niedziela, 15 października 2017

Don Miguel Ruiz Jr "Ścieżka wolności" recenzja

Przekład: Eleonora Karpuk
Data wydania: 09.2017
Ilość stron: 256

Nie ma to jak dobra, inspirująca oraz motywująca książka. Powiem szczerze, że miałam dość duże wymagania względem tej pozycji, gdyż Don Miguel Ruiz (ojciec autora) jest bardzo znaną postacią w temacie samorozwoju. "Ścieżka wolności" odrobinę mnie zaskoczyła, jednak w żadnym razie nie negatywnie :).

Opis:
Don Miguel Ruiz, autor Czterech umów, Ścieżki miłości i innych bestsellerów, jest duchowym nauczycielem i niekwestionowanym autorytetem dla milionów ludzi.
Jego syn, Don Miguel Ruiz jr, pieczołowicie zebrał i opracował wypowiedzi seniora z nagrań odczytów, warsztatów i wywiadów. Ocalił przed zapomnieniem także fragmenty swych codziennych rozmów z ojcem i rodzinne anegdoty. Tak powstała ta niewielka, ale głęboko mądra, szczera i skłaniająca do refleksji książka. 
Duchowe dziedzictwo Ruiza to synteza prastarej wiedzy Tolteków, zachodniej medycyny i psychologii. Pomaga wejrzeć w głąb siebie, odnaleźć swoje autentyczne „ja”, uleczyć się z życiowych ran, wypełnić życie miłością i harmonią.

"Ścieżka wolności" jest napisana bardzo przystępnie. Nie trzeba być zaznajomionym z wcześniejszymi dziełami pisarza, żeby zorientować się w temacie, gdyż jest zawarte mini wprowadzenie. Wyobrażam sobie jednak, że znajomość innych lektur jeszcze bardziej uprzyjemniłaby podążanie za skojarzeniami autora. Książka ta składa się z kilku historii, jednak główna jej część to krótkie rozważania, dygresje, porady na różne tematy. Muszę przyznać, że naprawdę duża ich ilość przypadła mi gustu, i w takim, czy innym sensie mogłam je odnieść do swojego życia. Oczywiście są momenty, w których nie do końca moje poglądy pokrywają się z autorem, jednak co wspaniałe - Don Miguel Ruiz podkreśla, żeby nie wierzyć mu na słowo, odsyła do własnych przemyśleń.

I to właśnie jest mój ulubiony element - ta pozycja naprawdę prowokuje do myślenia, do ponownego spojrzenia na nasze dotychczasowe zachowania i nastawienie. Nie są to jakieś puste frazesy, a naprawdę ciekawe i wartościowe przemyślenia, które ujęte w sposób bardzo przejrzysty są świetnym materiałem do rozważań. 

Tak jak podkreśla autor, do lektury trzeba zabrać się sercem, a niekoniecznie rozumem. Jak można łatwo się domyślić książka ta momentami może się niektórym wydać trochę specyficzna. Niektórym poglądy Don Miguela Ruiza będą odpowiadać, innym nie tak bardzo. Tak czy siak, jestem absolutnie przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie w tej pozycji. Motywację do rozwoju, pocieszenie, czy pożywkę do rozmyśleń. 

"Ścieżka wolności" jest wspaniałą lekturą, dla tych z nas, którzy są otwarci na różne podejścia do życia - w końcu wszyscy chcemy być szczęśliwi, a ta książka jest świetnym krokiem w tym kierunku.

Moja ocena: 8.5/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 8 października 2017

5 książek, z których zrezygnowałam (rozczarowania) #2


Przyszedł czas na kolejny post z kolei o książkach, z których lektury postanowiłam zrezygnować. Muszę przyznać, że dopiero w ostatnich latach (od kiedy zaczęłam czytać więcej) porzucanie książek stało się dla mnie łatwiejsze - obecnie żal mi po prostu czasu na beznadziejne lektury, albo takie pozycje, na które po prostu nie jestem w nastroju. 

Magdalena Kordel "Córka wiatrów"
Ahhhh! Rzadko sięgam po polskich autorów, jednak korzystając z promocji postanowiłam spróbować. I muszę przyznać, że już dawno nie spotkałam się z tak słabą fabułą. Przeczytałam prawię połowę i tak naprawdę akcja się nie rozwijała. Miałam wrażenie, że cały czas jest powtarzane to samo, a dialog pełen był wymuszonej stylizacji językowej. Dodatkowo książka ta ma niespotykanie duże litery i pełno wolnego miejsca na stronie. Takim książkom grzecznie mówię: nie dziękuję, poproszę coś innego. 

Anna Kendrick "Scrappy Little Nobody"
Okazuje się, że nie lubię autobiografii celebrytów. Jak dotąd miałam nieprzyjemność przeczytać aż 1.5 pozycji z tego gatunku (jedną całą była ta Mindy Kelling). Nie jestem jakąś wielką fanką Anny Kendrick jednak z ciekawości sięgnęłam po tę książkę, jednak okazała się ona po prostu nudna.

Christina Lauren "Piękny drań"
Lubię od czasu do czasu przeczytać coś odmóżdżającego, najczęściej jest to wtedy romans. Jednak nawet w chwilach słabości mam ochotę na coś dobrego... Jakąś fabułę, dobre postacie i mniej problematyczne zachowania bohaterów. Zamiast po tę pozycję radzę sięgnąć po coś Kylie Scott lub po historyczny romans Tessy Dare lub Lisy Kleypas.

Kerri Maniscalco "Stalking Jack the Ripper"
O tej pozycji słyszałam wiele dobrego, jednak w rzeczywistości okazała się niezwykle nudna. Do tego kompletnie do gustu nie przypadła mi główna bohaterka. Nic ciekawego niestety :c.

Catherynne M. Valente "O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym"
Ta pozycja niestety należy do rodzaju, który po prostu mi nie pasuje. Nie lubię dziwnych historii, nawet w wydaniu pisarki, z którą jak na razie miałam dobre doświadczenie. Próbowałam jakoś brnąć, ale niestety nie mogłam się zmusić do lektury. 

*****

To na tyle! Zaznaczę tylko, że naprawdę rzadko nie kończę książek fabularnych - te powyżej zebrały się na przestrzeni kilku miesięcy ;).

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 1 października 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: wrzesień 2017 (Harry Potter, Marie Kondo, Tessa Dare, Milan Kundera, Robin Hobb...)


Wrzesień był pod względem czytelniczym dość dobrym miesiącem - większość lektur, które przeczytałam mi się podobały, jednak planowałam czytać więcej... Ale cóż, nie ma co narzekać na takie rzeczy ;). Zacznijmy!

Tessa Dare "The Duchess Deal" 8/10
Zdecydowanie jeden z najlepszych historycznych romansów jakie miałam przyjemność czytać :). Po ten gatunek nie sięgam zbyt często, jednak czasem człowiek potrzebuje czegoś miłego i wciągającego w swoim życiu. Jak dotąd z książkami Tessy Dare bywało u mnie różnie -  nie były złe, ale też mnie nie powalały (wiadomo, to też nie gatunek do tego), jednak "The Duchess Deal" to niezwykle zabawna, wciągająca i ocieplająca serce pozycja. Jeśli ktokolwiek ma ochotę na interesujący romans, z ciekawą fabułą i świetnym tłem to szczerze polecam :D.

Robert C. Solomon, Kathleen M. Higgins "Krótka historia filozofii" 7/10
Filozofia to jedno z moich najnowszych zainteresowań. Widząc tę pozycję w bibliotece stwierdziłam, że będzie to dobre wprowadzenie do tematu. Na szczęście miałam racje i lektura okazała się bardzo ciekawa. Wiadomo, książka ta jest stosunkowo niedługa, więc nie ma co się spodziewać jakiegoś obszernego podejścia do tematu, jednak swoją rolę przedstawienia krótkiej historii filozofii, moim zdaniem, spełnia :).

Robin Hobb "Royal Assassin" 8/10
Jest to druga część trylogii, w długiej serii książek Robin Hobb. Pierwszą część przeczytałam rok temu i bardzo mi się podobała, byłam jednak trochę niechętna sięganiu po kolejną pozycję, gdyż moje tempo czytania w tym przypadku nie jest najlepsze. Nie wiem, czy to przez język angielski, czy lektura ta po prostu należy do tych, przez które ciężej mi się brnie. Tak czy siak, książka ta była warta podjętego trudu. Robin Hobb jest wspaniałą pisarką z ogromnym talentem do kreowania postaci i tworzenia wciągającej fabuły (mimo, iż ja czasami muszę się do brnięcia przez nią zmotywować). Trzeci tom już zaczęłam, ale jakoś nie mam inspiracji do kontynuowania go na chwilę obecną.


Marissa Meyer "Wires and Nerve" 6/10
"Saga księżycowa" to jedna z moich ulubionych serii fantasy/sci-fi, postanowiłam więc sięgnąć po tą powieść graficzną. Akcja  "Wires and Nerve" rozgrywa się kilka miesięcy po zakończeniu cyklu, a jej główną bohaterką jest android Iko. Za dużo z akcji zdradzić nie mogę, gdyż wiadomo - spoilery. Muszę przyznać, że lektura ta nie powaliła mnie na kolana - była całkiem przyjemna i szybko się ją czytało, jednak fabuła jak i ilustracje nie zawładnęły moim sercem. Mimo to z chęcią sięgnę po kolejną część, która ujrzy światło dzienne za kilka miesięcy.

J. K. Rowling "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (drugi raz) 7/10
Pierwszy raz książkę tę czytałam kilka lat temu, więc moje spojrzenie na tę serię nie jest tak przyćmione sentymentem jak dla większości czytelników. Cykl ten jest świetną przygodą, ciekawie skonstruowaną i dziwnie uzależniającą, nie jestem jednak wobec tej serii bezkrytyczna. Nie jest to w moich oczach wielkie literackie dzieło, chociaż wiadomo, nie o to zawsze w książkach chodzi. Wracając do tematu - miło było znowu zajrzeć do Hogwartu, jednak ponowna lektura nie zmieniła mojego zdania ;).

Marie Kondo "The Life-Changing Magic od Tidying Up"/"Magia sprzątania" 7/10
I w tym miesiącu przyszedł czas na książkę dotyczącą porządkowania. Tym razem sięgnęłam po niezwykle popularną "Magię sprzątania" Marie Kondo. Muszę przyznać, że lektura ta mile mnie zaskoczyła. Spodziewałam się więcej dziwnych elementów i lania wody, a tu proszę - dowiedziałam się kilku przydatnych rzeczy oraz zaczerpnęłam nowe inspiracje. Kto nie czytał, a szuka motywacji, albo nowego spojrzenia, znajdzie w tej pozycji coś dla siebie.

Meghan Quinn "Drogie życie" 6.5/10
Pisałam o tej pozycji ostatnio w poście o najbardziej wyczekiwanych premierach. Jak widać szybko się za nią zabrałam ;). Niestety, trochę się rozczarowałam. "Drogie życie" nie było złe, jednak zawierało więcej romansu niż się spodziewałam. Miałam również problem z psychologicznym przedstawieniem terapii, nie wspominając już o kompletnie nierzeczywistym (nawet jak na ten gatunek) zakończeniu. Liczyłam po prostu na coś głębszego, a nie na chcącą być super ambitną lekturę, która jest po prostu dobrą i wciągająca rozrywką.

Milan Kundera "Zdradzone testamenty" 5/10
Ahhhh, naprawdę rzadko zdarza się, że moja miłość do autora z każdą kolejną książką maleje. Tak niestety stało się w przypadku Milana Kundery. "Zasłona" to jeden z najlepszych zbiorów esejów jaki miałam przyjemność czytać, jednak "Zdradzone testamenty" były po prostu nudne i tak naprawdę skupiały się na dwóch idealizowanych przez pisarza postaciach. No cóż, na razie dam sobie spokój z tym autorem, jednak pewnie prędzej, czy później ponownie sięgnę po coś spod jego pióra.

*****

To tyle :). Mam nadzieję, że mimo iż zapowiada mi się bardzo zapełniony miesiąc, październik okaże się bogatym w dobre lektury miesiącem :D.

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 24 września 2017

Stosik 3/2017


Muszę przyznać, że gdyby nie ostatnia promocja 3za2 w empiku sensu nie miałoby robienie tego posta ;). W ostatnich miesiącach naprawdę nie miałam problemu z nadmiernym kupowaniem książek, z czego jestem bardzo zadowolona :D. 

1. Meghan Quinn "Drogie życie"
Pisałam o tej książce ostatnio w najbardziej oczekiwanych zapowiedziach - jak widać lektura ta szybko trafiła w moje łapki :). Pozycja już przeczytana, nie było źle - więcej w podsumowaniu czytelniczym miesiąca.

2. Nicolas Barreau "Parigi e sempre una buona idea"
Zakupiona podczas letnich wakacji, zapowiada się lekko i przyjemnie ;).

3. Christophe Galfard "Wszechświat w twojej dłoni"
Kolejna wyczekiwana przeze mnie lektura września już na moim regale. Jeszcze nie czytałam, ale jestem bardzo ciekawa.

4. Luc Perry, Claude Capelier "Filozofia - najpiękniejsza historia"
Ostatnio bardzo interesuję się filozofią i podczas poszukiwań trafiłam na tę pozycję. Zapowiada się interesująco :D.

5. Dana Shultz "Minimalist Baker. Prosto, smacznie, wegańsko"
Jak na razie przetestowałam kilka przepisów i wszystkie okazały się świetne :D! Nie jestem wielką kucharką (nie lubię marnować czasu  na gotowanie), a ta książka jest niezwykle wygodna - proste przepisy, dobrze wszystko wytłumaczone i bez udziwnionych składników. Polecam :). 

6. Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości"
Książka nie załapała się na zdjęcie, gdyż już opuściła moją kolekcję. Niestety, nie podobała mi się ergo nie polecam.

*****

To na tyle! Poszło szybko ;) coś mi się jednak wydaje, że następny stosik (ostatni na ten rok) będzie większy ;D.

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 17 września 2017

Unhaul książkowy #3 (+20 książek)




Czas na kolejny unhaul książkowy :D. Dla niewtajemniczonych jest to post o książkach, które postanowiłam przekazać dalej. Przypomnę również, że mam raczej minimalistyczne podejście do lektur - pozbywam się nie tylko książek, które nie przypadły mi do gustu, ale i tych, po które nie zamierzam sięgać ponownie (nawet tych, które mi się podobały). Wiadomo - każdy ma inne podejście :)



1. Charles Dickens "The Pickwick Papers"
Dickens już sam w sobie (a raczej w swoich dziełach) jest trochę onieśmielający, a jeśli dodamy do tego dużą objętością oraz język obcy w wydaniu trochę przestarzałym czuję się trochę zniechęcona. Mam inną książkę tego autora na półce, po którą sięgnę z większą ochotą.

2. Moje Q&A
Kompletne dno niestety. Dedykowane raczej dla młodzieży, ze wspaniałych infantylnymi pytaniami typu: Co dzisiaj podsłuchałaś? Nie polecam.

3. John Grogan "Marley i ja"
Czytałam tę pozycję gdzieś 8 lat temu i bardzo mi się podobała, jednak nie mam ochoty przechodzić przez to ponownie.

4. Sabaa Tahir "Ember in the Ashes"
Ta książka całkiem mi się podobała, jednak nie mam ochoty kontynuować tej serii.

5. Brandon Sanderson "Z mgły zrodzony"
Jak już wspomniałam na blogu kilkukrotnie high fantasy Brandona Sandersona specjalnie mi nie pasuje. Ta książka w żadnym razie nie była zła, jednak nie mam zamiaru sięgać po kolejne w tej serii. 


6. Henri Loevenbruck "Wilczyca i Córka Ziemi"
Pozycję tę przeczytałam 7 lat temu i wtedy bardzo mi się podobała. Był to jednak początek mojej przygody z fantastyką i kiedy kilka miesięcy temu sięgnęłam ponownie po tę pozycję bardzo się rozczarowałam, myślę, że przebrnęłam przez 25-30% i po prostu zrezygnowałam. Ciekawe jest to, jak nasze gusta się rozwijają ;).

7. Magdalena Kordel "Córka wiatrów"
Rzadko czytam literaturę polską i czasem najdzie mnie ochota to zmienić - ta pozycja jednak okazała się kompletną porażką. Po pierwsze ogromna czcionka - nie rozumiem celowości takiego zabiegu, oprócz oczywistego jakim jest powiększenie objętości i tak dość krótkiej pozycji. Po drugie dobrnęłam do 1/3 lektury i się poddałam - słabo napisana i rozwleczona. Nieczęsto porzucam książki, więc decyzja taka sama w sobie dużo mówi.

8. Julie Israel "Indeks szczęścia"
Pozycja ta była całkiem przyjemna, jednak nie wyobrażam sobie sięgnąć po nią ponownie. Lepiej więc, żeby ktoś inny się nią cieszył ;).


9. 10. 11. Maggie Stiefvater "Król kruków", "Złodzieje snów", "Wiedźma z lustra"
Przeczytałam całą tę serię i specjalnie mnie nie powaliła. Nie była zła, jednak za dużo elementów w niej mi się nie podobało, żebym miała ją czytać ponownie.

12. 13. 14. Siri Pettersen "Dziecko Odyna", "Zgnilizna", "Evna"
Książki te bardzo mi się podobają, są jednak specyficzne w tym sensie, że są momentami dość mroczne* - nie w żadnym thrillerowym stylu, ale bardziej natury ludzkiej (w tej serii są nie tylko ludzie). Cieszę się, że przeczytałam tę serię (jest to jednak z najlepszych serii fantasy), jednak nie mam ochoty przechodzić przez to kolejny raz i wolę, żeby ktoś inny mógł się nimi nacieszyć.


15. Mindy McGinnis "Dyskretne szaleństwo"
Interesująca lektura, jednak jak to bywa z bardziej mrocznymi* fabułami oraz zagadkami - nie mam ochoty kolejny raz zanurzać się w taką akcję. 

16. Licia Troisi "Il talismano del potere"
Moja przygoda z Licią Troisi zdecydowanie okazała się równią pochyłą. Każda kolejna pozycja podobała mi się trochę mniej. Przeczytane, jednak kolejnego razu nie planuję.

17. J.R.R. Tolkien "Niedokończone opowieści"
Wiadomo - uwielbiam Tolkiena, jednak to wydanie jest bardzo nieprzyjemne. Małe literki, a sama fabuła również raczej nudnawa - nie wiem, czy kiedyś sięgnę po tę pozycję, ale jeśli najdzie mnie ochota pójdę do biblioteki po lepsze wydanie. 


18. Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów"
Bardzo ciekawa lektura, która okazała się świetną rozrywką - nie jest to jednak materiał na kolejną lekturę. Jest tyle świetnych i zachęcających lektur na rynku, więc na pewno coś wpadnie mi w łapki.

19. Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości"
Nie, dziękuję. Swoje żale już wylałam w ostatnim podsumowaniu miesiąca.

20. Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford"
Dobra lektura, jednak nie planuję po nią sięgać ponownie. W przyszłości jednak z chęcią skuszę się na inne pozycje tej autorki.

21. Słownik/rozmówki polsko-hiszpańskie
Już niepotrzebny ;).

22. Rhys Bowen "Dublin, moja miłość" (nie na zdjęciu)
Bardzo lubię tę serię i z chęcią sięgnę po kolejne części, nie planuję jednak wracać do nich ponownie.


*****

To na tyle! Przypomnę tylko, że książki te gromadzę na przestrzeni kilku miesięcy - moja kolekcja jest już na tyle ograniczona do moich ulubieńców, że lektury do oddania gromadzą się coraz wolniej :D.

Miłego czytania,
Patsy.

*mroczny w moim wydaniu ma zdecydowanie bardziej delikatny wydźwięk w stosunku do bardziej popularnego rozumienia tego słowa ;)

sobota, 9 września 2017

Najbardziej wyczekiwane zapowiedzi 3/17


Przyszłe miesiące nie zapowiadają się zbyt dobrze dla mojego portfela. Na polski rynek wchodzi wiele świetnych książek, a w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić te, które najbardziej mnie zainteresowały :D

Wrzesień



13.09 

Chrisophe Galfard "Wszechświat w twojej dłoni"
Tę książkę kupię z pewnością! Przystępne tłumaczenie nieba to coś zdecydowanie dla mnie :). Z tego co się orientuję książka ta jest już dostępna na empiku i znaku.


Jay Kristoff "Nibynoc"
Świetna okładka i mieszane recenzje sprawiają, że nie jestem pewna wydania pieniędzy na tę pozycję. Poczekamy, zobaczymy, jednak opis zapowiada się fantastycznie!


Meghan Quinn "Drogie życie"
Szczerze nie wiem, czemu książka ta przykuła moją uwagę. Po literaturę obyczajową sięgam sporadycznie, jednak zawsze staram się dobrze zbadać grunt. W procesie moich badań odkryłam, że pozycja ta ma świetne oceny na goodreads (4.47/5!), a co za tym idzie wspaniałe recenzje. Mam nadzieję, że się nie zawiodę ;D.


22.09 
Timothy Ferriss "Narzędzia tytanów"
Książka ta zapowiada się bardzo ciekawie - Timothy Ferriss przedstawia rutyny i inne narzędzia ludzi, którzy odnieśli w czymś duży sukces. Myślę, że prędzej, czy później sięgnę po tę pozycję, chociaż jej wielkość trochę mnie odstręcza - 704 strony niewypełnione fabułą nie brzmią lekko ;).


27.09
Elena Favilli, Francesca Cavallo "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek"
Kiedy odkryłam tę pozycję w zapowiedziach bardzo się ucieszyłam! Są to tytułowe opowieści dla dzieci przedstawiające historie niezwykłych kobiet (w tym Ireny Sendlerowej oraz Marii Skłodowskiej-Curie). Zapowiada się jako ciekawa i wartościowa lektura dla młodych czytelników :).


29.09 
Don Miguel Ruiz Jr. "Ścieżka wolności"
Od czasu do czasu lubię przeczytać coś inspirującego i właśnie z ciekawości sięgnę po tę pozycję. Autor ten wraz ze swoim ojcem są bardzo znanymi twórcami, więc z chęcią zobaczę co o niej sądzę :).

Październik


06.10 
Brian Tracy "Zmień myślenie a zmienisz swoje życie"
Ostatnio jestem głodna motywacji :D. Brian Tracy jest znanym mówcą i autorem (polecam zobaczyć jego filmiki na youtube), który naprawdę ciekawie przedstawia swoje pomysły i poglądy. Z chęcią sięgnę po jego książkę :).


25.10 
Dalajlama, Tutu Desmond "Wielka księga radości"
Ta okładka o.O - prześliczna! Tytuł brzmi ciekawie, opis również jest interesujący. Nie jestem w 100% jednak przekonana - zobaczymy w jakim będę nastroju kiedy pozycja ta ujrzy światło dzienne ;P.


30.10 
Ida Kulawik "Słodka kuchnia roślinna"
Nie jestem fanką gotowania i pieczenia, chyba, że coś jest szybkie i łatwe. Ta pozycja wyszła spod pióra autorki bloga (którego nie znałam) - co w przypadku Jadłonomii zabieg ten sprawdził się wspaniale. Przed potencjalnym zakupem przetestuję pewnie jakiś przepis, albo przejrzę książkę w księgarni :).


Listopad


08.11 
Eric-Emmanuel Schmitt"Człowiek, który widział więcej"
Kilka książek tego autora już za mną - większość bardzo mi się podobała. Może nie sięgnę po tę pozycję w dniu premiery, jednak prędzej czy później pewnie to zrobię. Z opisu wynika, że w tej książce autor porusza głównie temat religii. 


Grudzień


06.12 
Lisa Eldridge "Face Paint. Historia makijażu"
Szczerze się zdziwiłam kiedy zobaczyłam tę pozycję w polskich zapowiedziach. Lisa Eldridge jest makijażystką sław, a swoimi umiejętnościami dzieli się również w filmikach an youtube. Ktokolwiek ją oglądał wie, że jest to bardzo elegancka, utalentowana oraz wykształcona w swojej dziedzinie kobieta. Historia makijażu wydaje mi się bardzo ciekawym tematem, chociaż przed potencjalnym zakupem postaram się przejrzeć tę pozycję w księgarni ;).


*****

To na tyle! Uff dużo się nazbierało, a jeszcze nie wiadomo, co za asy wydawcy mają w rękawach ;D!

Miłego czytania,
Patsy.

Ps. W ostatnich dniach założyłam konto na Instagramie (tematyka głównie książkowa oraz podróżnicza). Zapraszam!

niedziela, 3 września 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: sierpień 2017("Nie poddawaj się", Elizabeth Gaskell, "Upiór Opery", Scott Lynch...)


Sierpień nie był mi książkowo specjalnie przychylny. Nie wiem, czy to przez wyjazd (wakacje zawsze trochę wytrącają człowieka), czy to po prostu przez dobór lektur, ale w tym miesiącu czytanie nie było moją rozrywką nr 1. 
Skoro mowa już o rozrywkach - obejrzałam w tym miesiącu swoją pierwszą koreańską dramę! Goblin mnie naprawdę zachwycił :D. Jeśli myślicie, że dramy nie są dla was, lubicie humor, fantastykę oraz bardzo ciekawą i oryginalną fabułę to szczerze polecam. Pierwszy odcinek z początku mnie nie wciągnął, ale już w połowie nie mogłam się oderwać (ja oglądałam na stronie dramaqueen).

A teraz przejdźmy do (nie tak) wspaniałych lektur sierpnia!

Sebastien De Castell "Traitor's Blade" 6/10
(pol. "Ostrze zdrajcy)
Hmmm... Mam dosyć mieszane uczucia względem tej pozycji. Sądzę, że moje rozczarowanie jest spowodowane sporymi oczekiwaniami - od zaufanego recenzenta słyszałam, że jest to połączenie "Trzech Muszkieterów" oraz "Kłamstw Locke'a Lamory" (obie z tych książek bardzo lubię) z czym nie mogę się zgodzić. Fakt widać w "Ostrzu zdrajcy" inspiracje zwłaszcza z pierwszej ze wspomnianych powieści, jednak poziomem dość trudno je przyrównać. Pozycja ta raczej mnie zmęczyła - nie mogłam się w nią wciągnąć, akcja była trochę niespójna i chaotyczna, a dodatkowy motyw mężczyzny będącego obrońcą/opiekunem młodej dziewczyny, jak już się przekonałam na przykładzie Wiedźmina, po prostu mi nie leży. Muszę przyznać, że fabuła jest obiecująca i wyobrażam sobie, że może być wspaniale rozwinięta, postacie są całkiem dobre, a i do języka nie mogę się przyczepić (zaznaczę tylko, że czytałam książkę w oryginale), jednak zdecydowanie mi czegoś tu brakowało. Na chwilę obecną nie planuję sięgać po kontynuację (która w Polsce wychodzi w tym miesiącu), chociaż w przyszłości moja decyzja może ulec zmianie ;).

Rainbow Rowell "Nie poddawaj się" 6/10
Każdy kto czytał "Fangirl" spotkał się już z Simonem i Bazem. Szczerze powiedziawszy przez długi czas nie planowałam sięgać po tę pozycję - jej opis specjalnie mnie nie zainteresował, ciesze się jednak, że moja biblioteka mnie na to skusiła. Rainbow Rowell bawi się różnymi motywami jak i schematami tworzenia historii o wybrańcu, pełnymi rękami czerpie inspiracje z Harry'ego Potter'a kompletnie je przy tym modyfikując i przekręcając. Z tego powodu jest to naprawdę ciekawe spojrzenie na ten, już trochę utarty, motyw. Książka ta jednak specjalnie nie powaliła mnie na łopatki - fakt, dość przyjemnie się ją czytało, jednak miałam dziwne uczucia względem samej fabuły (m.in. wyjaśnienie mocy Simona, czy istnienia Szarobura). 


Scott Lynch "Republika Złodziei" 6.5/10
Ahh, czemuż to o czemuż, tak ciężko mi się brnie przez te książki! Szczerze nie wiem o co chodzi, ale mimo, iż bardzo lubię pozycje Scotta Lynch'a to nie potrafię się w nie zupełnie wciągnąć. Fakt faktem "Republika złodziei" trochę mnie rozczarowała - jak dotąd jest to według mnie najgorszy tom w serii. Odniosłam po prostu wrażenie, że ten tom był trochę niepotrzebny...? (przydałoby się tu wejść w spoilery, ale z oczywistych powodów robić tego nie będę ;). Potrafię docenić kunszt pisarza, jego wspaniałą wizję i wyobraźnię, jednak fabuła była moim zdaniem trochę rozwleczona, a przynajmniej akcja nie była zbyt dobrze rozłożona. Mimo mojego małego rozczarowania, planuję sięgnąć po kontynuację (kiedy w końcu ujrzy światło dzienne), chociaż żywię gorąca nadzieję, że będzie ona znacznie lepsza :D.

Milan Kundera "Spotkanie" 6/10
Po wspaniałej "Zasłonie" postanowiłam w końcu sięgnąć po kolejną książkę Milana Kundery. Niestety jednak odrobinę się rozczarowałam. Tematy podjęte w tej pozycji nie poruszyły mnie i nie zaciekawiły mnie tak jak w przypadku pierwszego spotkania z autorem. Myślę również, że pozycja ta podobałaby mi się bardziej gdybym wiedziała więcej (albo cokolwiek) o niektórych osobach wspomnianych przez autor - na moją obronę muszę zaznaczyć, że Milan Kundera ma dość oryginalnych i raczej mniej popularnych znajomych (przynajmniej dla osoby z innego pokolenia niż autor). Tak łatwo się jednak oczywiście nie poddam! Kolejne, mam nadzieję lepsze, pozycje czekają na regale :D.

Erling Kagge "Cisza" 6/10
Muszę przyznać, że moją uwagę przykuła wspaniała okładka tej pozycji, dopiero potem zainteresowała mnie zawartość. Erling Kagge poświęcił ciszy ponad 30 mini rozdziałów, przywołując różne przykłady - filozofów, własne podróże, czy po prostu ciekawe przemyślenia. Książka ta była interesująca, czytało się ją szybko (jest krótka) jednak ogólnie rzecz biorąc nie powaliła mnie na łopatki. Po lekturze nadal trudno byłoby mi określić czym według autora jest ta cisza - czy chodzi o uważność? Medytację? O jakieś połączenie tych elementów? Bardziej od rozważań o ciszy, zainteresowała mnie historia autora, zwłaszcza jej podróżnicza strona. W każdym razie była to interesująca lektura, jednak bez szału.

Gaston Leroux "The Phantom of the Opera" 6/10
Książki tej nikomu przedstawiać raczej nie trzeba. "Upiór opery" trochę mnie zaskoczył - nie miałam zbyt dużych, czy nawet szczególnych oczekiwań, jednak fabuła okazała się wyjątkowo oryginalna. Chociaż muszę przyznać, że przez większość lektury byłam raczej znudzona - historia upiora mnie po prostu nie porwała w dodatku akcja należy raczej do specyficznych. Mimo wszystko, jest to bardzo oryginalna, klimatyczna i ciekawie skonstruowana powieść. Zaznaczę również, że jak na klasyk czyta się ją bardzo przyjemnie - w żadnym razie nie jest to jakaś ciężka lektura, chociaż jest bardziej mroczna niż się spodziewałam.

Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford" 6/10
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Elizabeth Gaskell i muszę przyznać, że okazało się całkiem przyjemnie. "Panie z Cranford" to ciekawa, interesująco skomponowana jednak raczej średnio wciągająca książka. Jest to obraz niewielkiej społeczności - głownie kobiet, które mają swoje rytuały, standardy, oraz pozory, które muszą podtrzymywać. Interesujące spojrzenie na Anglię XIX wieku, którego głównym elementem jest obraz społeczeństwa na przykładzie dość szczególnej jednostki. 

Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości" 4/10
Od czasu do czasu mam ochotę sięgnąć po lekką i miłą lekturę. "Sekretne składniki miłości" niestety do przyjemności zaliczyć nie mogę. Zapowiadało się dobrze - Paryż, jedzenie i dwie perspektywy narracji. Jednak z każdą stroną książka ta stawała się coraz bardziej absurdalna (porównując do innych pozycji z tego gatunku). Bohaterka dopiero co straciła ojca, partner porzuca ją dla innej kobiety, a ta zaczyna nękać wydawnictwo, aby porozumieć się z autorem książki, w której dostrzega siebie. O żałobie tak naprawdę się nie wspomina, a jakikolwiek smutek z powodu rozstania szybko zostaje zastąpiony nową obsesją. Relacja między głównymi postaciami również jest absurdalna (zwłaszcza jej długość), jednak tu już musiałabym wejść w spoilery. Dodatkowym cierniem okazało się tłumaczenie, a raczej częsty jego brak - rozumiem, że miało to nadawać francuskiego klimatu, jednak w takim przypadku robi się przypisy, a nie pozostawia czytelnika ze słowami, których nie zna (moja znajomość francuskiego jest raczej podstawowa i rozumiałam tylko część nieprzetłumaczonych elementów). Gwoździem do trumny było to porównanie: "zafiksowałem się na niej jak człowiek dotknięty autyzmem, który musi liczyć wszystko, co wpadnie mu w ręce". Czy tak trudno sprawdzić czym tak naprawdę charakteryzuje się autyzm -.-... Ekhem, ekhem, no niestety polecić tej książki nie mam komu.

*****

Książki, które przeczytałam, i zrecenzowałam to:
Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów"
Hideko Yamashita "Dan-sha-ri"

Oby wrzesień okazał się dla nas bogaty we wspaniałe lektury ^^.

Miłego czytania.
Patsy.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Hideko Yamashita "DAN-SHA-RI. Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł" recenzja

Przekład: Paweł Łapiński
Data wydania: 08.2017
Ilość stron: 184

"Przedmioty tworzone są po te, żeby ich używać". Cóż za oczywiste podejście do sprawy, jednak w dzisiejszych czasach, w których społeczeństwo nastawione jest na ciągłą konsumpcję, często się o tym zapomina. Od razu zaznaczę, że już od lat jestem na minimalistycznej drodze - nie jestem żadnym radykałem, jednak staram się świadomie podchodzić do wszystkiego co posiadam. Dość często mam również kontakt z różnymi formami inspiracji w tym aspekcie, i mimo iż większość opinii i podejść do sprawy jest mi znana, to lubię cały czas mieć jaką motywację pod ręką. Tym właśnie okazała się książka "Dan-Sha-Ri" - w moim przypadku Ameryki nie odkryła, jednak zmotywowała mnie do poczynienia kolejnych kroków w oczyszczeniu swojego życia ze zbędnych przedmiotów. 

Opis:
Nie chodzi tu o zwykłe układanie czy sprzątanie. Przenoszenie rzeczy z jednego miejsca w drugie, ustawianie w stosiki, czyszczenie. Chodzi o nasz stosunek do nich. Czy nie jesteśmy aby uzależnieni od przedmiotów, które nas otaczają? Czy nie mamy ich za dużo? Czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich obiektów, które zagracają nasze mieszkania, i których chcemy coraz więcej i więcej? 
Poznajcie jej trzy filary techniki Hideko Yamashity: 
Dan ( 断) czyli odmowa; to powiedzieć „nie” kolejnym nowym, a bezużytecznym rzeczom, które chcą stać częścią naszego życia;
Sha (捨 ) czyli wyrzucanie: to pozbycie się przedmiotów, które przepełniają naszą przestrzeń;
Ri ( 離) czyli odcięcie się: to rezygnacja z przywiązania do rzeczy. Ten stan lekkości i wolności uzyskuje się dzięki powtarzaniu Dan i Sha, prowadzi on do odnalezienia naszego prawdziwego i głębokiego ja.

W ten sposób zmiana dokonana w świecie widzialnym prowadzi do głębokiej zmiany w świecie niewidzialnym, samopoznania i zrozumienia, kim jesteśmy i kim chcemy być.

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się banałów i braku nowości, na szczęścia książka ta miała wiele dobrych koncepcji oraz ciekawych podejść. Nie chcę tu zdradzać wszystkich, które mnie zainteresowały, podzielę się więc tylko dwoma. Waga selekcji kupowanych przedmiotów - wiele osób odgruzowuje swoje mieszkania, szafy etc. jednak z czasem znowu musi to robić, gdyż nie kontroluje tego co przynosi do domu. Autorka podkreśla w swojej tytułowej metodzie jak ważne jest uważanie na to co nabywamy. Bardzo mi się spodobał również etap "niszczenia dowodów". Pierwszy raz spotkałam się z taką nazwą i wyjątkowo przypadła mi ona do gustu. Odnosi się to do tych wszystkich rzeczy, które przetrzymujemy z poczucia winy - coś było drogie, ale tego nie używamy, rzuciliśmy jakieś hobby itd. Myślę, że każdy z nas może odnaleźć w swoim domu coś takiego ;).

Są to tylko dwa elementy, które wybrałam z małej gromadki. Jak już wspomniałam temat nie jest dla mnie pierwszyzną, a Hideko Yamashita bardzo ciekawie przedstawiła swoją wizję. Wspomnieć muszę również o tym tytułowym oczyszczaniu serca i umysłu. Byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego dość ambitnego powiązania (z którym poniekąd się zgadzam), na szczęście autorka dość dobrze przekazała powiązanie między pozbywaniem się niepotrzebnych rzeczy, a pozbywaniem się zbędnych elementów niematerialnych z naszego życia. 

Książka ta jest dość krótka, jednak dzięki temu czyta się ją szybko - nie miałam wrażenia, temat jest na siłę rozciągany (co niestety zdarza się dość często w przypadku poradników). Momentami miałam nawet ochotę na trochę więcej! Rozumiem jednak, że jest to motywacja, coś pchającego do działania, a niekoniecznie powieść do pochłonięcia. 

Jak to często bywa w przypadku takich książek nie zabraknąć może jakiejś większej filozofii kryjącej się za oczyszczaniem swojego życia. Tak jest i w tym przypadku. Na szczęście nie jest to nic szalonego, ani rzucającego się czytelnikowi w oczy - tak naprawdę są to tylko wtrącenia, jednak wolę o tym wspomnieć, żeby nie było zdziwienia ;). Elementem, który moim zdaniem, nie sprawdził się zbyt dobrze są schematy mające zobrazować różne tematy poruszane przez autorkę. Szczerze powiedziawszy nie dostrzegłam w nich nic pożytecznego, a raczej należę do wzrokowców... Urozmaica to pozycję, jednak i bez tego byłaby to tak samo dobra lektura.

Wiele osób skupia swoje siły na organizowaniu i porządkowaniu przedmiotów nie dostrzegając tego, że tak naprawdę poświęcają czas na rzeczy, których nie lubią, nie potrzebują lub, których nie używają. "Dan-sha-ri" jest świetną motywacją i inspiracją do oczyszczenia swojego życia ze zbędnych elementów. W moim przypadku nie okazała się przełomawa, jednak przypomniała mi dlaczego postanowiłam wprowadzić bardziej minimalistyczną myśl w swoje życie.

Moja ocena: 7/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów" recenzja

Przekład: Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Data wydania: 08.2017
Ilość stron: 408

Faktem jest, że od czasu do czasu dobrze jest przeczytać coś innego - i nie mam tu na myśli różnych gatunków. Chodzi mi o głos z innej kultury, rasy, czy wyznania. Jedną z wielu zalet czytania jest właśnie to, że możemy doświadczyć czegoś nam obcego nawet nie ruszając się z domu. "Pikantne historie dla pendżabskich wdów" to idealna pozycja dla tych, którzy mają ochotę na coś trochę innego (w końcu akcja ma miejsce w Londynie), albo po prostu dla tych z nas, którzy mają ochotę na ciekawą i oryginalną pozycję :).

Opis:
Nikki, córka indyjskich imigrantów, jest barmanką w Zachodnim Londynie. Do tej pory dystansowała się od tradycyjnej sikhijskiej społeczności i wolała bardziej niezależny (czyli zachodni) styl życia. Kiedy popada w finansowe tarapaty, podejmuje pracę nauczycielki kreatywnego pisania w ośrodku w samym sercu zamkniętej londyńskiej społeczności imigrantów z Pendżabu.
Kiedy plotki wdów rzucają szokujące światło na śmierć młodej żony – nowoczesnej kobiety takiej jak Nikki – i kiedy wśród przyjaciółek rozchodzą się niektóre z erotycznych opowieści z zajęć, wybucha skandal, który stwarza zagrożenie dla wszystkich.

Wybaczcie moje estetyczne słabostki, ale muszę zacząć od tej wspaniałej okładki o.O. Widząc grafikę powyżej możecie nie podzielać mojego zdania, jednak na żywo dostrzeglibyście piękne pozłacane elementy, które tworzą świetny, trochę orientalny efekt :D. Skoro najważniejsze już mamy z głowy...

Muszę przyznać, że ta książka mnie zaskoczyła. Nie wiem czemu, ale spodziewałam się bardziej zbioru opowiadań niż normalnej fabuły - chyba po prostu sugestywny tytuł przyćmił moje zdolności kognitywne podczas czytania opisu ;). Jednak nie ma tego złego - format, w którym opowiadania są dodatkiem do fabuły podobał mi się nawet bardziej (od tego wymyślonego w mojej głowie). Uważam to za świetny zabieg nadania bardziej lekkiego wyrazu momentami cięższej fabule. Opowiadania pendżabskich wdów były zabawne, różnorodne i niekiedy dość komiczne :D.

Na ogromną pochwałę zasłużyła różnorodność poruszanych przez autorkę tematów. Balli Kaur Jaswal krytycznie podeszła do społeczności sikhijskiej dostrzegając jej zalety oraz problemy, z którymi się boryka (zaznaczę tylko, że nie jestem ekspertem w tym temacie i nie potrafię określić poziomu realności tych elementów). Rodzinne tradycje, bliskość społeczności, aromatyczne jedzenie z drugiej strony przeciwstawione są bardzo krytycznym podejściem do zasad i honoru, brakiem prywatności i problemami kobiet. Ciekawym detalem było również zróżnicowane przedstawienie małżeństw aranżowanych. 

Sama fabuła jest dość eklektyczna, gdyż w tej pozycji przejawiają się elementy wielu gatunków: romansu, literatury kobiecej, obyczajowej, thrilleru/kryminału (w raczej lekkim wydaniu). Połączenie te było ciekawym rozwiązaniem, jednak szczerze powiedziawszy myślę, że autorka mogła ominąć romans. Wydał mi się on zbędnym dodatkiem, nie wnoszącym za dużo do akcji, a w jego miejsce inne wątki mogłyby być szerzej rozwinięte. Moja opinia może być spowodowana również tym, że główna bohaterka niezbyt przypadła mi do gustu - jako dorosłej osobie brakowało jej autorefleksji i świadomości uczuć innych ludzi. Na szczęście druga narracja, jak i reszta fabuły wynagradzają te trudy ;).

"Pikantne historie dla pendżabskich wdów" to wciągająca i niesztampowa pozycja, która w dodatku przybliża nam społeczność sikhijską, o której większość z nas nie wie zbyt dużo. Jest to świetne urozmaicenie dla tych, którzy mają ochotę na rozrywkową lekturę z orientalnym tłem :).

Moja ocena: 7/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Lekkie lektury na lato


Lekkie lektury są zawsze mile widziane na moim regale. Jak większość z nas czytelników, od czasu do czasu potrzebuję czegoś przyjemnego i wciągającego, co zapewni mi rozrywkę przez kilka godzin. Plaża, podróż pociągiem, czy samolotem, wylegiwanie w ogrodzie to wszystko świetne okazje, aby sięgnąć po coś lekkiego :D. 
Zaznaczę jeszcze tylko, że ograniczeniem jakie na siebie nałożyłam jest przeczytanie książki w tym roku.

Zacznijmy od romansu historycznego, po który tak naprawdę w tym roku sięgnęłam po raz pierwszy. Przeczytałam kilka pozycji z tego gatunku i do moich ulubionych należy seria Wallflowers Lisy Kleypas. W Polsce wydane są wszystkie cztery tomy :). Cykl ten opowiada o starych pannach (dwudziestokilkulatkach), które z różnych powodów mają trudności ze znalezieniem męża. Dziewczyny na jednym z przyjęć, na którym jak zwykle podpierają ściany, zawierają pakt mający im pomóc doprowadzić do ślubu zainteresowanych. Każda pozycja obiera za bohaterkę inną z dziewczyn, nie trzeba czytać książek po kolei, jednak o wiele przyjemniej jest chronologicznie śledzić fabułę (pierwsza część to "Sekrety letniej nocy") :). Moją ulubioną częścią jest trzecia ("Zimowy ślub"), jednak ogólnie rzecz biorąc jest to naprawdę świetna seria z tego gatunku :D.

Literatura obyczajowa to chyba najbardziej oczywisty wakacyjny wybór. Do moich ulubieńców w tym roku należą dwie pozycje Lucy Dillon "Policz do stu" oraz "Dobry uczynek". Mimo, że w pozycjach tych przewijają się trochę bardziej poważne tematy, to ogólnie rzecz biorąc są one bardzo wciągające i inspirujące. Jeszcze bardziej podróżo-przyjazne książki to "Mała księgarnia samotnych serc" Annie Darling oraz jeszcze lepsza pozycja "Nie mój jedyny" Melissa Pimentel.

Po literaturę dziecięca i młodzieżową nie sięgam często, jednak do polecenia zawsze się coś znajdzie :). "Polyanna" Eleanor H. Porter całkowicie mnie w tym roku urzekła. Jest to niesamowicie przyjemna, ciepła i inspirująca książka - idealna jeśli ktoś potrzebuję trochę więcej promyków szczęścia w swoim życiu. Trochę mniej oczywisty wybór, który podchodzi też pod kategorię fantasy to "Caraval" Stephanie Garber - bardzo wciągająca i klimatyczna pozycja, chociaż w trochę bardziej jesiennym klimacie. Jak już jesteśmy przy fantasy to lekka i przyjemna lektura warta polecenia to "Legion" Brandona Sandersona - krótka, ciekawa z elementami kryminału.

Jeśli mowa już o kryminałach, to warta polecenia jest seria o Molly Murphy autorstwa Rhys Bowen. Bardzo ciekawy kryminał retro, świetny dla tych lubiących kryminały, jednak nie mają ochoty na zimne szwedzkie klimaty.

Po tzw. literaturę kobiecą sięgam bardzo sporadycznie, czasami jednak najdzie mnie ochota na takową rozrywkę. W tym roku wybór padł na "Egomaniaca" Vi Keeland, który jednak nie jest przetłumaczony na język polski. Lekka, rozrywkowa, dość banalna, jednak nie tragicznie ;).

Dla tych bardziej odważnych, którzy mają ochotę na coś bardziej ambitnego polecam eseje Milana Kundery "Zasłona", które poruszają wiele tematów skupiając się jednak na literaturze oraz kulturze. Jest to jedna z najlepszych pozycji, którą miałam przyjemność w tym roku czytać. Dla fanów sztuki polecam "Jak czytać włoskie malarstwo renesansowe" Stefano Zufii'ego- świetny album, z dużą ilością dzieł i krótkimi komentarzami - idealna lektura w przerwach bardziej niezobowiązujących dzieł.

*****

To na tyle! Mam nadzieję, że każdy znajdzie w tym poście coś dla siebie :D. Dla zainteresowanych jakąś lekturą polecam kliknięcie w etykiety poniżej z nazwiskami autora i przejrzenie postów, w których więcej piszę o wspomnianych książkach ;).

Miłego czytania i wakacjowania,
Patsy.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: lipiec 2017 (J. K. Rowling, Tessa Dare, Sanderson, Francesca Zappia, "Dziewczyny z powstania"...)



Lipiec okazał się całkiem przyjemnym miesiącem czytelniczym :). Przeczytałam 15 książek z różnych gatunków, więc pod tym względem nie było nudno. W dodatku sięgnęłam po kilka pozycji, które już od dłuższego czasu były na moim radarze ;). Udało mi się również napisać w tym miesiącu cztery recenzje, co jest dla mnie naprawdę świetnym wynikiem (linki na dole) :D. Bez dalszych wstępów zapraszam do lektury!


Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania" 9/10
Jak, mam nadzieję, wszyscy się orientują w sierpniu 1944 roku wybuchło powstanie warszawskie. Ono, jak i cały okres II wojny światowej było szalenie okrutnym czasem dla naszego kraju. Po książkę Anny Herbich chciałam sięgnąć już jakiś czas temu, jednak nie wiedziałam czy podołam emocjonalnie (jestem raczej empatyczną osobą). Wymówka ta wydaje się wprost niedorzeczna w porównaniu z tematem tej pozycji, którym jest przybliżenie jedenastu historii kobiet w czasie powstania warszawskiego. Muszę przyznać, że postacie te po prostu imponują swoimi przeżyciami. Realia, z którymi musiały się zmierzyć są po prostu niewyobrażalne dla dzisiejszego człowieka, a jednak tyle osób narażało i oddawało swoje życie dlatego, że nie widziały żadnej innej opcji... Trudno wyrazić swoją opinię na temat książki poruszającej takie tematy, powiem tylko, że jest to naprawdę poruszająca, dobrze skomponowana pozycja, która powinna przejść przez ręce każdego Polaka.


Francesca Zappia "Eliza and Her Monsters" 8/10
O tej książce jest dość głośno na zagranicznych portalach i w żadnym razie mnie to nie zaskakuje. "Eliza and Her Monsters" to opowieść o dziewczynie, która jest autorką bardzo popularnego komiksu, zmaga się jednak z zaburzeniami lękowymi, dorastaniem, godzeniem swojego życia online i offline oraz relacjami międzyludzkimi. Było to moje pierwsze spotkanie z Francescą Zappią i muszę przyznać, że było ono bardzo udane. Mimo ilości poruszanych tematów autorka świetnie zbalansowała akcję. W dodatku romans w tej pozycji również jest ciekawie rozegrany. Książka ta okazała się naprawdę świetna i mam nadzieję, że prędzej raczej niż później wejdzie na polski rynek.



Tessa Dare"Tydzień na uwiedzenie" 5/10

Tessa Dare "Dama o północy" 5/10
Obie te pozycje niezbyt przypadły mi do gustu. Lubię czasem sięgnąć po romans historyczny i nie oczekuję po nim jakichś rewelacji, jednak te dwie powieści były po prostu nad wyraz nudne i rozwleczone. Już nie wspominając o tym, że opierają się na tym samym schemacie... Niespecjalna lektura, jednak nie zraziła mnie do autorki.

Tessa Dare "Póki starczy nam książąt" 7/10
Ta część okazała się zdecydowanie najlepsza. Mimo iż to nadal nie jest wybitna literatura (heloł romans historyczny), to jednak ta pozycja była świetną rozrywką! Ciekawa fabuła, dobre, nieirytujące postacie oraz dobrze wyważone tempo dały razem mile spędzony czas ;).


Lucy Dillon "Dobry uczynek" 7.5/10
Lucy Dillon to jedna z moich ulubionych autorek gatunku obyczajowego. Przez jej książki płynie się z łatwością, a poważniejsze tematy potrafi otoczyć przyjemnymi i ciepłymi elementami. "Dobry uczynek" w żadnym razie mnie nie zawiódł. Była to naprawdę przyjemna, inspirująca i wciągająca lektura. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał książek Lucy Dillon to szczerze polecam - ja się (jak dotąd) na żadnej nie sparzyłam :).

Seanan McGuire "Every Heart a Doorway" 5/10
Ta pozycja również jest popularna na zagranicznych stronach. I szczerze rozumiem jej popularność - fabuła oparta na szkole, w której młodzież odbywa rehabilitację po wizytach w różnych fantastycznych światach brzmi interesująco. Jednak no właśnie - brzmi to słowo kluczowe. Ciekawy koncept, który jednak wyszedł trochę cienko (dosłownie, ta książka jest dość krótka). Fabuła również mnie nie powaliła, przez większość czasu byłam raczej znudzona. Pozycja ta jest chwalona za różnorodność w postaciach (głównie orientacje seksualne), jednak ja potrzebuję czegoś więcej od książek niż inność bohaterów. Ogólnie rzecz biorąc lektura ta nie była zła, aczkolwiek ja oczekiwałam czegoś więcej.

Brandon Sanderson "Legion" 6.5/10
Moje kolejne spotkanie z Brandonem Sandersonem potwierdza teorię, że lubię bardziej jego osadzone w bardziej zbliżonym do naszego świecie, niż high fantasy co jest naprawdę dziwne! "Legion" ma bardzo ciekawy koncept - główny bohater za swoich pomocników w rozwiązywaniu spraw ma swoje "halucynacje" - różnorakich specjalistów i pomocników. Pozycję tę czytało mi się przyjemnie i z łatwością mogłam wciągnąć się w akcję (chociaż pierwsza część podobała mi się bardziej). Mam nadzieję, że autor powróci jeszcze kiedyś do tego bohatera.

J. K. Rowling "Quidditch przez wieki" 7/10
J. K. Rowling "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" 6/10
Będąc w bibliotece te przepiękne wydania rzuciły mi się w oczy i z przyjemnością wzięłam je do domu. Muszę jeszcze raz podkreślić, że książki te są naprawdę wspaniale wydane - zwłaszcza ilustracje mnie zauroczyły. Jeśli chodzi o zawartość to raczej nic mnie zaskoczyło - nie są to jakieś pasjonujące lektury, jednak dla ludzi zainteresowanych światem Harry'ego Potter'a jest to ciekawy dodatek. 


Stefano Zuffi "Jak czytać włoskie malarstwo renesansowe" 8/10
Już od jakieś czasu interesuję się sztuką - głównie wspomnianym w tytule włoskim malarstwem renesansowym. Pozycja ta okazała się więc dla mnie idealna! Jest to przepiękny album najbardziej znanych obrazów oraz fresków tego okresu (chociaż nie ma w nim "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda o.O). Każdy kto choć trochę interesuje się sztuką znajdzie w tej pozycji coś dla siebie. Stefano Zuffi używa przystępnego języka, a edycja stron pozwala na jasne przekazanie informacji (jeden obraz jest omawiany na dwóch stronach, na których znajduje się on we fragmentach i miniaturze, a wszystko to jest opatrzone krótkimi komentarzami). Jedyny zarzut jaki mam to literówki - głównie jeśli chodzi o numery stron w miejscach na odsyłanie np. do biografii artysty oraz kilka dziwnych sformułowań jak np. spokojny spokój. Te małe elementy jednak niezbyt wpłynęły na ogólny, bardzo pozytywny odbiór książki.


Książki, które przeczytałam, i zrecenzowałam to:

*****

Mam nadzieję, że sierpień będzie równie udany :D!

Miłego czytania,
Patsy.