niedziela, 25 czerwca 2017

Najbardziej wyczekiwane zapowiedzi! 2/17


Przygotowując ten post, doznałam małego (raczej całkiem dużego) szoku, gdyż wszystkie pozycje na tej liście zahaczają o literaturę młodzieżową. Mała ciekawostka: nie jestem wielką fanką tego gatunku ;P. Oczywiście trochę generalizuję, gdyż pozycje, które zaraz przedstawię reprezentują sobą trochę więcej (mam przynajmniej taką nadzieję) niż błahe historyjki. 

Kasie West 
"Blisko ciebie"
5 lipca
Autorka ta wydała już całkiem sporo młodzieżowych romansów, które mnie zupełnie nie kręcą. Jednak kiedy dodamy do tego noc w bibliotece moja ciekawość jakoś niepostrzeżenie wzrasta :D. Jestem po prostu ciekawa jak autorka rozwinie ten ciekawy element.

Julie Israel 
"Indeks szczęścia Juniper Lemon"
5 lipca
Elementem, który bardzo wpływa na mój pozytywny odbiór literatury młodzieżowej, jest poruszanie ważnych i trudnych tematów - w przypadku tej pozycji jest to strata siostry. Akcja pozycji opiera się na tym, że główna bohaterka gubi swój tytułowy indeks szczęścia (a przynajmniej tak rozumiem opis ;). Bardzo zaciekawiła mnie ta fabuła, a dodatkowo okładka jest naprawdę śliczna ;D.

Mindy McGinnis
"Dyskretne szaleństwo"
14 lipca
Tą pozycją jestem zainteresowana już od długiego czasu - chciałam sięgnąć po oryginał, ale jakoś zawsze miałam inne priorytety. Z tego co wiem jest to połączenie fikcji historycznej oraz powieści detektywistycznej (wraz z jakimś dramatem, gdyż bohaterka niezasłużenie trafia do szpitala psychiatrycznego). Z pewnością sięgnę po tę pozycję, gdyż jestem jej bardzo ciekawa - zwłaszcza teraz, gdy jest ona na wyciągnięcie ręki :D.

 Cinda Williams Chima
"Zaklinacz ognia"
16 sierpnia
W końcu! Serię "Siedem królestw" tej autorki bardzo lubię, więc oczywistością jest, że chciałam sięgnąć po kontynuację (nowe postacie, lata po wspomnianym cyklu). Niestety wydawca ciągle przesuwał wydanie tej pozycji z winy oryginalnego wydawcy - druga część serii dostała okładkę w innym stylu niż pierwsza - przynajmniej polski wydawca dba o nasze spełnienie estetyczne ;D. Nie mogę się doczekać tej pozycji! 

Kathryn Ormsbee
"Milion odsłon Tash"
16 lipca
Moją ciekawość uruchomiły książki na okładce, a późniejsze porównanie do "Fangirl" jeszcze bardziej wzmogło moje zainteresowanie. Jednak elementy vlogów i internetowa sława w dość  (zdawałoby się) dziecinnym wydaniu trochę mnie odstraszyły ... Zobaczymy ;).

Leigh Bardugo
"The Language of Thorns"
29 września
Ta okładka o.O. "The Language of Thorns" (Język cierni) jest zbiorem baśni z uniwersum książek autorki (Trylogia Grisha i "Szóstka wron") co brzmi wprost fantastycznie ;). Leigh Bardugo jest wspaniałą pisarką i z chęcią sięgnę po taki wspaniały dodatek do serii, którą uwielbiam ("Szóstka wron"). Pozycja ta jest również wypełniona pięknymi ilustracjami Sary Kipin.

*****
Nadchodzące miesiące zapowiadają się bardzo ciekawie :D!

Miłego czytania,
Patsy

niedziela, 18 czerwca 2017

Półroczny przegląd czytelniczy (TAG)



Już w ostatnich latach chciałam napisać ten post, ale jakoś zawsze to półrocze mi uciekało ;). W tym roku jestem na czas! Ten tag znalazłam na youtube (autorzy: readlikewildfire i earlgreybooks) i postanowiłam wykorzystać jego pytania :D.

1. Najlepsza książka roku 2017 (jak dotąd)
Przeczytałam tyle wspaniałych książek w tym roku, że aż trudno wybrać jedną najlepszą... więc pozwolę sobie wybrać kilka, gdyż zachwytów nigdy nie za mało!
Leigh Bardugo "Królestwo kanciarzy"
Brian Staveley "Ostatnia więź"
R. J. Palacio "Cud chłopak"
Jandy Nelson "Oddam ci słońce"


2. Najlepsza kontynuacja roku 2017 (jak dotąd)
Wiadomo wszystkie powyższe ;P, jednak dla różnorodności:
Marissa Meyer "Winter"


3. Nowość, której jeszcze nie przeczytałeś, a chcesz
"Skullsworn" Briana Staveley - jak na razie jest wydana po angielsku, jednak nie podoba mi się aktualna okładka... Niecierpliwe więc czekam na wydanie brytyjskie lub polskie :D


4. Najbardziej wyczekiwana zapowiedź na drugie półrocze
"Starcie królestw" Cindy Williams Chima - postanowiłam poczekać na wydania polskie, jednak przez zawirowania ze zmianą okładki oczekiwanie baaaardzo się przedłużyło.

5. Największe rozczarowanie
Renee Ahdieh "Gniew i świt" - miałam duże oczekiwania, więc może dlatego tak wyraźnie się rozczarowałam.

6. Największa niespodzianka

Stephanie Garber "Caraval" - przeciwnie do powyższej lektury, względem tej nie miałam dużych oczekiwań - chciałam po prostu się rozerwać. A tu proszę! Bardzo przyjemnie spędzony czas, świetna atmosfera i oryginalna fabuła :D.

7. Książka, która cię wzruszyła
R. J. Palacio "Cud chłopak" - ahhh, ta książka, jest jak miód na serce :3. Nie mogę się doczekać filmu (premiera w listopadzie).


8. Nowy ulubiony pisarz (debiut, albo nowy dla mnie)
Kusi mnie, żeby wybrać autora, które pierwszą pozycję właśnie czytam, ale nie wiem, czy byłoby to rozsądne ;P. Przeglądając moją listę przeczytanych pozycji, zauważyłam, że nie przeczytałam zbyt wiele nowych twórczości...
Lisa Kleypas - może nie powala mnie na kolana, ale jej historyczne romanse są świetną i lekką rozrywką ;)


9. Najnowsze książkowe zauroczenie
Kurczaczki - jakoś w tym roku szału w tym temacie nie ma ;P. Jestem więc zmuszona wybrać bohatera z pierwszej książki jaką w 2017 przeczytałam.
Kaz Brekker z "Królestwa kanciarzy" Leigh Bardugo :3



10. Książka, która cię uszczęśliwiła
"Polyanna" Eleanor H. Porter


11. Nowy ulubiony bohater
Valyn (Brian Staveley Kroniki Nieciosanego Tronu) - nie tak nowy, bo z marca, jednak na siłę wybierać nie będę ;P.

12. Najpiękniejsza książka, którą nabyłeś w tym roku
W tym roku jakoś nie szaleję z zakupami, więc dużego wyboru nie mam. Jednak najbardziej estetycznie zadowalające lektury to:
Stefano Zuffi "Jak czytać włoskie malarstwo renesansowe"
Marta Dymek "Jadłonomia"


13. Jakie książki musisz przeczytać do końca roku
Moja lista jest dłuuuga. Ostatnio mam parcie na literaturę bardziej ambitną i na tę chwilę czekają na mnie książki Milana Kundery. Chciałabym również przeczytać Wiedźmina, kilka książek Robin Hobb oraz kilka węgierskich tytułów. Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej :D


THE END

Całkiem miły tag :). Jak na razie mój rok czytelniczy idzie obiecująco i nie mogę się doczekać dalszych odkryć :D!

Miłego tygodnia,
Patsy.

niedziela, 11 czerwca 2017

Stosik 2/2017


W ostatnich miesiącach przydarzyło mi się nagromadzić całkiem sporo książek (jak na moje zwyczaje) czas więc na stosik! Baz zbędnych wstępów:


1. Annie Darling "Mała księgarnia samotnych serc"
Bardzo spodobał mi się jej opis, gdyż miałam ochotę na coś lekkiego, a element książkowości zawsze kusi ;). Lektura już za mną i muszę przyznać, że było przyjemnie :).

2. Catherynne M. Valente "O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym"
W zeszłym miesiącu przeczytałam książkę tej autorki i od razu ogarnęła mnie ochotę na kolejną :D. Dodatkowo chciałam raczej coś lżejszego, a po lektury dla młodszych czytelników sięgam rzadko.

3. Brian Staveley "Miecze cesarza"
Jestem ogromną fanką tej serii. Byłam w posiadaniu dwóch kolejnych tomów, jednak pierwszy czytałam dzięki bibliotece. Jednak, jak wspomniała, tak lubię tę serię, że po raz pierwszy w moim życiu, postanowiłam kupić książkę, która już przeczytałam o.O.


4. Thich Nhat Hanh "Cisza"
Rozwój osobisty jest dla mnie bardzo ważny i przeglądając książki związane z interesującą mnie jego gałęzią natknęłam się na tę pozycję. Jej opis jest bardzo interesujący i myślę, że niesie ze sobą wiadomość warto przypominania od czasu do czasu :).

5. Christophe Andre, Matthieu Ricard, Alexandre Jolllien "Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości"
Książka podobnie jak ta powyżej skusiła mnie swoją tematyką - bardziej filozoficzną i refleksyjną. Cóż począć jak się jest w kontemplującym nastroju :P - trzeba zaspokoić wołania duszy.

6. Marek Aureliusz "Rozmyślania"
Ekhem, filozofia ostatnio często jest na tapecie :D. Właśnie jestem w trakcie lektury, jednak na łopatki powalona jak dotąd nie zostałam.

Wszystkie książki na tym zdjęciu wymieniłam w akcji Znaku w sklepie Medicine.

7. Arturo Perez-Reverte "Misja: Encyklopedia"
Książka ta przykuła moją uwagę już wcześniej, jednak nie aż tak, żeby po nią od razu sięgać ;). Skorzystałam z akcji i czeka mnie długa lektura ;D.

8. Agata Bromberek, Agata Wielgołaska "Turcja. Półprzewodnik obyczajowy"
Po pierwsze: ta okładka jest bardzo ładna :). Po drugie: Turcja nie jest moją fascynacją, ale myślę, że jest to dobra okazja, aby dowiedzieć się więcej o tym kraju i jego obyczajach.

9. Magdalena Kordel "Córka wiatrów"
Szczerze, to sięgnęłam po tę pozycję tylko ze względu na jej aurę nowości. Nie czytałam nic tej autorki, a opis fabuły jakoś mnie nie porwał. Jednak uznałam, że jest to świetna okazja, aby przekonać się na własnej skórze co o niej sądzę :).


10. Stefano Zuffi "Jak czytać włoskie malarstwo renesansowe"
Bardzo lubię sztukę, a najbardziej... włoski renesans ;). Pozycja ta więc od razu mnie skusiła!

11. Marta Dymek "Jadłonomia"
Muszę przyznać, że jest ze strony Jadłonomia wykonałam już kilka przepisów i wszystkie wyszły świetnie: proste (i w większości niedrogie) składniki i dobre opisy to coś czego mój brak doświadczenia kulinarnego wymaga ;D. To wznowione wydanie podoba mi się o wiele bardziej - format jest mniejszy, a tym samym poręczniejszy ;). Jeśli ktoś nie wchodził na stronę Marty, a lubi proste zdrowe jedzenie to polecam!

THE END

Jak widać trochę książek udało mi się przygarnąć :D. Cieszy mnie też, że jestem podekscytowana (prawie) każdą z nich :3.

Miłego czytania,
Patsy.



*wszystkie książki kupiłam za własne pieniądze lub wymieniłam w akcji Znaku

niedziela, 4 czerwca 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: maj 2017 (Wiedźmin, "Caraval", "Przebudzenie króla", M. Valente, Schmitt...)


Maj okazał się dość chaotycznym i zabieganym miesiącem (a czerwiec nie zapowiada się lepiej ;P) - no cóż studiowanie to nie sama przyjemność ;). Udało mi się przeczytać osiem książek z czego jestem zadowolona, jednak żadna z nich nie powaliła mnie na łopatki. Czytelniczo - miesiąc ten był przyjemny jednak bez żadnych wielkich i wspaniałych odkryć, może i lepiej, gdyż trudniej panowałoby się nad życiem z nową książkową obsesją u boku ;D! 



Catherynne M. Valente "Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy" 8/10
Jest to zdecydowanie jedna z najbardziej misternych książek jaką miałam przyjemność czytać w ostatnim czasie. Język Catherynne M. Valente oraz szkatułkowa forma powieści niesamowicie mi zaimponowały. W "Opowieściach sieroty" można dostrzec ogromny wpływ "Baśni z tysiąca i jednej nocy", jednak w tej książce jest tyle innych wpływów wszelakich kultur, że lektura ta staje się po prostu wspaniałą literacką mozaiką. Klimat jest niepowtarzalny: mroczny, niepokojący, a jednocześnie magiczny. Książka ta jest momentami mroczna (w kategoriach natury ludzkiej) oraz zawiera elementy przeznaczone raczej dla dojrzałych czytelników - w żadnym razie nie są to bajki dla dzieci. Bardzo zafascynowało mnie podejście autorki do utartych schematów w literaturze - Catherynne M. Valente inspiruje się nimi, jednak nadaje im całkowicie nową formę prowokując czytelnika do myślenia. Drugi tom czeka już na półce, i z pewnością nie będzie to moje ostatnie spotkanie z autorką.

*Ahhh czemu te okładki są takie brzydkie! Taka wspaniała zawartość naprawdę zasługuje na równie magiczną/klimatyczną/piękną oprawę, zwłaszcza, że inspiracji jest w środku aż nadto :c. 


Stephanie Garber "Caraval" 7/10
Książka ta bardzo mnie zaskoczyła i to w pozytywny sposób :). Nie jestem fanką literatury młodzieżowej, a już w szczególności zawartych w niej romansów, jednak pozycja ta zainteresowała mnie elementem cyrkowym, czyli czymś bardziej oryginalnym. Po kilku średnich recenzjach postanowiłam sama spróbować tej mieszanki, która okazała się świetną rozrywką! Nie jest to oczywiście książka idealna, i trzeba pamiętać o tym przed sięgnięciem, jednak wspaniale się sprawdza jako lekka rozrywka, która jednocześnie ma ten klimatyczny, cyrkowy efekt (trochę jak w "Cyrku nocy"). Romans też nie jest specjalnie nachalny. Myślę, że pozycja ta spodobałaby mi się bardziej gdyby nie ostatnie kilkadziesiąt (max 100) stron, gdyż były one po prostu nad wyraz dramatyczne. Z chęcią sięgnę po kolejną część :).


Maggie Stiefvater "Przebudzenie króla" 6/10
Ten cykl w końcu za mną! Hura! Niestety seria ta nie przypadła mi specjalnie do gustu. Po każdy kolejny tom sięgałam z ciekawości oraz przepełniona nadzieją, że ta część (2,3,4) będzie tą, która przekona mnie do tych książek. No cóż... Te pozycje nie są złe, w żadnym razie. Po prostu nie są dla mnie - są za dziwne i chaotyczne. Nie wspominając już o rozwleczeniu akcji (ta część już naprawdę weszła na wyżyny przeciągania akcji prowadzącej do wyczekiwanego finału). Nie żałuję lektury tej serii, uważam, że Maggie Stiefvater jest dobrą pisarką, jednak jej twórczość po prostu do mnie nie trafia.



Andrzej Sapkowski "Miecz przeznaczenia" 7/10
Kolejna część Wiedźmina za mną. Te opowiadania podobały mi się bardziej - łatwiej zaangażowałam w akcję, a postacie wydały mi się ciekawsze. Jednak, no właśnie, postacie... Naprawdę nie jestem fanką Yennefer, a relacja między Geraltem a Siri jest dla mnie niedorzeczna. Po prostu nie trafia do mnie na żadnym polu. Sam Wiedźmin i Jaskier są całkiem sympatyczni, a Oczko została moją ulubienicą (to opowiadanie, a zwłaszcza zakończenie... brak słów normalnie) - sto razy lepsze od tej całej Jennifer. Na tę chwilę robię sobie przerwę w czytaniu tej serii, jednak pewnie w lato do niej powrócę.




Éric-Emmanuel Schmitt "Sekta egoistów" 4.5/10
W ostatnich miesiącach przeczytałam kilka książek tego autora (którego nota bene bardzo lubię - a przynajmniej jego dzieła ;), jednak ta jak dotąd okazała się najsłabsza. Spodobał mi się jej zamysł oraz ciekawe elementy filozofii, jednak wykonanie nie było w moim odczuciu satysfakcjonujące. Momentami ciężko było stwierdzić dokąd zmierza akcja, a przez to gasło zainteresowanie. Książka na szczęście była krótka, więc dałam radę ;).



Péter Esterházy "Czasowniki posiłkowe serca" 2/10
Ehhh... literatura węgierska w takim wydaniu jest naprawdę niezachęcająca. Czemu sposób wyrażania się musi być tak dziwny i często obleśny? Rozumiem, że jest to zamierzone i ma swoje powody, jednak tak negatywnie wpływa to (moim zdaniem) na lekturę, że czytanie jest po prostu niewygodne i nieprzyjemne.



Ádám Bodor "Okręg Sinistra. Rozdziały pewnej powieści" 2/10
Kolejna "perełka". Naprawdę co jest z tym przerostem formy nad treścią w literaturze węgierskiej? Chyba, że po te tylko sięgam... I do tego jeszcze niezawodny element obleśności, absurdu, czy całkowitego przekręcenia wartości. Przy tak wielu użyciach elementów, to naprawdę przestaje być oryginalne i prowokujące do myślenia, a staje się po prostu męczące.


Książka, którą przeczytałam, i zrecenzowałam to:
Ross King "Leonardo i Ostatnia Wieczerza" 7/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 28 maja 2017

Książki, których (prawdopodobnie) nie przeczytam (TAG)



Dzisiaj miałam ochotę na coś lżejszego i postanowiłam wykorzystać tag, który ostatnio przykuł moją uwagę na angielskim booktubie. Bez zbędnych wstępów, jest to tag o książkach, których raczej nie przeczytamy - podoba mi się to, że dopuszcza on jednak takową możliwość, w końcu nigdy nie wiadomo, co nam wpadnie w lepkie, czytelnicze łapki ;).


Pytania:

1. Popularna książka, którą nie jesteś zainteresowany:
J.K. Rowling, Jack Thorne i John Tiffany "Harry Potter i przeklęte dziecko"

Nie jestem jakąś ogromną fanką tej serii, jednak bardzo ja lubię. Jednak ilość negatywnych opinii o tej pozycji od zaufanych recenzentów efektywnie mnie odstraszył. Rozumiem, że jest to pisane jako sztuka teatralna (która jest ponoć bardzo dobra), jednak została wydana w takiej a nie innej formie, w dodatku została zaakceptowana przez J. K. Rowling... Myślę, że nawet gdybym spróbowała przeczytać tę pozycji, to moje spojrzenie od razu koncentrowałoby się na negatywnych elementach, więc podziękuję.


2. Seria, której nie zaczniesz/nie skończysz:
Cassandra Clare "Dary Anioła"

Serię tę skończyłam już czytać w gimnazjum, co naprawdę dużo mówi o poziomie tych pozycji - wtedy nie byłam jeszcze tak krytycznym czytelnikiem. Pamiętam, że jeszcze pierwsze tomy mi się podobały, jednak czwarty (na którym skończyłam) był po prostu niedorzeczny - zwłaszcza jego zakończenie. Niestety nie jestem fanką tego rodzaju dramatów w literaturze ;P. 

3. Klasyk, który cię nie interesuje:
Hermann Melville "Moby Dick"

Już kiedy byłam dzieckiem, nie cierpiałam i unikałam tej bajki, obecnie nie mam zamiaru tego zmieniać. Jako wielka miłośniczka zwierząt, po prostu nie wyobrażam sobie czytania o polowaniu na jedno z najwspanialszych z nich. 

4. Gatunek, którego nigdy nie czytasz:
Horror

Nie należę do ludzi, którzy potrzebują adrenaliny, czy dreszczyku emocji przy oglądaniu filmów lub czytaniu książek. Dlatego nie sięgam po horrory - czasem zdarza mi się sięgnąć po thrillery, jednak nie dzieje się to zbyt często ;).

5. Książka na twojej półce, po którą pewnie nie sięgniesz:
Charles Dickens "Klub Pickwicka" (po angielsku)

Za Dickensa chce się już zabrać od jakiegoś czasu, dlatego sięgnęłam po tę pozycję, która czekała w bibliotece na regale "do wzięcia". Zdałam sobie jednak sprawę, że mimo iż nie mam problemu z angielskim i często czytam w tym języku, to jednak mowa Dickensa może trochę odbiegać od moich preferencji, zwłaszcza zważywszy na rozmiar tej pozycji. Na mojej półce czekają również "Wielkie nadzieje" w oryginale, i po nie zamierzam sięgnąć ;).

*****

To koniec tego krótkiego tagu. Oczywiście nie wiem, czy wszystkich tych odpowiedzi "dotrzymam", jednak jak na tę chwilę, tak sprawa stoi ;D.

Jeśli ktoś miałby ochotę odpowiedzieć na jedno pytanie, to z chęcią dowiedziałabym się jaka jest popularna książka, po którą nie zamierzacie sięgnąć! :)

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 21 maja 2017

5 powodów, aby sięgnąć po "Sagę księżycową" Marissy Meyer



"Saga księżycowa" ("The Lunar Chronicles") Marissy Meyer jest jedną z moich ulubionych serii. Z racji tego, że cykl ten nie jest jakoś wielce popularna w Polsce, zacznę od informacji jak sprawa w naszym kraju stoi:

<> w Polsce nakładem wydawnictwa Egmont zostały wydane dwa pierwsze (z czterech) tomów
<> w zeszłym roku Papierowy Księżyc poinformował, że planuje wydać tę serię (ostatnio wydali inną książkę autorki - "Bez serca")
<> Egmont nie użył okładek oryginalnych, które jednak podobają mi się bardziej ;)


Kilka podstawowych faktów:

<> tomy w kolejności: Cinder, Scarlet, Cress, Winter
<> gatunek: sci-fi/fantasy młodzieżowe - jednak sci-fi w bardzo przystępnym wydaniu (sama nie jestem fanką). Fantastyczność wyraża się w umiejscowieniu akcji (jednak większość akcji rozgrywa się na Ziemi) oraz w możliwych modyfikacjach ludzi. 

Nie będę tu zdradzać fabuły, gdyż myślę, że często psuje to całe doświadczenie ;).



5 powodów, dla których polecam tę serię:

1. Postacie. Wszystkich głównym bohaterów szczerze polubiłam (jest to książka z wielu perspektyw - im dalej w las tym jest ich więcej). Mimo, iż jest ich dość sporo, każdy bohater jest inny pod względem zachowania, historii, czy wyglądu - w żadnym razie się nie mieszają. Właśnie ta różnica między postaciami oraz ich różnorodność najbardziej mi zaimponowała. Dzięki niej, każdy czytelnik może odnaleźć siebie w którymś z bohaterów.

2. Poczucie humoru. Głównym inicjatorem żartów jest zdecydowanie Kapitan Thorne, który zaszczyca akcję dopiero w drugim tomie, jednak warto czekać na te wspaniałe dialogi i złote wypowiedzi. Jednak ogólnie rzez biorąc narracja tych książek jest lekka oraz łatwo wywołująca uśmiech.

3. Inspiracja baśniami w oryginalnej odsłonie. Przyznam się otwarcie, że baśnie pozostawiłam w dzieciństwie - obecnie nie jest to dla mnie specjalnie kuszący element, jednak może być ciekawym dodatkiem. Tak własnie jest w  przypadku tych pozycji. Widać inspiracje znanymi nam baśniami, jednak ich wcielenie jest niezwykłe i pomysłowe, chociaż jednocześnie nadają pewien spodziewany kurs akcji.

4. Lekkie sci-fi. Jak już wspomniałam, nie jestem fanką tego gatunku, jednak w tej edycji bardzo mi się podobał. Akcja książki ma miejsce około 150 lat w przyszłość, i ta fantastyczność, nie jest jakoś zupełnie niewyobrażalna - oczywiście w dalekiej przyszłości. Nie spodziewałam się, że element przez który, odkładałam tę lekturę, okaże się jednym z powodów, dla których mi się ona tak spodoba.

5. Przyjaźń i relacje. Chyba każdy by chciał mieć taką grupę fantastycznych, pełnych poświęcenia i zaradności przyjaciół! W tym punkcie chodzi mi raczej o relację jaka ich wiąże. Jest ona świetnie i realistycznie (mam na myśli książkowy świat) wykreowana, autorka pokazuje, a nie tylko wspomina wspaniałą przyjaźń oraz relacje łączące bohaterów, z czym niestety w książkach młodzieżowych jest problem.

*****

To na tyle :). Mam nadzieję, że zainteresowałam kogoś tą serią ;D! Liczę również na to, że ktoś w końcu wyda te książki po polsku, gdyż naprawdę na to zasługują.

Miłego czytania,
Patsy.

sobota, 13 maja 2017

Jak ogarnąć się książkowo: wybór & organizacja (mój notes czytelniczy)


Każdy bibliofil ma pewien problem,a jest nim stały napływ nowych książek, przy jednoczesnej chęci odkrywania skarbów literatury od nas starszej. Tyle książek - co kupić, co przeczytać, jak to ogarnąć? Wiąże się to małym chaosem, poczuciem przytłoczenia, czy nawet książkowym niepokojem

Obecnie wykształciłam pewne nawyki oraz światopogląd, który pozwala mi trzeźwo spojrzeć na ten problem. Jednak wiem, jak ciężko wchodzi się czasem w świat literatury (zaczynanie przeglądania blogów, portali internetowych etc.) - kiedy zaczęłam obcować z różnymi środkami informacji książkowej czułam się po prostu przytłoczona. Czasami, korzystając z biblioteki, miałam małe poczucie winy, wiedząc, że masa książek czeka na moim regale, czy też kupując ciągle nowe lektury, czułam, że nie panuję nad moim rosnącym domowym stosikiem. 

Jeśli macie podobny problem, oto kilka porad, które sprawdzają się u mnie. Zaznaczam tylko, że wykształcenie niektórych nawyków i wprowadzenie ich w życie zajęło mi trochę czasu, więc nie ma co zbyt poważnie podchodzić do tego tematu - w końcu książki powinny nam sprawiać radość i ubogacać nasze życie, a nie powodować więcej zmartwień. Zachęcam więc do lektury z przymrużeniem oka i nie traktowaniem mnie jak wariatki ;D (cóż począć jak ma się ogromną potrzebę organizowania swojego życia...).


NOTES CZYTELNICZY
Prowadzę takowy już od kilku lat i sprawia mi to ogromną przyjemność :). Uwielbiam pisać, tworzyć różnorakie listy (ta satysfakcja przy wykreślaniu!) i śledzić moje postępy. W takim notesie świetne jest również to, że można go całkowicie spersonalizować, do czego ogromnie zachęcam. Główne elementy, które najbardziej pomagają mi w organizacji to:
<> lista posiadanych przeze mnie książek, które czekają na przeczytanie (zdjęcie na początku), po zakupie jakiejś książki po prostu wpisuję ją na listę. Jakiś czas temu zaczęłam również zaznaczać miesiące na marginesie, żeby śledzić z jaką szybkością nabywam nowe pozycje, oraz jak długo czekają one na swoją kolej. 

Ciekawym pomysłem, który podpatrzyłam w internecie jest również stworzenie jej w sposób graficzny, na kawałku papieru - nie musicie mieć notesu w tym przypadku (zdjęcie poniżej :).

<> serie, które zamierzam kontynuować (zdjęcie jeszcze niżej ;), czasami trudno nadążyć nad czytanymi seriami, zwłaszcza czytelnikom fantasy ;). Aktualizuję taką listę co roku, dzięki czemu, jasno określam przed sobą, które cykle chcę kontynuować, a  których nie. 

<>  książki do kupienia bądź wypożyczenia, obecnie takiej listy nie mam, gdyż są to u mnie bardzo zmienne zbiory, jednak jeśli ktoś woli mieć wszystko w jednym miejscu lub na papierze to polecam.



ZAKŁADKA W KOMPUTERZE
No cóż, nie oszukujmy się, swoje informacje o książkach czerpię z internetu, więc najprostszym sposobem jest zapisywanie interesujących pozycji w zakładce w wyszukiwarce. Byłabym tu jednak ostrożna, i zapisywałabym w niej tylko pozycje, po które chcemy sięgnąć, a nie wszystkie, które wpadną nam w oko ;). Radzę też często ją przeglądać, gdyż gusta i zainteresowania się zmieniają. 

Osobiście w tej zakładce dzielę książki na te, które chcę wypożyczyć z biblioteki, te, które chcę kupić oraz zapowiedzi, którymi jestem zainteresowana.

Wiem, że różne portale internetowe oferują opcję zapisania książki w folderze "Chcę przeczytać" itp., jednak dla mnie to jakoś nie działa tak dobrze ;).



PRZED ZAKUPEM
Bardzo dobrą strategią nie powiększania swojego stosiku jest po prostu nie kupowanie książek, które nie do końca nas interesują, albo których nie mamy ochoty czytać, ale na przykład czujemy, że powinniśmy (często tak jest w przypadku klasyków - polecam biblioteki, albo darmowe ebooki dostępne w internecie). Zanim kupię jakąś książkę (prawie) zawsze sprawdzam kilka rzeczy:

<> recenzje, trochę mało zaskakujące, ale bardzo prawdziwe. Sprawdzam opinię innych czytelników na blogach, portalach jak lubimy czytać i goodreads. Często po takiej wypowiedzi nabiera się lepszego obrazu książki (co reprezentuje, co może irytować itd.). Dobrze jest mieć recenzentów, z którymi dzielimy opinie ;). Oczywiście każdy z nas niesie ze sobą inne doświadczenia, więc nie sposób przewidzieć jak dana pozycja nam się spodoba, jednak są pewne elementy, które wiemy, że nas irytują lub przeciwnie, bardzo interesują.

<> darmowe fragmenty, nie zawsze, ale dość często przed zakupem staram się przeczytać fragment interesującej mnie pozycji (można to zrobić przez internet lub w księgarni). Większość z nas już po kilku stronach może stwierdzić, czy dana pozycji do nas przemawia, czy nie. Nie każde polskie wydawnictwo oferuje takie darmowe fragmenty, jednak ze znajomością angielskiego, wystarczy wpisać w google tytuł danej pozycji oraz "sample".

W BIBLIOTECE
W tym wspaniałym przybytku łatwo dać się ponieść ambicji. I nie ma w tym nic złego! Jednak, kiedy staramy się jeszcze mieć w pamięci posiadane przez nas książki, czy lektury na zajęcia, warto spojrzeć bardziej trzeźwo na te przyjemne wizyty. Poradę mam tak naprawdę tylko jedną i jest nią wypożyczanie tylko tych pozycji, które naprawdę chcemy przeczytać i wiemy, że jest to realne w wyznaczonym czasie. W końcu książki z biblioteki nie znikną (czasem znikają, ach przeklęci kradzieje!), można więc wypożyczyć co bardziej niepewne pozycje kiedy indziej.

*****

Trochę się rozpisałam ;)!
Oczywiście rozumiem, że dla niektórych osób ten post może się wydać trochę przesadzony (jestem osobą, która bardzo lubi organizację, a jednocześnie uwielbia śledzić książkowe newsy!), jednak mam nadzieję, że któreś porady przydadzą się innym bibliofilom :D.

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 7 maja 2017

King Ross "Leonardo i Ostatnia Wieczerza" ("Leonardo and The Last Supper") recenzja

Przekład: Marek Fedyszak
Data wydania: 03.2017
Ilość stron: 450

Nietrudno skusić mnie do sięgnięcia po książkę o włoskim renesansie, nie wspominając już o tym, że Leonardo to jeden z moich ulubionych jego reprezentantów. Dodatkowo temat, czyli światowe arcydzieło, również wydał mi się wyjątkowo interesujący. Lektura ta była bardzo przyjemna oraz niezwykle interesująca :D.

Opis:
W 1495, Leonardo da Vinci zaczął jedno z najbardziej wpływowych dzieł sztuki w dziejach – „Ostatnią Wieczerzę”. Po dekadzie spędzonej na dworze Lodovico Sforza, hrabiego Mediolanu, Leonardo był w punkcie zero: w wieku 43 lat, nie dokonał, pomimo stworzenia wielu prestiżowych dzieł, niczego, co naprawdę byłoby warte jego nadzwyczajnych umiejętności. 
Pośród wojny oraz politycznego i religijnego chaosu wokół niego, nękany przez swoje własne niepewności i frustracje, Leonardo tworzy arcydzieło, które na zawsze go określi. Ross King ujawnia dziesiątki historii, które są osadzone w tym obrazie, i unieważnia wiele dotyczących go mitów. Przywołując fascynujący okres w europejskiej historii, przedstawia wizerunek jednego z największych geniuszy w historii poprzez opowieść o jego sławnym dziele.



Leonarda Da Vinci oczywiście nie trzeba nikomu przedstawiać. Ten Włoch jest znany na całym świecie za swoje niezwykłe pomysły oraz wspaniały talent. Jest on również bardzo intrygującą postacią, co jest wyraźnie widoczne w tej pozycji. Autor wykonał świetną pracę i zapewnił nam wieloaspektowe spojrzenie na tego sławnego artystę. Nie ogranicza się do suchych faktów - dzieli się z nami różnymi domysłami, przedstawia wiele perspektyw oraz obala mity (np. zawarte w książce Dana Browna). Okazało się to wspaniałym urozmaiceniem tej pozycji, której ideą przewodnią jest oczywiście powstanie i omówienie tytułowego obrazu.

Muszę przyznać, że książka ta mnie zaskoczyła wielością poruszanych tematów. Oczywiście rozumiem, że na jeden obraz może składać się wiele różnorakich elementów, jednak King Ross przeszedł moje oczekiwania. Autor zagłębia się w biografię artysty, historię tamtych czasów, kulturę w różnych wymiarach oraz wspomina o innych sławnych postaciach epoki jak Machiavelli, Borgiowie, Lodovico Sforza etc. Wszystkie te elementy razem tworzą koherentny i bardzo ciekawy obraz oraz tło dla powstania Ostatniej Wieczerzy.

Na wyjątkową pochwałę zasługuje również tłumaczenie. Jest to element, któremu nie zawsze poświęcam dużo uwagi, jednak w przypadku książki specjalistycznej przypisy tłumacza okazały się bardzo pomocne oraz interesujące. 

Jedynym elementem, który wpłynął na mój odbiór tej pozycji, były trochę rozwlekłe opisy historyczne, które mnie po prostu nudziły. Nie zrozumcie mnie źle, szczerze interesuję się historią, jednak w tej pozycji mnie ona jakoś nie porwała. Dostrzegam jej ważność w zrozumieniu wielu aspektów życia Leonarda, jednak miałam wrażenie, że momentami autor mógł bardziej ograniczyć historie konfliktów oraz politycznych niewypałów.

"Leonardo i Ostatnia Wieczerza" to świetna pozycja dla zainteresowanych artystą, sztuką, czy samym obrazem. Dzięki przystępnemu językowi oraz wieloaspektowości każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Warto poznać historię jednego z najważniejszych obrazów naszej europejskiej kultury :).

Moja ocena: 7/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: kwiecień 2017 ("Mitologia nordycka", "Emma", Wiedźmin, literatura węgierska...)


Kwiecień mimo kilku beznadziejnych pozycji, okazałam się miesiącem bardzo przyjemnym :). Czytałam dość różnorodnie (jak na siebie), przeczytałam kilka pozycji, które już długo zalegały na moim regale oraz w końcu sięgnęłam po książki, które od dawna były na moim radarze. 
Tyle słowem wstępu, oto 12 lektur, które przeczytałam w tym miesiącu:


Jandy Nelson "Oddam ci słońce" 9/10
Muszę zacząć od tego, że nie jestem fanką książek młodzieżowych, nigdy wielką ich miłośniczką nie byłam, jednak kiedy wyszłam już z wieku bohaterów tych pozycji to tak naprawdę przestałam po nie sięgać, gdyż nie potrafiłam utożsamiać się z postaciami. Oczywiście zdarza mi się od czasu do czasu sięgnąć po gorąco polecaną książkę z tego gatunku, jeśli wydaje mi się, że może mi się spodobać, jednak rzadko kończy się to miłością "Oddam ci słońce" właśnie okazało się tym wyjątkiem, który skradł mi serce. Jest to przede wszystkim historia o relacjach rodzeństwa, o dorastaniu i podążaniu za głosem serca. Jandy Nelson porusza również kilka innych tematów takich jak miłość, śmierć, żal, zazdrość, jednak robi to wszystko w bardzo wyważony sposób. Nie wiem co tak naprawdę najbardziej skradło moje serce: bohaterowie - Jude i Noah to wspaniałe, skomplikowane i nieidealne postacie, które momentami irytują, jednak przez większość czasu życzymy im jak najlepiej. Język narracji - po prosty świetny! To co przeszkadzało mi w "Niebo jest wszędzie" tutaj było zupełnie naturalnym i idealnym środkiem wyrazu. Historia - podbijająca serce, niszcząca emocjonalnie, jednak zostawiająca tu i ówdzie skrawki nadziei. A dodatkowe elementy sztuki wspaniale wzbogaciły fabułę.
Nie chcę się więcej rozpisywać - szczerze i gorąco polecam tę pozycję. Nawet jeśli tak jak ja nie jesteście fanami książek młodzieżowych, myślę że przynajmniej na jakimś polu ta pozycja do Was trafi. 


Éric-Emmanuel Schmitt "Kobieta w lustrze" 7/10
Kolejne spotkanie z autorem nie zawodzi. W końcu przyszedł czas na tę pozycję, która kilka lat wysiedziała na mojej półce, jednak widocznie tak miało być ;). Książka ta bardzo mi się spodobało - trzy perspektywy, w różnych czasach, ludzi o innych statusach, dały ciekawy efekt. Dzięki raczej niedługim rozdziałom i interesującej fabule, przez lekturę szło się łatwo oraz nie traciło się zainteresowania. "Kobieta w lustrze" nie wpłynęła na mnie tak jak inne pozycje tego autora, jednak nadal mi się podobała i okazała się dobrą rozrywką.

Éric-Emmanuel Schmitt "Noc ognia" 6/10
Po "Kobiecie w lustrze" przyszła mi ochota na kolejne spotkanie, w czym dopomogła mi biblioteka. "Noc ognia" jest inspirowana doświadczeniem autora na Saharze (jednak nie wiem w jakim stopniu). Myślę, że dla niektórych może być to niesamowicie inspirująca i głęboka lektura, jednak do mnie specjalnie nie trafiła. Mimo, iż rozmyślania o Bogu w wydaniu autora zawsze mnie ciekawią, ta pozycja niestety powiała dla mnie nudą. 


Neil Gaiman "Mitologia nordycka" 7/10
Jest to moje ponowne spotkanie z Neilem Gaimanem i muszę przyznać bardzo przyjemne. Chcąc poszerzyć swoją wiedzę o mitologii nordyckiej z zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę i nie zawiodłam się. Neil Gaiman przedstawia epizody z życia nordyckich bogów oraz innych stworów w sposób lekki i zabawny. Przez lekturę przebrnęłam szybko i z przyjemnością.

Andrzej Sapkowski "Ostatnie życzenie" 7/10
W końcu mogę odetchnąć z ulgą (prawie) - jako polska fanka fantastyki (mimo, że rzadko polskiej) trochę wstyd mi było, że nie sięgnęłam jeszcze po znanego wszem i wobec "Wiedźmina". Dokonało się jednak i pierwsza część (czyli opowiadania) za mną. Muszę przyznać, że była to przyjemna i ciekawa lektura, jednak na łopatki mnie nie powaliła. Słyszałam, że dalsze pozycje są lepsze, więc w żadnym razie jeszcze nie przekreślam tej serii. Bardzo spodobało mi się jak Sapkowski gra z utartymi w fantasy regułami oraz różnorakimi historiami. Zobaczymy jak pójdzie dalej ;).




Jane Austen "Emma" 5/10
W końcu ostatnia książka Jane Austen za mną! Jak dobrze mieć to już za sobą :D. Chociaż z drugiej strony jest to dość przykre - rzadko się zdarza, że po początkowych sukcesach moja sympatia do autora z każdą kolejną pozycją maleje. Niestety większość dzieł autorki nie przypadła mi do gustu. Miałam wrażenie, że w każdej pozycji przynajmniej kilka postaci się powtarza, dodatkowo większość z nich była dość irytująca, a fabuła, która wiadomo do czego zmierza, była za bardzo rozwleczona. Tak było również i w tym przypadku: "Emma" niestety niespecjalnie przypadła mi do gustu.

Matthew Quick "Prawie jak gwiazda rocka" 6/10
Po "Poradniku obserwatorów gwiazd", który bardzo mi się spodobał, przyszedł czas na kolejne spotkanie z autorem. Niestety nie okazało się ono tak udane.Odniosłam wrażenie, że autor chciał w tę pozycję wcielić za dużo problemów: dorastanie, bezdomność, żałoba po śmierć bliskiej osoby, relacje z rówieśnikami, odejście rodzica i wiele innych - w pozycji o takiej długości trudno znaleźć miejsce na dobre rozwinięcie tylu trudnych wątków. Była to przyjemna lektura, jednak nie powaliła mnie na kolana i nie dotknęła emocjonalnie tak jak "Poradnik...". Myślę jednak, że w przyszłości dakm autorowi kolejną szansę ;).

Eleanor H. Porter "Polyanna" 8/10
Cieszę się, że w końcu sięgnęłam po tę pozycję! "Polyanna" jest niezwykle przyjemną, kochaną i pozytywną książką. Czyta się ją łatwo, a uśmiech przez większość czasu nie schodzi nam z twarzy. Jest to lektura idealna dla każdego, kto potrzebuje chwili rozprężenia, nadziei oraz świetnej rozrywki :).

Eleanor H. Porter "Polyanna dorasta" 6.5/10
Ta część już nie podobała mi się tak bardzo - dorosła Polyanna i jej problemy już mnie niestety tak nie urzekły. Lektura ta jednak nadal była przyjemnością, mimo kilku męczących wątków. Nie jest ona jednak tak obowiązkowa jak część pierwsza moim skromnym zdaniem ;).



Imre Kertész "Los utracony" 7/10
Książka ta w 2002 roku otrzymała nagrodę Nobla i szczerze mnie to nie dziwi. Jest to naprawdę wspaniałe i kunsztowne dzieło. Wyjątkowa perspektywa, która dzięki niecodziennym zabiegom jeszcze bardziej podkreśla okrucieństwo wojny oraz sytuacji Żydów w jej trakcie. Książkę tę czyta się łatwo i szybko, co było celem autora. Dopiero kiedy wczytamy się w opisy oraz poznamy trochę zafascynowanie literaturą autora, możemy dostrzec prawdziwy obraz tej pozycji. 

Tibor Déry "Pan A.G. w X" 2/10
Chyba nie muszę zaznaczać, że nie polubiłam się z tą pozycją. Nie jestem fanką absurdu, rozwlekania i przerostu formy nad treścią. Może i autorowi przyświecał jakiś wyższy cel (potwierdzona informacja - przyświecał), jednak ja po prostu nie mogłam nim usprawiedliwić wszystkich irytujących niedociągnięć tej lektury.

Péter Nádas  "Koniec pewnej sagi rodzinnej" 1/10
Mimo, iż "Pan A. G." nie lubiłam to jeszcze można dla niego znaleźć jakieś usprawiedliwienie, jednak w przypadku tej pozycji takowego nie ma. Nie wiem co przeczytałam, po co i dlaczego. Trudno się domyślić czegokolwiek, już nie wspominając o rozkoszowaniu się czytaniem. Niechronologiczna perspektywa jakiegoś nieogarniętego dziecka to dla mnie za dużo, żeby jeszcze dostrzegać w tym jakiś epokowy obraz żydowskiej społeczności węgierskiej.

*****

Mam nadzieję, że i maj będzie równie udany ;).

Miłego czytania (i dużo słońca),
Patsy.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Niechęć do audiobooków. W roli głównej "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins


W końcu nadszedł czas napisania tego wpisu, którego miałam w planach już od kilku dobrych miesięcy. Jak z tytułu można wywnioskować nie jestem fanką audiobooków. Miałam nieprzyjemność słuchać ich w życiu jedynie kilka, jednak za każdym razem było to negatywne przeżycie. W tym poście postanowiłam roztrząsnąć kilka powodów, dla których ta forma budzi we mnie niechęć. Moimi ostatnimi (w obu tego słowa znaczeniach) spotkaniami była "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins oraz Mindy Kaling "Why not me"

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że audiobooki mają wiele zalet oraz sporo fanów - te spostrzeżenia są czysto subiektywne ;).

1. Narrator 
Papierowe książki dają nam możliwość tworzenia dowolnych głosów, intonacji, czy akcentów. Możemy nie zajmować się tym wcale, po prostu przyswajać tekst, albo możemy ubarwiać tym elementem fabułę. Mamy dowolność, jaką niestety  audiobooki nam zabierają. Pół biedy jeśli narracja nam odpowiada, jednak jak to było w przypadku "Dziewczyny z pociągu" po prostu nie mogłam jej znieść. To jak głosowo została zinterpretowana główna bohaterka w ogromnym stopniu wpłynęło na moją negatywną opinię o książce.

2. Problemy wzrokowca 
Na niektórych polach zdecydowanie bardziej preferuję poleganie na zmyśle wzroku niż słuchu, zwłaszcza w przypadku książek. Słuchanie nie pozwala mi na ponowne spojrzenie na dobre zdanie, zastanowienie się nad jakimś znaczeniem, czy nawet zorientowanie się w akcji ("Dziewczyna w pociągu" miała podział na wiele dni w przeszłości i teraźniejszości). Niemożliwością jest również zaznaczenie czegoś, czy wygodne  przerwanie lektury w dowolnym momencie (trudniej sobie przypomnieć moment, na którym się skończyło - w papierowej formie możemy po prostu spojrzeć na ostatni akapit).

3. Czas
Czy Was też nie przeraża trochę fakt, że te audiobooki trwają godzinami, czasami nawet dziesiątki godzin? o.O Wiem, może to trochę naiwne z mojej strony, że nie zdaje sobie sprawy jak długo zajmuje czytanie książek, jednak jest różnica między przyjemnością, a słuchaniem obcego głosu, który próbuje mi coś opowiedzieć w bardzo nieprzekonywujący sposób ;P.




Myślę, że tu zakończę moje wynurzenia, gdyż głównie te elementy najbardziej mnie odrzucają. Jednakże, mimo wszystko, może kiedyś dam tej formie kolejną szansę. Z pewnością nie będzie to literatura piękna, ale może jakiś inspirujący poradnik - myślę, że będzie to bardziej zbliżone do podcastów, których też nie jestem ogromną fanką, ale niektóre toleruję ;).

Miłego czytania,
Patsy.

sobota, 15 kwietnia 2017

5 książek, z których zrezygnowałam (rozczarowania)



Naprawdę długo zajęło mi wykształcenie nawyku rezygnowania z książek, które mi się nie podobają (wyjątek: szkolne lektury obowiązkowe ;). Może się to wydawać dla niektórych dziwne, że chciałam kontynuować coś co jest nieobowiązkowe i nie sprawia mi przyjemności, ale miałam problem z nie kończeniem książek. Jednak im więcej czytam, i im więcej chcę przeczytać, tym trudniej jest mi usprawiedliwić brnięcie z niechęcią przez jakąś pozycję. W końcu życie jest za krótkie do przeczytania wszystkich książek na świecie, to czemu tracić czas na te, które nie są dobre.

W dzisiejszym poście postanowiłam podzielić się pięcioma pozycjami, z których kontynuowania zrezygnowałam (w większości) w ostatnim czasie :).


Susan  Dennard "Prawdodziejka"
Zacznijmy z przytupem, czyli od pozycji, której nie mogłam po prostu znieść. Co dziwne, nie wiem jak to zrobiłam, ale dotrwałam do połowy. W końcu nadzieja umiera ostania, prawda? 
Kilka problemów, jakie miałam z tą książką:
* promowana jako "super żeńska przyjaźń" ekhem, ekhem, fakt, autorka ciągle podkreślała jak świetnymi przyjaciółkami są Safiya i Iseult, jednak niczym nie było to poparte. Jedna z nich ciągle była słaba i umierająca, druga ciągle pogarszała wszystko swoim okropnie impulsywnym i irytującym charakterem,

* Safiya musi ukrywać swoją niezwykle rzadką moc, jaką jest zdolność wykrywania kłamstwa, gdyż wtedy każdy chciałby ją mieć dla siebie. Serio? Gdybyś miał wybrać obrońcę swojego królestwa, wybrałbyś:
a) osobę, która panuje nad powietrzem, albo ogniem i może zrównać budynki z ziemią, kierować statkiem i kontrolować ludzi, 
b) osobę, która potrafi powiedzieć kiedy ktoś kłamie,

* "kreatywne" nazwy, czyli Safiya zamiast Sofia, albo nomatsi zamiast nomadsi. 500 punktów za oryginalność,

* płytka i denna fabuła: oprócz pościgu za super przyjaciółkami, brak dobrego zarysu jakiegoś większego obrazu.


N. K. Jemison "Piata pora roku"
Dobrnęłam do 1/4 tej pozycji kiedy stwierdziłam, że nie jest ona po prostu dla mnie. Niestety, gdyż słyszałam o niej wiele dobrego, a to co przeczytałam wydało mi się bardzo oryginalne. Jednak nie potrafiłam zaangażować się w akcję (co słyszałam jest problemem dla wielu), a miałam inne pozycje, po które wolałam sięgnąć niż męczyć się z tą lekturą.


Émile Zola "Nana"
Nie miałam wiele oczekiwań względem tej pozycji, jednak słyszałam o niej trochę od znajomych. Niestety bardzo się zanudziłam (przeczytałam trochę ponad 25%), w żadnym razie nie mogłam czytać jej dłużej niż przez kilkanaście stron, gdyż po prostu moje myśli zaczynały dryfować gdzie indziej. Podobną fabułę ma "Dama kameliowa" Aleksandra Dumasa (syna), która może nie podbiła mojego serca, ale przynajmniej dałam radę przez nią przebrnąć :P


Mary E. Pearson "The Kiss of Deception"
Na zagranicznych portalach seria ta ma naprawdę dużo wielbicieli jednak ja się do nich nie zaliczam. Po około 1/3 drogi nie starczyło mi już cierpliwości na tę niezwykle oryginalną historię. Nie jestem fanką literatury młodzieżowej, trójkątów miłosnych ani nierealistycznej akcji. Tak naprawdę trudno mi było kontynuować tę pozycję już po kilkunastu stronach, gdyż główna bohaterka (księżniczka) ucieka przed zaślubinami (uwaga!) w sukni ślubnej ze swoją służącą do lasu, mając tylko kilka minut przewagi, a potem w nocy rozpala ognisko. Serio. Jej przystankiem końcowym jest sąsiedni kraj, gdzie zatrzymuje się u znajomej wspomnianej służącej, gdzie pracuje w karczmie jako kelnerka (co tam goście, którzy mogą ją rozpoznać). Po prostu miszczyni ucieczek.


Roberto Saviano "Zero, zero, zero. Jak kokaina rządzi światem"
Z tą pozycję było trochę inaczej, gdyż zrezygnowałam z niej ze względu na bardzo barwne opisy okrucieństwa (oraz trochę nudny sposób prowadzenia narracji). Kokainą nigdy zainteresowana nie byłam, jednak zawsze wiedziałam, że narkotyki są po prostu trucizną. Jednak nie podejrzewałam jak cały ten światek jest okropny, okrutny i wyniszczający. Szczerze uważam, że jeśli kogoś to interesuje to powinien sięgnąć po tę pozycję, gdyż narkotyki to nie zabawa, a wspierania tego biznesu w jakikolwiek sposób przyczynia się do śmierci wielu ludzi.

*****

Jak na razie to na tyle :). Nie zamierzam na tę chwilę kontynuować żadnej z tych pozycji, jednak nigdy nie wiadomo. Naprawdę trudno mi się całkowicie zniechęcić, zawsze mam nadzieję, w końcu komuś te książki musiały się podobać, prawda :P? 
Swoją drogą zawsze ciekawią mnie zróżnicowane opinie - czy to nie jest niesamowite, że każdy z nas, dzięki różnym doświadczeniom, spojrzeniom na świat i poglądom, zupełnie inaczej odbiera (w tym przypadku) literaturę niż my sami? 

Wspaniałej Wielkanocy,
Patsy.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Stosik 1/2017


Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna (ale też trochę zaniepokojona), gdyż w ostatnich miesiącach zapanowałam nad moim zwyczajem częstego kupowania książek. Z kilku powodów (a przynajmniej tak się domyślam) na tym polu, zapanował u mnie rozsądek. Wiem, straszne o.O. Okazuje się, że po pierwsze podróże są świetną motywacją, po drugie masa lektur obowiązkowych (ahhh studia!), biblioteka oraz ebooki jakoś zapełniają mi czas, a po trzecie jednym z moich czytelniczych postanowień noworocznych było zmniejszenie nieprzeczytanych przeze mnie pozycji z mojego regału do ok. 10-12. Jednak ostatnio czuję w sobie wzbierającą chęć przygarnięcia nowych książek, więc zobaczymy jak kolejny stosik się potoczy ;). Przejdźmy do rzeczy!


1. Brian Staveley "Ostatnia więź"
Niedawna premiera, już zrecenzowana na moim blogu. Jest to ostatnia część trylogii "Nieciosanego tronu" - jednej z najlepszych serii fantasy jaką miałam przyjemność czytać :D.

2. Sebastian De Castell "Traitor's Blade"
Wiele dobrego słyszałam o tej serii, mianowicie że jest to połączenie "Kłamstw Locke'a Lamory" oraz "Trzech muszkieterów" (a obie te pozycje bardzo lubię!). Zobaczymy, ale jestem dobrej myśli.
Książkę tę zakupiłam przez bookdepository.


3. Dr. Michael Gregor, Gene Stone "Jak nie umrzeć przedwcześnie"
Również i o tej pozycji słyszałam wiele dobrego. Jak dotąd przeczytałam kilka rozdziałów i bardzo mi się podobały - są ciekawe i pełne informacji (popartych badaniami, a to wszystko w obszernej bibliografii). Jeśli kogoś interesuje temat odżywiania, to polecam :).

4. Yuval Noah Harari "Od zwierząt do bogów"
I tą książką zainteresowałam się dzięki poleceniom. Pozycja ta (z tego co rozumiem) przedstawia historię homo sapiens sapiens, czyli człowieka oczywiście ;). Jest to ciekawy temat, który (mam nadzieję) kryje wiele ciekawostek oraz interesujących spostrzeżeń.


5. Renee Ahdieh "Gniew i świt"
Niedawno wspominałam o tej pozycji w unhaulu oraz podsumowaniu czytelniczym marca. Niestety się zawiodłam. Nie była to tragiczna lektura, jednak zdecydowanie nie spełniła moich oczekiwań :/.

6. Charles Dickens "Great Expectations"
Charles Dickens to autor,  po którego czas w końcu sięgnąć (ekhem jak dotąd przeczytałam tylko "Opowieść wigilijną"...). Jednocześnie stwierdziłam, że z chęcią poznam jego autentyczny język. Zobaczymy, mam nadzieję, że się nie zawiodę, gdyż z angielskimi pisarzami XIX wieku różnie u mnie bywa ;).

*****

Naprawdę mało tego (jak na moje standardy), trzeba się będzie w kolejnym miesiącach bardziej postarać (chociaż może lepiej dla mojego portfela, gdybym utrzymała takie tempo :P), zwłaszcza, że nadchodzi dzień książki, a z nim promocje...

Miłego czytania i słonecznego tygodnia,
Patsy.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: marzec 2017 ("Gniew i świt", Vi Keeland, Marissa Meyer, lit. węgierska...)



Patrząc na oceny w tym miesiącu, muszę przyznać, że było dość średnio. Ciekawie, trochę inaczej (ahh ta węgierska literatura), momentami ekscytująco (Brian Staveley - dzięki wielkie) oraz wzruszająco ("Cud chłopak"), ale poza tym niezbyt wspaniale. Tak czy inaczej, przeczytałam w tym miesiącu dwanaście pozycji, z czego jestem zadowolona ;D. Bardzo miłym, literackim wydarzeniem miesiąca, było dla mnie spotkanie z Małgorzatą Musierowicz (jedną z moich ulubionych polskich pisarek) podczas Targów Książki w Poznaniu!



Brian Staveley "Boski ogień" 8.5/10
Swoim zachwytom dałam już upust w recenzji "Ostatniej więzi", czyli ostatnim tomie tej trylogii (link na dole postu). Mimo, iż ten tom podobał mi się stosunkowo najmniej to i tak był świetny. Akcja, bohaterowie, świat, fabuła, wszystko na najwyższym poziomie. Jedynym małym cierniem w oku była postać Adare i jej decyzje, jednak rozwój wszystkich bohaterów jest fantastyczny, więc jakoś przetrwałam ;D. 


R. J. Palacio "Cud chłopak" 8.5/10
Cóż za piękna opowieść! Słyszałam o tej pozycji wiele dobrego, więc nie opierałam się długo bibliotecznej okazji. "Cud chłopak" to wspaniała książka o chłopcu, który wygląda trochę inaczej niż większość z nas, o tym jak sobie z tym radzi, oraz jak jego postawa i nastawienie wpływa na innych ludzi. Są w tej pozycji trudne momenty, zważywszy na brutalny świat dzieci, których chęć przypodobania się rówieśnikom często jest okupiona okrucieństwem względem tych bardziej się wyróżniających. Jednak przede wszystkim jest to piękna opowieść o serdeczności oraz o nadziei jaką możemy pokładać w drugim człowieku.


Marissa Meyer "Stars Above" 6.5/10
Jako, że nie jestem wielką fanką opowiadań nie miałam zbyt dużych oczekiwań względem tej pozycji. Niektóre podobały mi się bardziej, inne mniej. Myślę, że jest to ciekawy, jednak nieobowiązkowy dodatek dla fanów serii. 


Renee Ahdieh "Gniew i świt" 5/10
Cóż za rozczarowanie! Ostatnimi czasy dość rzadko i raczej wybiórczo sięgam po literaturę młodzieżową, jednak tyle dobrego słyszałam o tej pozycji, że postanowiłam się skusić. Niestety zawiodłam się :c. Oto kilka powodów: 
1. Jest to raczej młodzieżowy romans, a nie fantasy.
2. Budowa świata jest co najwyżej średnia. Mimo, że to co zostało nam ukazane jest interesujące i klimatyczne, to tak naprawdę kończąc tę lekturę nie za dużo o tym świecie wiemy. Czy to jest jedyny kraj? Co z magią (system magiczny nie został zupełnie wytłumaczony)?
3. Zakończenie nie zmotywowało mnie, aby sięgnąć po kolejną część (jest to dylogia).
4. Fabuła była dość płaska. Tylko tępo czytania (wielkie marginesy) tak naprawdę podtrzymywało moje zainteresowanie.
5.Wytłumaczenie czynów (klątwa), czyli zabijanie żon, było dla mnie dość absurdalne. Bez problemu mogłam wymyślić kilka innych, bardziej sensownych rozwiązań. Przez co nie było to przekonywujące.
6. Zakochiwanie się w kimś kto zabił twoją najlepszą przyjaciółkę, jest trochę niegrzeczne i obleśne moim zdaniem.
7. Oczekiwałam też o wiele więcej historii, przez to, że pozycja ta jest mocno inspirowana "Baśniami z tysiąca i jednej nocy" (przynajmniej jako taka jest promowana)

Jednak ta pozycja nie była beznadziejna :P. Bohaterowie nie byli tacy źli, podobała mi się inna kultura oraz to, że lekturę tę czytała się szybko i łatwo.



Vi Keeland "Gracz" 6/10
Vi Keeland "MMA. Walka" 5/10

Te okładki o.O! Aż moje biedne, literackie serce krwawi. Po ciężkiej literaturze miałam ochotę na jakieś przyjemne i lekkie cuś. Pozycje te jednak niespecjalnie mnie powaliły. Nie zrozumcie mnie źle, nie oczekiwałam wspaniałości ;P. "Gracz" nie był taki zły, fabuła poza romansem była całkiem interesująca, a postacie ciekawe. W przypadku "Walki" jednak, historia bohaterów po prostu do mnie nie przemówiła. Jeśli ktoś ma ochotę na coś lekkiego i nie ma wielkich oczekiwań, to myślę, że się nie zawiedzie ;).


Joseph Murphy "Potęga podświadomości" 5/10
Jak w przypadku wszystkich książek tego typu, moje nastawienie było dość otwarte. Pozycja ta nie była zła, momentami nawet interesująca, jednak nie mogłam zignorować momentów, w których autor przytaczał pojedyncze cytaty z Pisma Świętego i pisał, że powinny być one interpretowane w "ten sposób". Nie drażniło mnie to ze względów religijnych, tylko po prostu nie lubię, kiedy ktoś z góry narzuca mi jakąś interpretację ;P. Myślę, że lektura ta może być dobrą inspiracją, jeśli takowej się szuka, jednak w moim przypadku żadnych cudów nie zdziałała. Ale zobaczymy, gdyż podświadomość jest dla mnie tematem aktualnym i interesującym.


Miklós Radnóti "Spienione niebo" 6/10
Po poezję sięgam bardzo rzadko, niestety zazwyczaj nie przemawia ona do mnie, tak jak potrafi to proza. Może jest to spowodowane programem nauczania, albo może po prostu nie trafiłam jeszcze na rodzaj poezji, która potrafi do mnie trafić. "Spienione niebo" to interesujący, a zarazem trudny zbiór wierszy (ponoć również wspaniały pod względem kunsztu, jednak oryginału, jeszcze, nie jestem w stanie przeczytać). Autor pisał go w trakcie marszu śmierci (jego dziadek był Żydem), którego nie przeżył, a ten ostatni tomik znaleziono w jego płaszczu, w zbiorowym grobie. Jednak co jest zadziwiające, Radnóti, nie skupia się jedynie na czekającej go śmierci, docenia przyrodę, wspomina miłość do żony oraz zastanawia się nad konsekwencjami wojny. "Spienione niebo" to poruszająca i prowokująca do myślenia lektura.


Mihály Babits "Księga Jonasza" 4/10
Ten króciutki poemat, inspirowany historią biblijną, niespecjalnie do mnie przemówił. Autor próbując jakoś rozliczyć się z życiem oraz nadchodzącą śmiercią (był śmiertelnie chory), wykorzystał historię Jonasza, jako oparcie dla swoich przemyśleń. Niestety, niespecjalnie mnie one poruszyły. 



Géza Ottlik "Szkoła na granicy" 5/10
Jak ja się wynudziłam podczas tej lektury! Serio, jak długo można czytać o niesnaskach młodych kadetów -.-. Jakoś jednak przez tę pozycję przebrnęłam. Nie była ona niczym fantastycznym, a jednocześnie kompletnie tragiczna również nie była. Łatwo ją więc ocenić jako średnią. Myślę, że mogłaby się ona spodobać osobom zainteresowanym kreowaniem kadeta i żołnierza idealnego, jednak ja do takiego grona się nie zaliczam. 


Tibor Cseres "Zimne dni" 4/10
Pozycja ta porusza trudny temat, jakim jest masakra ludności serbskiej oraz żydowskiej, dokonanej przez armię węgierską podczas II wojny światowej, w Nowym Sadzie. Uważam, że książki takie są bardzo ważne, gdyż prezentują tematy trudne i często pomijane. Jednakże sama prezentacja tego wydarzenia nie przypadła mi do gustu. Narracja była chaotyczna, co myślę, że momentami przytłumiało ważny przekaz autora. Trudno mi polecić tę pozycję, gdyż mi się po prostu nie podobała, jednak temat, który porusza, sprawia, że trudno ją zignorować.

*****

Książka, którą przeczytałam, i zrecenzowałam to:Brian Staveley "Ostatnia więź" 9/10

Miłego tygodnia,
Patsy.