niedziela, 23 kwietnia 2017

Niechęć do audiobooków. W roli głównej "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins


W końcu nadszedł czas napisania tego wpisu, którego miałam w planach już od kilku dobrych miesięcy. Jak z tytułu można wywnioskować nie jestem fanką audiobooków. Miałam nieprzyjemność słuchać ich w życiu jedynie kilka, jednak za każdym razem było to negatywne przeżycie. W tym poście postanowiłam roztrząsnąć kilka powodów, dla których ta forma budzi we mnie niechęć. Moimi ostatnimi (w obu tego słowa znaczeniach) spotkaniami była "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins oraz Mindy Kaling "Why not me"

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że audiobooki mają wiele zalet oraz sporo fanów - te spostrzeżenia są czysto subiektywne ;).

1. Narrator 
Papierowe książki dają nam możliwość tworzenia dowolnych głosów, intonacji, czy akcentów. Możemy nie zajmować się tym wcale, po prostu przyswajać tekst, albo możemy ubarwiać tym elementem fabułę. Mamy dowolność, jaką niestety  audiobooki nam zabierają. Pół biedy jeśli narracja nam odpowiada, jednak jak to było w przypadku "Dziewczyny z pociągu" po prostu nie mogłam jej znieść. To jak głosowo została zinterpretowana główna bohaterka w ogromnym stopniu wpłynęło na moją negatywną opinię o książce.

2. Problemy wzrokowca 
Na niektórych polach zdecydowanie bardziej preferuję poleganie na zmyśle wzroku niż słuchu, zwłaszcza w przypadku książek. Słuchanie nie pozwala mi na ponowne spojrzenie na dobre zdanie, zastanowienie się nad jakimś znaczeniem, czy nawet zorientowanie się w akcji ("Dziewczyna w pociągu" miała podział na wiele dni w przeszłości i teraźniejszości). Niemożliwością jest również zaznaczenie czegoś, czy wygodne  przerwanie lektury w dowolnym momencie (trudniej sobie przypomnieć moment, na którym się skończyło - w papierowej formie możemy po prostu spojrzeć na ostatni akapit).

3. Czas
Czy Was też nie przeraża trochę fakt, że te audiobooki trwają godzinami, czasami nawet dziesiątki godzin? o.O Wiem, może to trochę naiwne z mojej strony, że nie zdaje sobie sprawy jak długo zajmuje czytanie książek, jednak jest różnica między przyjemnością, a słuchaniem obcego głosu, który próbuje mi coś opowiedzieć w bardzo nieprzekonywujący sposób ;P.




Myślę, że tu zakończę moje wynurzenia, gdyż głównie te elementy najbardziej mnie odrzucają. Jednakże, mimo wszystko, może kiedyś dam tej formie kolejną szansę. Z pewnością nie będzie to literatura piękna, ale może jakiś inspirujący poradnik - myślę, że będzie to bardziej zbliżone do podcastów, których też nie jestem ogromną fanką, ale niektóre toleruję ;).

Miłego czytania,
Patsy.

sobota, 15 kwietnia 2017

5 książek, z których zrezygnowałam (rozczarowania)



Naprawdę długo zajęło mi wykształcenie nawyku rezygnowania z książek, które mi się nie podobają (wyjątek: szkolne lektury obowiązkowe ;). Może się to wydawać dla niektórych dziwne, że chciałam kontynuować coś co jest nieobowiązkowe i nie sprawia mi przyjemności, ale miałam problem z nie kończeniem książek. Jednak im więcej czytam, i im więcej chcę przeczytać, tym trudniej jest mi usprawiedliwić brnięcie z niechęcią przez jakąś pozycję. W końcu życie jest za krótkie do przeczytania wszystkich książek na świecie, to czemu tracić czas na te, które nie są dobre.

W dzisiejszym poście postanowiłam podzielić się pięcioma pozycjami, z których kontynuowania zrezygnowałam (w większości) w ostatnim czasie :).


Susan  Dennard "Prawdodziejka"
Zacznijmy z przytupem, czyli od pozycji, której nie mogłam po prostu znieść. Co dziwne, nie wiem jak to zrobiłam, ale dotrwałam do połowy. W końcu nadzieja umiera ostania, prawda? 
Kilka problemów, jakie miałam z tą książką:
* promowana jako "super żeńska przyjaźń" ekhem, ekhem, fakt, autorka ciągle podkreślała jak świetnymi przyjaciółkami są Safiya i Iseult, jednak niczym nie było to poparte. Jedna z nich ciągle była słaba i umierająca, druga ciągle pogarszała wszystko swoim okropnie impulsywnym i irytującym charakterem,

* Safiya musi ukrywać swoją niezwykle rzadką moc, jaką jest zdolność wykrywania kłamstwa, gdyż wtedy każdy chciałby ją mieć dla siebie. Serio? Gdybyś miał wybrać obrońcę swojego królestwa, wybrałbyś:
a) osobę, która panuje nad powietrzem, albo ogniem i może zrównać budynki z ziemią, kierować statkiem i kontrolować ludzi, 
b) osobę, która potrafi powiedzieć kiedy ktoś kłamie,

* "kreatywne" nazwy, czyli Safiya zamiast Sofia, albo nomatsi zamiast nomadsi. 500 punktów za oryginalność,

* płytka i denna fabuła: oprócz pościgu za super przyjaciółkami, brak dobrego zarysu jakiegoś większego obrazu.


N. K. Jemison "Piata pora roku"
Dobrnęłam do 1/4 tej pozycji kiedy stwierdziłam, że nie jest ona po prostu dla mnie. Niestety, gdyż słyszałam o niej wiele dobrego, a to co przeczytałam wydało mi się bardzo oryginalne. Jednak nie potrafiłam zaangażować się w akcję (co słyszałam jest problemem dla wielu), a miałam inne pozycje, po które wolałam sięgnąć niż męczyć się z tą lekturą.


Émile Zola "Nana"
Nie miałam wiele oczekiwań względem tej pozycji, jednak słyszałam o niej trochę od znajomych. Niestety bardzo się zanudziłam (przeczytałam trochę ponad 25%), w żadnym razie nie mogłam czytać jej dłużej niż przez kilkanaście stron, gdyż po prostu moje myśli zaczynały dryfować gdzie indziej. Podobną fabułę ma "Dama kameliowa" Aleksandra Dumasa (syna), która może nie podbiła mojego serca, ale przynajmniej dałam radę przez nią przebrnąć :P


Mary E. Pearson "The Kiss of Deception"
Na zagranicznych portalach seria ta ma naprawdę dużo wielbicieli jednak ja się do nich nie zaliczam. Po około 1/3 drogi nie starczyło mi już cierpliwości na tę niezwykle oryginalną historię. Nie jestem fanką literatury młodzieżowej, trójkątów miłosnych ani nierealistycznej akcji. Tak naprawdę trudno mi było kontynuować tę pozycję już po kilkunastu stronach, gdyż główna bohaterka (księżniczka) ucieka przed zaślubinami (uwaga!) w sukni ślubnej ze swoją służącą do lasu, mając tylko kilka minut przewagi, a potem w nocy rozpala ognisko. Serio. Jej przystankiem końcowym jest sąsiedni kraj, gdzie zatrzymuje się u znajomej wspomnianej służącej, gdzie pracuje w karczmie jako kelnerka (co tam goście, którzy mogą ją rozpoznać). Po prostu miszczyni ucieczek.


Roberto Saviano "Zero, zero, zero. Jak kokaina rządzi światem"
Z tą pozycję było trochę inaczej, gdyż zrezygnowałam z niej ze względu na bardzo barwne opisy okrucieństwa (oraz trochę nudny sposób prowadzenia narracji). Kokainą nigdy zainteresowana nie byłam, jednak zawsze wiedziałam, że narkotyki są po prostu trucizną. Jednak nie podejrzewałam jak cały ten światek jest okropny, okrutny i wyniszczający. Szczerze uważam, że jeśli kogoś to interesuje to powinien sięgnąć po tę pozycję, gdyż narkotyki to nie zabawa, a wspierania tego biznesu w jakikolwiek sposób przyczynia się do śmierci wielu ludzi.

*****

Jak na razie to na tyle :). Nie zamierzam na tę chwilę kontynuować żadnej z tych pozycji, jednak nigdy nie wiadomo. Naprawdę trudno mi się całkowicie zniechęcić, zawsze mam nadzieję, w końcu komuś te książki musiały się podobać, prawda :P? 
Swoją drogą zawsze ciekawią mnie zróżnicowane opinie - czy to nie jest niesamowite, że każdy z nas, dzięki różnym doświadczeniom, spojrzeniom na świat i poglądom, zupełnie inaczej odbiera (w tym przypadku) literaturę niż my sami? 

Wspaniałej Wielkanocy,
Patsy.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Stosik 1/2017


Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna (ale też trochę zaniepokojona), gdyż w ostatnich miesiącach zapanowałam nad moim zwyczajem częstego kupowania książek. Z kilku powodów (a przynajmniej tak się domyślam) na tym polu, zapanował u mnie rozsądek. Wiem, straszne o.O. Okazuje się, że po pierwsze podróże są świetną motywacją, po drugie masa lektur obowiązkowych (ahhh studia!), biblioteka oraz ebooki jakoś zapełniają mi czas, a po trzecie jednym z moich czytelniczych postanowień noworocznych było zmniejszenie nieprzeczytanych przeze mnie pozycji z mojego regału do ok. 10-12. Jednak ostatnio czuję w sobie wzbierającą chęć przygarnięcia nowych książek, więc zobaczymy jak kolejny stosik się potoczy ;). Przejdźmy do rzeczy!


1. Brian Staveley "Ostatnia więź"
Niedawna premiera, już zrecenzowana na moim blogu. Jest to ostatnia część trylogii "Nieciosanego tronu" - jednej z najlepszych serii fantasy jaką miałam przyjemność czytać :D.

2. Sebastian De Castell "Traitor's Blade"
Wiele dobrego słyszałam o tej serii, mianowicie że jest to połączenie "Kłamstw Locke'a Lamory" oraz "Trzech muszkieterów" (a obie te pozycje bardzo lubię!). Zobaczymy, ale jestem dobrej myśli.
Książkę tę zakupiłam przez bookdepository.


3. Dr. Michael Gregor, Gene Stone "Jak nie umrzeć przedwcześnie"
Również i o tej pozycji słyszałam wiele dobrego. Jak dotąd przeczytałam kilka rozdziałów i bardzo mi się podobały - są ciekawe i pełne informacji (popartych badaniami, a to wszystko w obszernej bibliografii). Jeśli kogoś interesuje temat odżywiania, to polecam :).

4. Yuval Noah Harari "Od zwierząt do bogów"
I tą książką zainteresowałam się dzięki poleceniom. Pozycja ta (z tego co rozumiem) przedstawia historię homo sapiens sapiens, czyli człowieka oczywiście ;). Jest to ciekawy temat, który (mam nadzieję) kryje wiele ciekawostek oraz interesujących spostrzeżeń.


5. Renee Ahdieh "Gniew i świt"
Niedawno wspominałam o tej pozycji w unhaulu oraz podsumowaniu czytelniczym marca. Niestety się zawiodłam. Nie była to tragiczna lektura, jednak zdecydowanie nie spełniła moich oczekiwań :/.

6. Charles Dickens "Great Expectations"
Charles Dickens to autor,  po którego czas w końcu sięgnąć (ekhem jak dotąd przeczytałam tylko "Opowieść wigilijną"...). Jednocześnie stwierdziłam, że z chęcią poznam jego autentyczny język. Zobaczymy, mam nadzieję, że się nie zawiodę, gdyż z angielskimi pisarzami XIX wieku różnie u mnie bywa ;).

*****

Naprawdę mało tego (jak na moje standardy), trzeba się będzie w kolejnym miesiącach bardziej postarać (chociaż może lepiej dla mojego portfela, gdybym utrzymała takie tempo :P), zwłaszcza, że nadchodzi dzień książki, a z nim promocje...

Miłego czytania i słonecznego tygodnia,
Patsy.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: marzec 2017 ("Gniew i świt", Vi Keeland, Marissa Meyer, lit. węgierska...)



Patrząc na oceny w tym miesiącu, muszę przyznać, że było dość średnio. Ciekawie, trochę inaczej (ahh ta węgierska literatura), momentami ekscytująco (Brian Staveley - dzięki wielkie) oraz wzruszająco ("Cud chłopak"), ale poza tym niezbyt wspaniale. Tak czy inaczej, przeczytałam w tym miesiącu dwanaście pozycji, z czego jestem zadowolona ;D. Bardzo miłym, literackim wydarzeniem miesiąca, było dla mnie spotkanie z Małgorzatą Musierowicz (jedną z moich ulubionych polskich pisarek) podczas Targów Książki w Poznaniu!



Brian Staveley "Boski ogień" 8.5/10
Swoim zachwytom dałam już upust w recenzji "Ostatniej więzi", czyli ostatnim tomie tej trylogii (link na dole postu). Mimo, iż ten tom podobał mi się stosunkowo najmniej to i tak był świetny. Akcja, bohaterowie, świat, fabuła, wszystko na najwyższym poziomie. Jedynym małym cierniem w oku była postać Adare i jej decyzje, jednak rozwój wszystkich bohaterów jest fantastyczny, więc jakoś przetrwałam ;D. 


R. J. Palacio "Cud chłopak" 8.5/10
Cóż za piękna opowieść! Słyszałam o tej pozycji wiele dobrego, więc nie opierałam się długo bibliotecznej okazji. "Cud chłopak" to wspaniała książka o chłopcu, który wygląda trochę inaczej niż większość z nas, o tym jak sobie z tym radzi, oraz jak jego postawa i nastawienie wpływa na innych ludzi. Są w tej pozycji trudne momenty, zważywszy na brutalny świat dzieci, których chęć przypodobania się rówieśnikom często jest okupiona okrucieństwem względem tych bardziej się wyróżniających. Jednak przede wszystkim jest to piękna opowieść o serdeczności oraz o nadziei jaką możemy pokładać w drugim człowieku.


Marissa Meyer "Stars Above" 6.5/10
Jako, że nie jestem wielką fanką opowiadań nie miałam zbyt dużych oczekiwań względem tej pozycji. Niektóre podobały mi się bardziej, inne mniej. Myślę, że jest to ciekawy, jednak nieobowiązkowy dodatek dla fanów serii. 


Renee Ahdieh "Gniew i świt" 5/10
Cóż za rozczarowanie! Ostatnimi czasy dość rzadko i raczej wybiórczo sięgam po literaturę młodzieżową, jednak tyle dobrego słyszałam o tej pozycji, że postanowiłam się skusić. Niestety zawiodłam się :c. Oto kilka powodów: 
1. Jest to raczej młodzieżowy romans, a nie fantasy.
2. Budowa świata jest co najwyżej średnia. Mimo, że to co zostało nam ukazane jest interesujące i klimatyczne, to tak naprawdę kończąc tę lekturę nie za dużo o tym świecie wiemy. Czy to jest jedyny kraj? Co z magią (system magiczny nie został zupełnie wytłumaczony)?
3. Zakończenie nie zmotywowało mnie, aby sięgnąć po kolejną część (jest to dylogia).
4. Fabuła była dość płaska. Tylko tępo czytania (wielkie marginesy) tak naprawdę podtrzymywało moje zainteresowanie.
5.Wytłumaczenie czynów (klątwa), czyli zabijanie żon, było dla mnie dość absurdalne. Bez problemu mogłam wymyślić kilka innych, bardziej sensownych rozwiązań. Przez co nie było to przekonywujące.
6. Zakochiwanie się w kimś kto zabił twoją najlepszą przyjaciółkę, jest trochę niegrzeczne i obleśne moim zdaniem.
7. Oczekiwałam też o wiele więcej historii, przez to, że pozycja ta jest mocno inspirowana "Baśniami z tysiąca i jednej nocy" (przynajmniej jako taka jest promowana)

Jednak ta pozycja nie była beznadziejna :P. Bohaterowie nie byli tacy źli, podobała mi się inna kultura oraz to, że lekturę tę czytała się szybko i łatwo.



Vi Keeland "Gracz" 6/10
Vi Keeland "MMA. Walka" 5/10

Te okładki o.O! Aż moje biedne, literackie serce krwawi. Po ciężkiej literaturze miałam ochotę na jakieś przyjemne i lekkie cuś. Pozycje te jednak niespecjalnie mnie powaliły. Nie zrozumcie mnie źle, nie oczekiwałam wspaniałości ;P. "Gracz" nie był taki zły, fabuła poza romansem była całkiem interesująca, a postacie ciekawe. W przypadku "Walki" jednak, historia bohaterów po prostu do mnie nie przemówiła. Jeśli ktoś ma ochotę na coś lekkiego i nie ma wielkich oczekiwań, to myślę, że się nie zawiedzie ;).


Joseph Murphy "Potęga podświadomości" 5/10
Jak w przypadku wszystkich książek tego typu, moje nastawienie było dość otwarte. Pozycja ta nie była zła, momentami nawet interesująca, jednak nie mogłam zignorować momentów, w których autor przytaczał pojedyncze cytaty z Pisma Świętego i pisał, że powinny być one interpretowane w "ten sposób". Nie drażniło mnie to ze względów religijnych, tylko po prostu nie lubię, kiedy ktoś z góry narzuca mi jakąś interpretację ;P. Myślę, że lektura ta może być dobrą inspiracją, jeśli takowej się szuka, jednak w moim przypadku żadnych cudów nie zdziałała. Ale zobaczymy, gdyż podświadomość jest dla mnie tematem aktualnym i interesującym.


Miklós Radnóti "Spienione niebo" 6/10
Po poezję sięgam bardzo rzadko, niestety zazwyczaj nie przemawia ona do mnie, tak jak potrafi to proza. Może jest to spowodowane programem nauczania, albo może po prostu nie trafiłam jeszcze na rodzaj poezji, która potrafi do mnie trafić. "Spienione niebo" to interesujący, a zarazem trudny zbiór wierszy (ponoć również wspaniały pod względem kunsztu, jednak oryginału, jeszcze, nie jestem w stanie przeczytać). Autor pisał go w trakcie marszu śmierci (jego dziadek był Żydem), którego nie przeżył, a ten ostatni tomik znaleziono w jego płaszczu, w zbiorowym grobie. Jednak co jest zadziwiające, Radnóti, nie skupia się jedynie na czekającej go śmierci, docenia przyrodę, wspomina miłość do żony oraz zastanawia się nad konsekwencjami wojny. "Spienione niebo" to poruszająca i prowokująca do myślenia lektura.


Mihály Babits "Księga Jonasza" 4/10
Ten króciutki poemat, inspirowany historią biblijną, niespecjalnie do mnie przemówił. Autor próbując jakoś rozliczyć się z życiem oraz nadchodzącą śmiercią (był śmiertelnie chory), wykorzystał historię Jonasza, jako oparcie dla swoich przemyśleń. Niestety, niespecjalnie mnie one poruszyły. 



Géza Ottlik "Szkoła na granicy" 5/10
Jak ja się wynudziłam podczas tej lektury! Serio, jak długo można czytać o niesnaskach młodych kadetów -.-. Jakoś jednak przez tę pozycję przebrnęłam. Nie była ona niczym fantastycznym, a jednocześnie kompletnie tragiczna również nie była. Łatwo ją więc ocenić jako średnią. Myślę, że mogłaby się ona spodobać osobom zainteresowanym kreowaniem kadeta i żołnierza idealnego, jednak ja do takiego grona się nie zaliczam. 


Tibor Cseres "Zimne dni" 4/10
Pozycja ta porusza trudny temat, jakim jest masakra ludności serbskiej oraz żydowskiej, dokonanej przez armię węgierską podczas II wojny światowej, w Nowym Sadzie. Uważam, że książki takie są bardzo ważne, gdyż prezentują tematy trudne i często pomijane. Jednakże sama prezentacja tego wydarzenia nie przypadła mi do gustu. Narracja była chaotyczna, co myślę, że momentami przytłumiało ważny przekaz autora. Trudno mi polecić tę pozycję, gdyż mi się po prostu nie podobała, jednak temat, który porusza, sprawia, że trudno ją zignorować.

*****

Książka, którą przeczytałam, i zrecenzowałam to:Brian Staveley "Ostatnia więź" 9/10

Miłego tygodnia,
Patsy.

niedziela, 26 marca 2017

Brian Staveley "Ostatnia więź" ("The Last Mortal Bond") recenzja

Przekład: Jerzy Moderski
Data wydania: 03.2017
Ilość stron: 966
"Kroniki Nieciosanego Tronu" #3

Trylogia "Kroniki Nieciosanego Tronu" jest jedną z moich ulubionych serii fantasy. Nie jest to dla mnie błahy tytuł, w końcu jest to gatunek, po który sięgam najczęściej, jednak z całą świadomością jego wagi nie boję się go użyć ;). Ta seria jest fantastyczna, naprawdę wspaniała i polecam ją każdemu, a zwłaszcza fanom gatunku. Polityczne knowania, niesamowici wojownicy oraz świat przedstawiony na najwyższym poziomie sprawiają, że fakt iż ta trylogia nie jest bardziej znana wprawia mnie w konsternację o.O.

Opis:
Trzeci i ostatni tom KRONIKI NIECIOSANEGO TRONU, niesamowitej epickiej fantasy łączącej tempo działań elitarnej jednostki do zadań specjalnych ze szczyptą ducha zen.

Starożytni Csestriimowie powracają, aby dokończyć dzieła unicestwienia ludzkości. Armie maszerują na stolicę. Krwiopijcy, samotne istoty czerpiące swoje niezwykłe moce ze świata natury, angażują się u boku każdej z walczących stron, aby wpłynąć na wynik wojny. Kapryśni bogowie zaś pod ludzką postacią przemierzają ziemię w sobie tylko wiadomych celach.
W środku tego całego zamieszania trójka cesarskiego rodzeństwa – Valyn, Adare i Kaden – zaczyna rozumieć, że nawet jeśli zdołają przeżyć katastrofę swojego świata, to niekoniecznie uda im się pogodzić trzy własne - sprzeczne wizje przyszłości.

Nie sposób nie zacząć od mojego ulubionego elementu (na który zwracam największą uwagę): postaci. Ahhhh! Brian Staveley stworzył wspaniałych bohaterów - skomplikowanych, wielowymiarowych, zaskakujących oraz rozwijających się. Dokonał świetnego portretu postaci, dając czytelnikowi szansę zrozumienia i poznania ich, co dało fantastyczny efekt oraz z łatwością uzależniło i wciągnęło w śledzenie ich losów. Szczerze nie potrafię wybrać ulubionego bohatera, spośród czterech narracji, tylko jedna momentami mnie nużyła, a reszta niesamowicie intrygowała. Chociaż gdybym musiała wybrać jedną, byłby nim Valyn, gdyż moje słabe serce zawsze trzyma się z tymi złamanymi i odważnymi.

Świat przedstawiony również jest na najwyższym poziomie. Może nie jest to skomplikowanie tolkienowskie, jednak dzięki temu pozycja ta jest bardziej przystępna. Różne istoty, wspaniała i intrygująca fabuła oraz różnorodność sprawiły, że "Ostatnia więź" była niesamowitą przygodą, od której bardzo trudno było się oderwać. Akcji towarzyszyło praktycznie stałe napięcie, trudno było przewidzieć jak wszystko się potoczy, a przy tym autor nie stosował tanich chwytów i wyskakiwania jak z kapelusza jakichś zupełnie nielogicznych wątków, czy sytuacji (ekhem "Gra o tron" ekhem).

Co ogromnie przypadło mi do gustu i myślę, że w największym stopniu odpowiada za sukces tej pozycji to różnorodne wątki - każdy z trójki rodzeństwa wnosi do fabuły coś innego. Valyn jest świetnym wojownikiem z trudną przeszłością, Kaden jest połączeniem mnicha oraz aspirującego władcy, Adare jest silną kobietą, zaangażowaną w politykę państwa. Nie chcę już zdradzać więcej, gdyż świetnie jest zacząć tę pozycję (i serię) bez nadmiaru informacji ;).

"Ostatnia więź" jest wspaniałym zwieńczeniem, niesamowitej serii fantasy, którą gorąco polecam! Z pewnością sięgnę po tę trylogię jeszcze nie raz, a na pewno co jakiś czas będę o niej przypominać, gdyż uważam, że zasługuje na o wiele więcej rozgłosu :D. Polecam ją fanom gatunku, jak i tym, którzy jeszcze trochę czują się onieśmieleni pozycjami high fantasy - jest to świetne miejsce, żeby zacząć swoją przygodę.

Moja ocena: 9/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 19 marca 2017

Unhaul książkowy #2 (30+ książek)




Przeszedł czas na kolejny post, z książkami, których się pozbywam (poprzedni - link). Osobiście bardzo lubię oczyszczać swoją biblioteczkę, z książek, które mnie nie zadowoliły, albo których nie mam zamiaru czytać ponownie. Takie mam po prostu nastawienie :D Ostatnio udało mi się również zredukować jeden regał, z czego jestem bardzo zadowolona, gdyż dążę do tego, aby moja biblioteczka była wypełniona jedynie znaczącymi dla mnie lekturami. 
Bez dalszych wstępów, oto pozycje, które wyruszają na nowe przygody:


 1. Leslye Walton "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"
Książka ta bardzo mi się podobała, jest świetnym przykładem realizmu magicznego. Jednak nie mam zamiaru sięgać po nią ponownie.

2. Holly Bourne "Przeznaczeni"
Ta pozycja również była moją ulubioną swego czasu - interesujący romans, dobre poczucie humoru i elementy trochę paranormalne (nie żadne stwory, spokojnie), jednak na nią również minęła mi ochota. Młodzieżowe romanse, to jeśli już jednorazowa sprawa w moim przypadku.

3. i 4. Jennifer A. Nielsen "Fałszywy książę" i "Król uciekinier"
Niestety te pozycje niezbyt przypadły mi do gustu, więc nie miałam problemu z pozbyciem się ich.

5. Jessie Burton "Muza"
Również i ta lektura była dość przyjemna, jednak nie mam zamiaru ponownie po nią sięgać. Na szczęście nie mam już problemu z pozbywaniem się pięknych okładek, gdyż ta jest naprawdę wspaniała ;).



6. "Baśnie z tysiąca i jednej nocy"
Baśnie niestety nie są dla mnie, zauważam w nich za dużo problemów. Ta lektura była ciekawym doświadczeniem, jednak nie mam zamiaru go powtarzać.

7. i 8. Jane Austen "Mansfield Park" i "Rozważna i romantyczna"
Niestety obie te pozycje niezbyt mi się spodobały (zwłaszcza pierwsza z nich), a w razie czego zawsze są w bibliotekach.

9. i 10. Takano Ichigo "Orange 1" i "Orange 2"
Była to moja pierwsza i jak dotąd jedyna manga. Nie była zła, jednak zbytnio mnie nie zainteresowała i nie mam ochoty jej kontynuować.



11. C. S. Lewis "Opowieści z Narnii"
Nie bójcie się, pozycja ta nie opuszcza mojego domu, po prostu zmienia regał ;). Mi się niestety nie spodobała.

12. "Baśnie braci Grimm"
A propos baśni i bycia problematycznym... Niestety mimo pięknego wydania, nie widziałam powodu, żeby zatrzymywać tę pozycję na moim regale.


13. Atlas współczesnego świata
Faktem jest, że łatwiej użyć map w Internecie ;).

14. Polska - atlas dla dzieci
Jak powyżej - lepszym źródłem jest dla mnie Internet.

15. "Ściągawka z dojrzewania"
Już nie potrzebuję ;).

16. "Ilustrowany słownik szkolny - biologia"
Jak wyżej.

17. Książka o Reginie Protman 
Straciłam zainteresowanie nią.

18. "Golden retriever"
Postanowiłam zatrzymać jedną pozycją o tej tematyce, i jak widać ta nią nie była ;).

19. Małgorzata Musierowicz "Całuski Pani Darling"
Niestety, przepisy tu nie odpowiadają mojemu sposobu odżywiania się.

20. "Współczesne maniery"
Na przyjęciach nie bywam, a w razie czego jest Internet ;D.

21. "Atlas zwierząt"
Szczerze, to nigdy nie miałam powodu, żeby po niego sięgnąć (zrobiłam to raz i nawet nie znalazłam tego, czego szukałam).


22. Kamil Janicki "Upadłe damy Rzeczypospolitej"
Ta pozycja bardzo mi się podobała, jednak nie jest to materiał na ponowną lekturę.

23. Naomi Novik "Wybrana"
Również i ta pozycja jest świetnym przykładem realizmu magicznego, jednak po prostu nie wyobrażam sobie czytania jej ponownie, wolałabym sięgnąć po coś innego jeśli już.

24. Budge Wilson "Droga do Zielonego Wzgórza"
Czytałam - interesująca, ale już wolę przeczytać po raz kolejny samą serię.

25. Robert Louis Stevenson "Doktor Jekyll i pan Hyde"
Tak książka była już na moim regale od lat, i jakoś nigdy po nią nie sięgnęłam. W razie czego zawsze mogę znaleźć ją w bibliotece.

26. i 27. Philippa Gregory "The Other Boleyn Girl" i "The Boleyn Inheritance"
Obie pozycje bardzo mi się podobały, jednak nie planuję czytać ich ponownie.


28., 29. i 30. Licia Troisi "Wojny Świata Wynurzonego"
Tą serię przeczytałam już dobre kilka lat temu i wtedy bardzo mi się podobała, jednak kiedy ostatnio stwierdziłam, że wypadałoby odświeżyć moją pamięć, stwierdziłam, że zupełnie nie mam na to ochoty. Zwłaszcza po kilku nieudanych spotkaniach z autorką w innych lekturach.


31. Elaine Crawford i Kelly Crawford "Kuchnia z Zielonego Wzgórza"
Tak jak w przypadku książki Małgorzaty Musierowicz, przepisy te nie znajdują użycia w moim sposobie odżywiania się.

32. Malcolm Gladwell "Błysk!"
Pozycja ta była dość nudna i niespecjalnie odkrywcza, ciekawe fakty zapamiętam i nie potrzebuję do tego tej lektury.


33. Renee Ahdieh "Gniew i świt"
Przykro mi, że ta pozycja nie przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że była dla mnie jedną z najbardziej wyczekiwanych premier :/ (bardziej się rozpiszę w podsumowaniu miesiąca).

*****

Jak na razie, to tyle :D. Trochę się tego zebrało i pewnie cały czas zbierać się będzie, jednak moje tempo pozbywania się książek będzie coraz wolniejsze - kupuję ich mniej, a moja biblioteczka jest coraz bardziej klarowna ;).

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 12 marca 2017

5 powodów, dla których uwielbiam CZYTAĆ


Jak łatwo można się domyślić uwielbiam czytać. Jest to dla mnie nie tylko ogromna przyjemność, ale wręcz potrzeba - gdy przed dłuższy czas nie czytam, czuję się jakby mnie coś w życiu omijało (nie ma to jak prawdziwe problemy...). Dlatego dzisiaj w tę słoneczną (przynajmniej u mnie) niedzielę, postanowiłam podzielić się z Wami pięcioma konkretnymi powodami, dla których kocham książki :D.

1. Wyobraźnia
Zacznijmy od oczywistości. Każdy wie, że czytanie rozwija wyobraźnię - musimy przecież sami wszystko sobie zwizualizować: postacie, świat, pogodę, emocje, głosy i wiele innych elementów. Nasza wyobraźnia cały czas pracuje, również przed i po lekturze. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co by było, gdybym nie zaczęła czytać książek (tak naprawdę jestem, jest to czysto figura retoryczna :P).

2. Inspiracja
Książki są dla mnie dużą inspiracją do rozwijania się w różnych aspektach mojego życia. Motywują mnie do wielu rzeczy, na które normalnie pewnie bym się nie zdecydowała. Trudno jest ocenić, czy rzeczy których dokonałam w życiu (jaki patos ;D) doszłyby do skutku bez mojej miłości do książek, jednak w tym przypadku część zasług z pewnością należy im przypisać.



3. Nauka
Czytanie bardzo poszerzyło moje naukowe perspektywy - i nie mam tu na myśli stricte książek popularno-naukowych (te są dość oczywiste), ale raczej fikcyjne. Jestem osobą bardzo ciekawą wielu rzeczy i kiedy w lekturach napotykam na kultury, elementy historyczne, czy jakieś inne fakty lubię je sprawdzać i poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie. Dzięki temu mogę nauczyć się wiele na przeróżne tematy, które normalnie nigdy nie przykułyby mojej uwagi.

4. Perspektywy
Jest to również dość oczywisty punkt - czytanie pozwala nam na poznania różnorodnych perspektyw: innej płci, wyznania, kultury, pochodzenia, problemów życiowych, niepełnosprawności i masy innych rzeczy, o których czasami możemy nie wiedzieć nic. Oczywiście trzeba mieć na uwadze, czy autor używa własnego doświadczenia w danej narracji, lub jak dobrze jest ona oddana, jednak tak czy siak, uważam że jest to świetne wprowadzenie do poszerzania horyzontów i bycia bardziej otwartym i tolerancyjnym.

5. Język
Czytanie książek zaowocowało moją ogromną miłością do języków. Nadal często zdarza mi się zadziwić piękną literaturą i wspaniałymi talentami pisarskimi. Uwielbiam dowiadywać się więcej o języku polskim (fakt, że nadal istnieją słowa, których znaczenia nie znam lub nie jestem pewna jest po prostu niesamowity :D) oraz poznawać literaturę obcojęzyczną. Jednak co najważniejsze, moja pasja do książek w dużym stopniu przyczyniła się do wyboru studiów filologicznych, dzięki czemu mogę rozwijać moją miłość do książek  i wmawiać sobie jak niezbędne jest to dla mojej edukacji ;P.


Powodów, dla których czytam jest oczywiście więcej i jestem pewna, że każdy z Was pomyśli o czymś innym, co naprawdę ukazuje magiczną moc literatury :D. Wiem, że nie wspomniałam powyżej o ucieczce do innego świata, czy utożsamiania się z postaciami, jak i o wielu innych elementach, jednak musiałam się jakoś ograniczyć, bo inaczej ten post byłby znacznie dłuższy ;).

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 5 marca 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: luty 2017 (Marissa Meyer, J. K. Rowling, Lisa Kleypas, Lucy Dillon...)



Muszę przyznać, że luty był dość ciężkim miesiącem, jeśli chodzi o książkowe przyjemności... Miałam BARDZO duże problemy z kontynuowaniem lektur, nic nie podtrzymywało mojego zainteresowania dłużej niż kilkadziesiąt stron, a dodatkowo w tym semestrze mam więcej zajęć i więcej nauki -.- Okej, narzekanie odhaczone ;) Na szczęście udało mi się przeczytać kilka dobrych pozycji w tym miesiącu - zwłaszcza "Winter" przypadła mi do gustu (a tuż za nią "Evna" i "Policz do stu"). 



Marissa Meyer "Winter"
8.5/10
W końcu tego dokonałam! Skończyłam czytać "Sagę księżycową" :D. I jakaż wspaniała przygoda to była. "Winter" okazała się znakomitym finałem tej świetnej serii fantasy/sci-fi (sci-fi w delikatnym tego słowa znaczeniu - sama nie jestem fanką gatunku). Marissa Meyer nie zawodzi dając nam wciągającą akcję (która jednak momentami trochę się ciągnęła), prześwietne postacie <3 :d="" am="" chocia="" ciekawy="" d="" div="" do="" dojdzie="" dot="" dwa="" e="" gdy="" i="" jak="" jedn="" jest="" ksi="" ma="" mam="" moich="" nadziej="" oraz="" oryginalny="" papierowy="" pierwsze="" po="" polsku="" roku.="" s="" seri="" seria="" skutku="" t="" ta="" to="" tomy="" tym="" ulubionych="" w="" wiat.="" wyda="" wydane="" yc="" ysza="" z="">


Lucy Dillon "Policz do stu"
7.5/10
Jest to moja trzecia książka tej autorki i muszę przyznać, że na tym nie poprzestanę. Bardzo lubię twórczość Lucy Dillon, ze względu na ciepło i inspiracje jakie za sobą niesie, a dodatkowy element psiaków zawsze podbija moje serce. Mimo iż jest to raczej lekka literatura, to autorka w swoich książkach porusza zawsze trudne tematy jak zdrada, rozwód, czy choroba i pozwala nam towarzyszyć bohaterom w tych ciężkich sytuacjach. Polecam tę książkę osobom, które potrzebują inspiracji, a jednocześnie nie mają ochoty na poradniki, czy jakieś epopeje.


Lisa Kleypas "Mine Till Midnight" 
("Wyjdź za mnie")
6/10
Po styczniowym maratonie romansów historycznych myślałam, że się przejadłam, jednak nie - dopiero ta pozycja przelała czarę goryczy. Ta lektura nie była zła, jednak nie podobała mi się równie mocno, jak inne pozycje tej pisarki. Rodzina Hathaway'ów jakoś mnie zbytnio nie zainteresowała. Jednak, co najgorsze, nie wiem, czy sięgnę po drugą cześć tej serii, gdyż kompletnie nie przemawia do mnie romans typu: nie zasługuję na twoją miłość, jestem od ciebie gorszy, więc będę udawał, że kompletnie nic do ciebie nie czuję, czyniąc z ciebie najbardziej nieszczęśliwą osobę na świecie - przynajmniej coś w tym rodzaju. Pożyjemy, zobaczymy (nie oszukujmy się, kiedyś z pewnością sięgnę po kontynuację -.-).


J. K. Rowling
"Short Stories from Hogwarts of Power, Politics and Pesky Poltergeists" 
6.5/10
"Hogwarts: An Incomplete and Unreliable Guide" 
6/10

Obie te pozycje były przyjemnym i ciekawym dodatkiem do serii "Harry Potter", nie spodobały mi się tak jak pierwsza, jednak nadal miło było znów poczuć trochę tej szczególnej magii. Nie uważam, żeby były one obowiązkowe, albo szczególnie odkrywcze (zwłaszcza, że te ebooki są dość kosztowne niestety). Szczerze mogę polecić z tych trzech, tę którą przeczytałam w styczniu, czyli "Short Stories from Hogwarts of Heroism, Hardship and Dangerous Hobbies", gdyż ta była naprawdę ciekawa :).



Sándor Márai "Żar"
2/10
Była to moja pierwsza próba sił w węgierskiej literaturze i ze smutkiem przyznaję, że była ona bardzo ciężka. "Żar" był niezwykle nudny, pełen wszechwiedzącego monologu, który chciał być o wszystkim, a miałam wrażenie, że był o niczym (ale może to dlatego, że nie mogłam się skupić ;). Ta pozycja po prostu mi się nie podobała i tyle - na szczęście była krótka.

Dezső Kosztolányi "Ptaszyna"
7/10
"Ptaszyna" z kolei nawet mnie zaintrygowała. Podobała mi się fabuła, obraz Węgier w czasie Austro-Węgier, sposób narracji oraz ciekawe metafory. Było to dla mnie zdecydowanie coś innego, i dość zaskoczył mnie fakt, że bardzo mi się ta inność spodobała. Z chęcią i ciekawością sięgnę w przyszłości po inne pozycje tego autora :D. Jeśli ktoś jest ciekawy literatury węgierskiej, albo po prostu czegoś bardziej złożonego, to polecam sięgnąć po "Ptaszynę".


Książka, którą przeczytałam, i zrecenzowałam to:
"Evna" Siri Pettersen 8/10


*****
Mimo wszystko nie był to zły miesiąc czytelniczy, jednak mam nadzieję, że marzec będzie lepszy :D

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 26 lutego 2017

Booktube: ulubione książkowe kanały na youtube

W żadnym wypadku nie ukrywam mojej małej książkowej obsesji. Inspiracje i pomysły na lektury czerpię z różnych internetowych źródeł - głównie jednak są to portale internetowe (blogi, goodreads i lubimyczytac) oraz filmiki na youtube. Muszę przyznać, że od booktub'a jestem trochę uzależniona już od kilku lat, dlatego w końcu postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kanałami. Wspomniane tu osoby mają różne gusta literackie, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, zaznaczę tylko, że kanały te są w języku angielskim.

*Po książkowych kanałach oczekuję czegoś więcej niż ciągle stosiki/nowe zakupy i mdłe opinie, lubię trochę bardziej oryginalną zawartość i różnorodne opinie.


Fantasy, lit. obyczajowa, klasyki, YA
Oprócz łączących nas gustów literackich, April ma ciekawe przemyślenia na temat książek i tematów jakie poruszają. Czyta bardzo dużo i dość różnorodnie :D. Dodatkowo ma świetnego psa (i koty) :P 

Poezja, powieści graficzne, lit. obyczajowa
Ariel często tworzy oryginalne filmiki, a jej uwagi są interesujące i skłaniające do myślenia. Mimo iż raczej nie czytamy podobnie, jej perspektywa jest bardzo ciekawa i często inspirująca.

Thrillery, YA, lit. obyczajowa
Uwielbiam oglądać filmiki Lali - świetna edycja, ciekawa zawartość i zabawna osobowość, sprawiają, że jest to wspaniała rozrywka. 

Fantasy, lit. klasyczna
Filmiki Sam oglądam praktycznie od samego początku mojej obecności na booktube i bardzo je cenię. Często mamy podobne opinie, a polecane przez nią książki często i mi się podobają :). 


YA, powieści graficzne, fantasy
Filmiki Sam bardzo lubię, choć muszę przyznać, że dość rzadko nasze odczucia względem książek są podobne. Tak czy siak, jej przemyślenia są ciekawe, a filmiki dobrą rozrywką. 

*****
Przyznam się, że oglądam trochę więcej kanałów, ale te są zdecydowanie moimi ulubionymi :D. Polecam zajrzeć na któryś z nich w to niedzielne popołudnie, tylko ostrzegam - łatwo się uzależnić ;).

Miłego czytania,
Patsy.



niedziela, 19 lutego 2017

Najbardziej wyczekiwane zapowiedzi! 1/17



Muszę przyznać, że jestem dość podekscytowana następnymi miesiącami, gdyż światło dzienne ujrzy wiele pozycji, których nie mogę się doczekać :D. 
Bez zbędnych wstępów, przedstawiam pozycje, których wyczekuję, a które zostaną wydane w najbliższych kilku miesiącach (głównie marcu):


Renee Ahdieh "Gniew i świt" - 1.03
Fantasy

Książka ta jest bardzo popularna, planowałam sięgnąć po oryginalną wersję, jednak nie byłam wystarczająco zmotywowana ;P. Teraz już nie mam wymówek i z pewnością sięgnę po tą pozycję w przyszłym miesiącu :D


Rupi Kaur "Mleko i miód" - 1.03
Poezja

Po poezję sięgam niezwykle rzadko - po prostu nie jestem fanką. Jednak o tej pozycji słyszałam wspaniałe opinie, a niektóre utwory, które czytałam w internecie są w rzeczywistości bardzo przystępne. Cieszę się, że książka ta zostaje wydana po polsku (wydanie angielskie jest dość drogie :/), jednak przed zakupem planuję porównać tłumaczenie z oryginałem.


Neil Gaiman "Mitologia nordycka" - 1.03
Fantasy

Jak na razie miałam styczność z Neilem Gaimanem tylko w opowiadaniach, jednak słyszałam dość mieszane opinie na temat jego stylu. Może mitologia nordycka nie jest na szczycie moich zainteresowań, ale chciałabym się dowiedzieć o niej trochę więcej :). Z zakupem pewnie trochę sie wstrzymam i poczekam na więcej recenzji ;).


Brian Staveley "Ostatnia więź" - 21.03
Fantasy

Jest to finał trylogii "Kroniki nieciosanego tronu", którego nie mogę się doczekać ;D. "Miecze cesarza" (I część) jest jedną z moich ulubionych książek fantasy, "Boski ogień" (II część) nadal czeka na półce, jednak już niedługo temu zaradzę :). Mam nadzieję, że się nie zawiodę i z ogromną chęcią sięgnę po tę pozycję!



J. K. Rowling "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz" - 15.03
Fantasy

Szczerze nie wiem, czy sięgnę po tę pozycję, gdyż słyszałam, że nie odbiega od filmu, ani nie daje nam jakiś ciekawostek etc. Pożyjemy, zobaczymy ;). Okładka za to jest świetna!


Sarah J. Maas "A Court of Wings and Ruin" - 2.05
Fantasy

W stosunku do tej serii mam dość mieszana uczucia, nie jest to również najlepsza literatura jaką czytałam, jednak jestem wystarczającą ciekawa, żeby przeczytać ten finał. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie, chociaż muszę przyznać, że moje oczekiwania nie są wygórowana ;P.

*****

Oczywiście jest wiele świetnych zapowiedzi w nadchodzących kilku miesiącach, jednak postanowiłam się skupić na tych najbardziej mnie interesujących ;D, robiąc tą listę zorientowałam się też, że jestem dość monotematyczna jeśli chodzi o gatunki, jednak nie jest mi z tego powodu przykro ;P.

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 12 lutego 2017

Siri Pettersen "Evna" recenzja

Przekład: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Data wydania: 01.2017
Ilość stron: 528
"Krucze pierścienie" tom 3 
(na 3)

Kończenie serii zawsze niesie ze sobą ekscytację, ale i swojego rodzaju niepewność. Zwłaszcza w przypadku książek, które nam się podobają i często zaskakują. Chcemy się wybrać na tę ostatnią podróż, jednak obawiamy się, że nie przypadnie nam ona do gustu, kompletnie odbiegnie od naszych oczekiwań... Całe szczęście, nie musiałam długo przechodzić przez te filozoficzne rozważania, gdyż "Evna" w żadnym razie mnie nie zawiodła, Siri Pettersen wprawiła mnie wręcz w zdumienie utrzymywaniem świetnego poziomu od samego początku do końca.

Opis:
Wyobraź sobie, że jesteś ikoną siejącego postrach ludu. 
Symbolem, który go skupia wokół nienawiści i żądzy zemsty. 
Że jesteś córką martwo urodzonego wodza na wygnaniu i twój los wyznacza początek końca.
Evna to trzeci – po Dziecku Odyna i Zgniliźnie - i ostatni tom cyklu. Spektakularny finał, poruszający kwestię korzeni, władzy i pychy.

Recenzje książek tej trylogii wymagają pewnych powtórzeń, gdyż ich największe zalety nadal są takie same. Co najwyżej, mogę przyznać, że wraz z każdą pozycją coraz bardziej imponujące. Zacznijmy od mojego ulubionego elementu, czyli bohaterów. Narracja Hirki oraz Rimiego zafascynowała mnie od samego początku (z minimalną przewagą perspektywy Hirki ;). Jednak nie tylko o nich jest mowa! Portrety postaci w tych pozycjach są wspaniałe - naprawdę. Autorka świetnie przedstawia nam rozwój bohaterów, ich emocje oraz szersze spektrum zachowań które pozwala na lepsze ich zrozumienie. Dzięki temu czytelnik ma szansę sam ocenić postać, albo po prostu poznać jej motywy. Bardzo mi zaimponowało to, że bohaterowie byli bardziej skomplikowani niż czarno-białe modele literackie. 

Siri Pettersen ma niesamowity talent do przyciągania czytelnika i wciąganiu go w stworzony przez siebie świat. Co w przypadku książek fantasy, nie jest takie proste - tyle przecież trzeba nakreślić, napracować się, wytłumaczyć, jednak w tym wydaniu odbyło się to bezboleśnie. A trzeba zaznaczyć, że świat(y) przedstawiony w tych pozycjach jest naprawdę niesamowity - dość skomplikowany, różnorodny oraz niezwykle ciekawy. Sposób w jaki wszystko się łączy i przeplata w tej pozycji jest imponujące, pozwala nam dostrzec pracę i wizję autorki od samego początku. 

Do fabuły też trudno się przyczepić ;P. Zaskakująca, wciągająca i dobrze wyważona, czyni lekturę bardzo przyjemną, a jednocześnie ekscytującą. Jedynie zakończenie trochę mnie zdezorientowało. Nie zrozumcie mnie źle, było naprawdę świetne - niczego mi nie zabrakło (chociaż oczywiście chciałoby się trochę więcej), jednak pewne momenty opisu tego co robi Hirka (omijam spoilery!) były bardzo poetyckie, a przez to odbiegały od dotychczasowego stylu, jednocześnie było to coś innego. Ta perspektywa pozostawiła we mnie po prostu mieszane uczucia, jednak nie wpłynęło to za bardzo na moją ogólną ocenę.

"Evna" jest idealnym zwieńczeniem trylogii "Krucze pierścienie". W żadnym razie nie zawodzi, jest za to wspaniałą rozrywką i ciekawą przygodą. Imponujący świat oraz bohaterowie, sprawiają, że pozostaje tylko mieć nadzieję na kolejne świetne książki Siri Pettersen.

Moja ocena: 8.5/10

*Recenzja III tomu.

Miłego czytania,
Patsy.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: styczeń 2017 (Sarah J. Maas, "Crooked Kingdom", Jane Eyre, Lisa Kleypas, J. K. Rowling...)

Rok ten zaczął się bardzo dobrze :D. Przeczytałam w styczniu jedenaście pozycji, z których większość przypadła mi do gustu. Ulubieńcem zdecydowanie zostaje "Crooked Kingdom" Leigh Bardugo. Świetną rozrywką okazały się również historyczne romanse Lisy Kleypas. W pierwszym miesiącu roku, sięgnęłam również po dwa klasyki, z czego jestem bardzo zadowolona :).



Leigh Bardugo "Crooked Kingdom" 9/10

Ahhhh, co za cudo! "Six of Crows" była jedną z moich ulubionych książek roku 2016, a ta z pewnością znajdzie się na tegorocznym zestawieniu. Leigh Bardugo jest prawdziwym geniuszem - jej bohaterowie, fabuła oraz stworzony świat naprawdę imponują i nadają bardziej młodzieżowej fantastyce zupełnie nowy wymiar. Ta książka była wszystkim czego oczekiwałam oraz wszystkim, czego nie wiedziałem, że oczekuję! Absolutnie fantastyczna lektura :D. Mam tylko nadzieję, że czeka nas jeszcze ponowne spotkanie z tymi (najwspanialszymi) bohaterami w przyszłości.

Polskie wydanie tej pozycji ujrzy światło dzienne w marcu.



Sarah J. Maas "Królowa cieni" 7/10

W końcu sięgnęłam po tę kontynuację! Muszę przyznać, że szczerze obawiałam się, czy przypadkiem srogo się nie zawiodę, gdyż trzeci tom specjalnie nie przypadł mi do gustu. Jednak kiedy przestałam oczekiwać po tych książkach cudów, przyjemność z lektury proporcjonalnie wzrosła :D (są one po prostu dość specyficzne i trochę problematyczne pod względem fabuły i bohaterów). "Królowa cieni" okazała się przyjemną i rozrywkową lekturą, która trochę roziskrzyła moje zainteresowanie tą serią. Na tę chwilę planuję sięgać po kolejną część ;).



Charlotte Brontë "Dziwne losy Jane Eyre" 7.5/10

Tę pozycję chciałam przeczytać już od lat, gdyż słyszałam o niej wspaniałe opinie. I mimo iż, nie zaliczę się do grona absolutnych fanów, muszę przyznać, że książka ta bardzo mi się podobała. Główna bohaterka bardzo przypadła mi do gustu - była silna, racjonalna i potrafiła trzymać się ważnych dla niej wartości - czego nie spotyka się zbyt często w klasykach tej epoki. Fabuła była absorbująca oraz (momentami) zaskakująca. Do gustu bardzo przypadła mi również świetna narracja oraz język - jak na klasyk książkę tę czytało się naprawdę lekko i przyjemnie. Zakończenie mimo iż było zadowalające, pozostawiło we mnie pewien niedosyt, w stosunku do całej pozycji, miałam wrażenie, że było za proste, jednak szczerze nie wiem co innego miałoby mnie zadowolić ;). Z pewnością sięgnę po tę lekturę w przyszłości, gdyż mam wrażenie, że można ją czytać na wiele sposobów.



Lisa Kleypas "Sekrety letniej nocy" 6.5/10
Lisa Kleypas "Jesienne zauroczenie" 5/10
Lisa Kleypas "Zimowy ślub" 7/10
Lisa Kleypas "Scandal in Spring" 6.5/10

Ta seria mimo iż momentami problematyczna, okazała się wspaniałą i wciągającą rozrywką. Największym jej plusem jest według mnie świetna przyjaźń między bohaterkami (każda z książek skupia się na jednej z nich), które pomagają sobie w najważniejszym kobiecym zadaniu epoki: znalezieniu sobie dobrze sytuowanego męża. Te pozycje są lekkie, zabawne i pełne ciepłego romansu, a dodatkowo mają wspaniały klimat, dzięki bardzo dobrze przygotowanemu tłu historycznemu. Moją ulubioną pozycją była trzecia część z Ivy w roli głównej, najmniej do gustu przypadła mi z kolei część druga. Jak na razie nie planuję sięgać po inne książki autorki (ten maraton trochę wyczerpał moją romansową cierpliwość ;), jednak z pewnością w przyszłości spotkam się z nią ponownie.

Elle Kennedy "Układ" 2.5/10

Ehh... Co to była za nieprzyjemność -.-. Szczerze nie wiem dlaczego po prostu nie przestałam czytać tej pozycji. Po świetnej serii Kylie Scott, stwierdziłam że niektóre romanse może i są dla mnie, jednak "Układ" zdecydowanie do nich nie należy. Beznadziejne postacie, a między nimi brak komunikacji (czego nie cierpię w romansach), do tego jeszcze nudna fabuła dały wspaniałą mieszankę przemęczenia i niesamowitą radość z dobrnięcia do ostatniej strony. Ostatnim gwoździem do trumny było wymuszone poczucie humoru i żarty na siłę, w naprawdę nieśmiesznym wydaniu.  Jeśli ktoś ma ochotę na przyjemny romans, radzę szukać gdzie indziej.


J. K. Rowling "Short Stories from Hogwarts of Heroism, Hardship and Dangerous Hobbies" 7/10

Ta dość krótka pozycja bardzo przypadła mi do gustu :). Bardzo miło było powrócić do postaci z "Harry'ego Pottera" i dowiedzieć się o nich czegoś więcej (w tej pozycji była mowa m.in. o profesor McGonagall oraz Remusie Lupinie). Te krótkie historyjki czyta się bardzo szybko i z przyjemnością. Z tego co się orientuję, na tę chwilę pozycja ta jest dostępna jako ebook na międzynarodowych stronach internetowych (jak Amazon).



Malcolm Gladwell "Błysk! Potęga przeczucia" 6/10

Po udanej lekturze "Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu" kilka lat temu, wiedziałam że z czasem sięgnę i po tę lekturę. Niestety "Błysk!" wypadł w porównaniu dość mdło. Z większości aspektów poruszanych w tej pozycji już zdawałam sobie sprawę i nie odniosłam wrażenia, że autor odkrywa przede mną jakieś niesamowite sekrety. Mimo wszystko była to ciekawa lektura, która po prostu nie powaliła mnie łopatki. 



J. D. Salinger "Buszujący w zbożu" 3.5/10

Tego klasyku nie trzeba nikomu przedstawiać. Już od dłuższego czasu chciałam się za niego zabrać, jednak dopiero teraz chwila ta nadeszła. Jak łatwo można z mojej oceny wywnioskować pozycja ta niezbyt przypadła mi do gustu. Wywoływała we mnie dość niekomfortowe uczucia, często mnie obrzydzała, a główny bohater irytował. Wrażenia jakich doświadczyłam podczas lektury, były podobne do tych ze "Szklanego kloszu" Sylvie Plath. Jednocześnie jednak dostrzegam, że gdybym książkę tę przeczytała będąc w gimnazjum, spodobałaby mi się ona o wiele bardziej. 

*****

Jak na razie luty pod względem czytelniczym idzie dość powoli, ale mam nadzieję, że sytuacja taka nie potrwa długo ;).

Miłego czytania,
Patsy.