma z lustra"
Przeczytałam całą tę serię i specjalnie mnie nie powaliła. Nie była zła, jednak za dużo elementów w niej mi się nie podobało, żebym miała ją czytać ponownie.

12. 13. 14. Siri Pettersen "Dziecko Odyna", "Zgnilizna", "Evna"
Książki te bardzo mi się podobają, są jednak specyficzne w tym sensie, że są momentami dość mroczne* - nie w żadnym thrillerowym stylu, ale bardziej natury ludzkiej (w tej serii są nie tylko ludzie). Cieszę się, że przeczytałam tę serię (jest to jednak z najlepszych serii fantasy), jednak nie mam ochoty przechodzić przez to kolejny raz i wolę, żeby ktoś inny mógł się nimi nacieszyć.


15. Mindy McGinnis "Dyskretne szaleństwo"
Interesująca lektura, jednak jak to bywa z bardziej mrocznymi* fabułami oraz zagadkami - nie mam ochoty kolejny raz zanurzać się w taką akcję. 

16. Licia Troisi "Il talismano del potere"
Moja przygoda z Licią Troisi zdecydowanie okazała się równią pochyłą. Każda kolejna pozycja podobała mi się trochę mniej. Przeczytane, jednak kolejnego razu nie planuję.

17. J.R.R. Tolkien "Niedokończone opowieści"
Wiadomo - uwielbiam Tolkiena, jednak to wydanie jest bardzo nieprzyjemne. Małe literki, a sama fabuła również raczej nudnawa - nie wiem, czy kiedyś sięgnę po tę pozycję, ale jeśli najdzie mnie ochota pójdę do biblioteki po lepsze wydanie. 


18. Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów"
Bardzo ciekawa lektura, która okazała się świetną rozrywką - nie jest to jednak materiał na kolejną lekturę. Jest tyle świetnych i zachęcających lektur na rynku, więc na pewno coś wpadnie mi w łapki.

19. Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości"
Nie, dziękuję. Swoje żale już wylałam w ostatnim podsumowaniu miesiąca.

20. Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford"
Dobra lektura, jednak nie planuję po nią sięgać ponownie. W przyszłości jednak z chęcią skuszę się na inne pozycje tej autorki.

21. Słownik/rozmówki polsko-hiszpańskie
Już niepotrzebny ;).

22. Rhys Bowen "Dublin, moja miłość" (nie na zdjęciu)
Bardzo lubię tę serię i z chęcią sięgnę po kolejne części, nie planuję jednak wracać do nich ponownie.


*****

To na tyle! Przypomnę tylko, że książki te gromadzę na przestrzeni kilku miesięcy - moja kolekcja jest już na tyle ograniczona do moich ulubieńców, że lektury do oddania gromadzą się coraz wolniej :D.

Miłego czytania,
Patsy.

*mroczny w moim wydaniu ma zdecydowanie bardziej delikatny wydźwięk w stosunku do bardziej popularnego rozumienia tego słowa ;)

sobota, 9 września 2017

Najbardziej wyczekiwane zapowiedzi 3/17


Przyszłe miesiące nie zapowiadają się zbyt dobrze dla mojego portfela. Na polski rynek wchodzi wiele świetnych książek, a w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić te, które najbardziej mnie zainteresowały :D

Wrzesień



13.09 

Chrisophe Galfard "Wszechświat w twojej dłoni"
Tę książkę kupię z pewnością! Przystępne tłumaczenie nieba to coś zdecydowanie dla mnie :). Z tego co się orientuję książka ta jest już dostępna na empiku i znaku.


Jay Kristoff "Nibynoc"
Świetna okładka i mieszane recenzje sprawiają, że nie jestem pewna wydania pieniędzy na tę pozycję. Poczekamy, zobaczymy, jednak opis zapowiada się fantastycznie!


Meghan Quinn "Drogie życie"
Szczerze nie wiem, czemu książka ta przykuła moją uwagę. Po literaturę obyczajową sięgam sporadycznie, jednak zawsze staram się dobrze zbadać grunt. W procesie moich badań odkryłam, że pozycja ta ma świetne oceny na goodreads (4.47/5!), a co za tym idzie wspaniałe recenzje. Mam nadzieję, że się nie zawiodę ;D.


22.09 
Timothy Ferriss "Narzędzia tytanów"
Książka ta zapowiada się bardzo ciekawie - Timothy Ferriss przedstawia rutyny i inne narzędzia ludzi, którzy odnieśli w czymś duży sukces. Myślę, że prędzej, czy później sięgnę po tę pozycję, chociaż jej wielkość trochę mnie odstręcza - 704 strony niewypełnione fabułą nie brzmią lekko ;).


27.09
Elena Favilli, Francesca Cavallo "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek"
Kiedy odkryłam tę pozycję w zapowiedziach bardzo się ucieszyłam! Są to tytułowe opowieści dla dzieci przedstawiające historie niezwykłych kobiet (w tym Ireny Sendlerowej oraz Marii Skłodowskiej-Curie). Zapowiada się jako ciekawa i wartościowa lektura dla młodych czytelników :).


29.09 
Don Miguel Ruiz Jr. "Ścieżka wolności"
Od czasu do czasu lubię przeczytać coś inspirującego i właśnie z ciekawości sięgnę po tę pozycję. Autor ten wraz ze swoim ojcem są bardzo znanymi twórcami, więc z chęcią zobaczę co o niej sądzę :).

Październik


06.10 
Brian Tracy "Zmień myślenie a zmienisz swoje życie"
Ostatnio jestem głodna motywacji :D. Brian Tracy jest znanym mówcą i autorem (polecam zobaczyć jego filmiki na youtube), który naprawdę ciekawie przedstawia swoje pomysły i poglądy. Z chęcią sięgnę po jego książkę :).


25.10 
Dalajlama, Tutu Desmond "Wielka księga radości"
Ta okładka o.O - prześliczna! Tytuł brzmi ciekawie, opis również jest interesujący. Nie jestem w 100% jednak przekonana - zobaczymy w jakim będę nastroju kiedy pozycja ta ujrzy światło dzienne ;P.


30.10 
Ida Kulawik "Słodka kuchnia roślinna"
Nie jestem fanką gotowania i pieczenia, chyba, że coś jest szybkie i łatwe. Ta pozycja wyszła spod pióra autorki bloga (którego nie znałam) - co w przypadku Jadłonomii zabieg ten sprawdził się wspaniale. Przed potencjalnym zakupem przetestuję pewnie jakiś przepis, albo przejrzę książkę w księgarni :).


Listopad


08.11 
Eric-Emmanuel Schmitt"Człowiek, który widział więcej"
Kilka książek tego autora już za mną - większość bardzo mi się podobała. Może nie sięgnę po tę pozycję w dniu premiery, jednak prędzej czy później pewnie to zrobię. Z opisu wynika, że w tej książce autor porusza głównie temat religii. 


Grudzień


06.12 
Lisa Eldridge "Face Paint. Historia makijażu"
Szczerze się zdziwiłam kiedy zobaczyłam tę pozycję w polskich zapowiedziach. Lisa Eldridge jest makijażystką sław, a swoimi umiejętnościami dzieli się również w filmikach an youtube. Ktokolwiek ją oglądał wie, że jest to bardzo elegancka, utalentowana oraz wykształcona w swojej dziedzinie kobieta. Historia makijażu wydaje mi się bardzo ciekawym tematem, chociaż przed potencjalnym zakupem postaram się przejrzeć tę pozycję w księgarni ;).


*****

To na tyle! Uff dużo się nazbierało, a jeszcze nie wiadomo, co za asy wydawcy mają w rękawach ;D!

Miłego czytania,
Patsy.

Ps. W ostatnich dniach założyłam konto na Instagramie (tematyka głównie książkowa oraz podróżnicza). Zapraszam!

niedziela, 3 września 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: sierpień 2017("Nie poddawaj się", Elizabeth Gaskell, "Upiór Opery", Scott Lynch...)


Sierpień nie był mi książkowo specjalnie przychylny. Nie wiem, czy to przez wyjazd (wakacje zawsze trochę wytrącają człowieka), czy to po prostu przez dobór lektur, ale w tym miesiącu czytanie nie było moją rozrywką nr 1. 
Skoro mowa już o rozrywkach - obejrzałam w tym miesiącu swoją pierwszą koreańską dramę! Goblin mnie naprawdę zachwycił :D. Jeśli myślicie, że dramy nie są dla was, lubicie humor, fantastykę oraz bardzo ciekawą i oryginalną fabułę to szczerze polecam. Pierwszy odcinek z początku mnie nie wciągnął, ale już w połowie nie mogłam się oderwać (ja oglądałam na stronie dramaqueen).

A teraz przejdźmy do (nie tak) wspaniałych lektur sierpnia!

Sebastien De Castell "Traitor's Blade" 6/10
(pol. "Ostrze zdrajcy)
Hmmm... Mam dosyć mieszane uczucia względem tej pozycji. Sądzę, że moje rozczarowanie jest spowodowane sporymi oczekiwaniami - od zaufanego recenzenta słyszałam, że jest to połączenie "Trzech Muszkieterów" oraz "Kłamstw Locke'a Lamory" (obie z tych książek bardzo lubię) z czym nie mogę się zgodzić. Fakt widać w "Ostrzu zdrajcy" inspiracje zwłaszcza z pierwszej ze wspomnianych powieści, jednak poziomem dość trudno je przyrównać. Pozycja ta raczej mnie zmęczyła - nie mogłam się w nią wciągnąć, akcja była trochę niespójna i chaotyczna, a dodatkowy motyw mężczyzny będącego obrońcą/opiekunem młodej dziewczyny, jak już się przekonałam na przykładzie Wiedźmina, po prostu mi nie leży. Muszę przyznać, że fabuła jest obiecująca i wyobrażam sobie, że może być wspaniale rozwinięta, postacie są całkiem dobre, a i do języka nie mogę się przyczepić (zaznaczę tylko, że czytałam książkę w oryginale), jednak zdecydowanie mi czegoś tu brakowało. Na chwilę obecną nie planuję sięgać po kontynuację (która w Polsce wychodzi w tym miesiącu), chociaż w przyszłości moja decyzja może ulec zmianie ;).

Rainbow Rowell "Nie poddawaj się" 6/10
Każdy kto czytał "Fangirl" spotkał się już z Simonem i Bazem. Szczerze powiedziawszy przez długi czas nie planowałam sięgać po tę pozycję - jej opis specjalnie mnie nie zainteresował, ciesze się jednak, że moja biblioteka mnie na to skusiła. Rainbow Rowell bawi się różnymi motywami jak i schematami tworzenia historii o wybrańcu, pełnymi rękami czerpie inspiracje z Harry'ego Potter'a kompletnie je przy tym modyfikując i przekręcając. Z tego powodu jest to naprawdę ciekawe spojrzenie na ten, już trochę utarty, motyw. Książka ta jednak specjalnie nie powaliła mnie na łopatki - fakt, dość przyjemnie się ją czytało, jednak miałam dziwne uczucia względem samej fabuły (m.in. wyjaśnienie mocy Simona, czy istnienia Szarobura). 


Scott Lynch "Republika Złodziei" 6.5/10
Ahh, czemuż to o czemuż, tak ciężko mi się brnie przez te książki! Szczerze nie wiem o co chodzi, ale mimo, iż bardzo lubię pozycje Scotta Lynch'a to nie potrafię się w nie zupełnie wciągnąć. Fakt faktem "Republika złodziei" trochę mnie rozczarowała - jak dotąd jest to według mnie najgorszy tom w serii. Odniosłam po prostu wrażenie, że ten tom był trochę niepotrzebny...? (przydałoby się tu wejść w spoilery, ale z oczywistych powodów robić tego nie będę ;). Potrafię docenić kunszt pisarza, jego wspaniałą wizję i wyobraźnię, jednak fabuła była moim zdaniem trochę rozwleczona, a przynajmniej akcja nie była zbyt dobrze rozłożona. Mimo mojego małego rozczarowania, planuję sięgnąć po kontynuację (kiedy w końcu ujrzy światło dzienne), chociaż żywię gorąca nadzieję, że będzie ona znacznie lepsza :D.

Milan Kundera "Spotkanie" 6/10
Po wspaniałej "Zasłonie" postanowiłam w końcu sięgnąć po kolejną książkę Milana Kundery. Niestety jednak odrobinę się rozczarowałam. Tematy podjęte w tej pozycji nie poruszyły mnie i nie zaciekawiły mnie tak jak w przypadku pierwszego spotkania z autorem. Myślę również, że pozycja ta podobałaby mi się bardziej gdybym wiedziała więcej (albo cokolwiek) o niektórych osobach wspomnianych przez autor - na moją obronę muszę zaznaczyć, że Milan Kundera ma dość oryginalnych i raczej mniej popularnych znajomych (przynajmniej dla osoby z innego pokolenia niż autor). Tak łatwo się jednak oczywiście nie poddam! Kolejne, mam nadzieję lepsze, pozycje czekają na regale :D.

Erling Kagge "Cisza" 6/10
Muszę przyznać, że moją uwagę przykuła wspaniała okładka tej pozycji, dopiero potem zainteresowała mnie zawartość. Erling Kagge poświęcił ciszy ponad 30 mini rozdziałów, przywołując różne przykłady - filozofów, własne podróże, czy po prostu ciekawe przemyślenia. Książka ta była interesująca, czytało się ją szybko (jest krótka) jednak ogólnie rzecz biorąc nie powaliła mnie na łopatki. Po lekturze nadal trudno byłoby mi określić czym według autora jest ta cisza - czy chodzi o uważność? Medytację? O jakieś połączenie tych elementów? Bardziej od rozważań o ciszy, zainteresowała mnie historia autora, zwłaszcza jej podróżnicza strona. W każdym razie była to interesująca lektura, jednak bez szału.

Gaston Leroux "The Phantom of the Opera" 6/10
Książki tej nikomu przedstawiać raczej nie trzeba. "Upiór opery" trochę mnie zaskoczył - nie miałam zbyt dużych, czy nawet szczególnych oczekiwań, jednak fabuła okazała się wyjątkowo oryginalna. Chociaż muszę przyznać, że przez większość lektury byłam raczej znudzona - historia upiora mnie po prostu nie porwała w dodatku akcja należy raczej do specyficznych. Mimo wszystko, jest to bardzo oryginalna, klimatyczna i ciekawie skonstruowana powieść. Zaznaczę również, że jak na klasyk czyta się ją bardzo przyjemnie - w żadnym razie nie jest to jakaś ciężka lektura, chociaż jest bardziej mroczna niż się spodziewałam.

Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford" 6/10
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Elizabeth Gaskell i muszę przyznać, że okazało się całkiem przyjemnie. "Panie z Cranford" to ciekawa, interesująco skomponowana jednak raczej średnio wciągająca książka. Jest to obraz niewielkiej społeczności - głownie kobiet, które mają swoje rytuały, standardy, oraz pozory, które muszą podtrzymywać. Interesujące spojrzenie na Anglię XIX wieku, którego głównym elementem jest obraz społeczeństwa na przykładzie dość szczególnej jednostki. 

Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości" 4/10
Od czasu do czasu mam ochotę sięgnąć po lekką i miłą lekturę. "Sekretne składniki miłości" niestety do przyjemności zaliczyć nie mogę. Zapowiadało się dobrze - Paryż, jedzenie i dwie perspektywy narracji. Jednak z każdą stroną książka ta stawała się coraz bardziej absurdalna (porównując do innych pozycji z tego gatunku). Bohaterka dopiero co straciła ojca, partner porzuca ją dla innej kobiety, a ta zaczyna nękać wydawnictwo, aby porozumieć się z autorem książki, w której dostrzega siebie. O żałobie tak naprawdę się nie wspomina, a jakikolwiek smutek z powodu rozstania szybko zostaje zastąpiony nową obsesją. Relacja między głównymi postaciami również jest absurdalna (zwłaszcza jej długość), jednak tu już musiałabym wejść w spoilery. Dodatkowym cierniem okazało się tłumaczenie, a raczej częsty jego brak - rozumiem, że miało to nadawać francuskiego klimatu, jednak w takim przypadku robi się przypisy, a nie pozostawia czytelnika ze słowami, których nie zna (moja znajomość francuskiego jest raczej podstawowa i rozumiałam tylko część nieprzetłumaczonych elementów). Gwoździem do trumny było to porównanie: "zafiksowałem się na niej jak człowiek dotknięty autyzmem, który musi liczyć wszystko, co wpadnie mu w ręce". Czy tak trudno sprawdzić czym tak naprawdę charakteryzuje się autyzm -.-... Ekhem, ekhem, no niestety polecić tej książki nie mam komu.

*****

Książki, które przeczytałam, i zrecenzowałam to:
Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów"
Hideko Yamashita "Dan-sha-ri"

Oby wrzesień okazał się dla nas bogaty we wspaniałe lektury ^^.

Miłego czytania.
Patsy.