niedziela, 13 sierpnia 2017

Lekkie lektury na lato


Lekkie lektury są zawsze mile widziane na moim regale. Jak większość z nas czytelników, od czasu do czasu potrzebuję czegoś przyjemnego i wciągającego, co zapewni mi rozrywkę przez kilka godzin. Plaża, podróż pociągiem, czy samolotem, wylegiwanie w ogrodzie to wszystko świetne okazje, aby sięgnąć po coś lekkiego :D. 
Zaznaczę jeszcze tylko, że ograniczeniem jakie na siebie nałożyłam jest przeczytanie książki w tym roku.

Zacznijmy od romansu historycznego, po który tak naprawdę w tym roku sięgnęłam po raz pierwszy. Przeczytałam kilka pozycji z tego gatunku i do moich ulubionych należy seria Wallflowers Lisy Kleypas. W Polsce wydane są wszystkie cztery tomy :). Cykl ten opowiada o starych pannach (dwudziestokilkulatkach), które z różnych powodów mają trudności ze znalezieniem męża. Dziewczyny na jednym z przyjęć, na którym jak zwykle podpierają ściany, zawierają pakt mający im pomóc doprowadzić do ślubu zainteresowanych. Każda pozycja obiera za bohaterkę inną z dziewczyn, nie trzeba czytać książek po kolei, jednak o wiele przyjemniej jest chronologicznie śledzić fabułę (pierwsza część to "Sekrety letniej nocy") :). Moją ulubioną częścią jest trzecia ("Zimowy ślub"), jednak ogólnie rzecz biorąc jest to naprawdę świetna seria z tego gatunku :D.

Literatura obyczajowa to chyba najbardziej oczywisty wakacyjny wybór. Do moich ulubieńców w tym roku należą dwie pozycje Lucy Dillon "Policz do stu" oraz "Dobry uczynek". Mimo, że w pozycjach tych przewijają się trochę bardziej poważne tematy, to ogólnie rzecz biorąc są one bardzo wciągające i inspirujące. Jeszcze bardziej podróżo-przyjazne książki to "Mała księgarnia samotnych serc" Annie Darling oraz jeszcze lepsza pozycja "Nie mój jedyny" Melissa Pimentel.

Po literaturę dziecięca i młodzieżową nie sięgam często, jednak do polecenia zawsze się coś znajdzie :). "Polyanna" Eleanor H. Porter całkowicie mnie w tym roku urzekła. Jest to niesamowicie przyjemna, ciepła i inspirująca książka - idealna jeśli ktoś potrzebuję trochę więcej promyków szczęścia w swoim życiu. Trochę mniej oczywisty wybór, który podchodzi też pod kategorię fantasy to "Caraval" Stephanie Garber - bardzo wciągająca i klimatyczna pozycja, chociaż w trochę bardziej jesiennym klimacie. Jak już jesteśmy przy fantasy to lekka i przyjemna lektura warta polecenia to "Legion" Brandona Sandersona - krótka, ciekawa z elementami kryminału.

Jeśli mowa już o kryminałach, to warta polecenia jest seria o Molly Murphy autorstwa Rhys Bowen. Bardzo ciekawy kryminał retro, świetny dla tych lubiących kryminały, jednak nie mają ochoty na zimne szwedzkie klimaty.

Po tzw. literaturę kobiecą sięgam bardzo sporadycznie, czasami jednak najdzie mnie ochota na takową rozrywkę. W tym roku wybór padł na "Egomaniaca" Vi Keeland, który jednak nie jest przetłumaczony na język polski. Lekka, rozrywkowa, dość banalna, jednak nie tragicznie ;).

Dla tych bardziej odważnych, którzy mają ochotę na coś bardziej ambitnego polecam eseje Milana Kundery "Zasłona", które poruszają wiele tematów skupiając się jednak na literaturze oraz kulturze. Jest to jedna z najlepszych pozycji, którą miałam przyjemność w tym roku czytać. Dla fanów sztuki polecam "Jak czytać włoskie malarstwo renesansowe" Stefano Zufii'ego- świetny album, z dużą ilością dzieł i krótkimi komentarzami - idealna lektura w przerwach bardziej niezobowiązujących dzieł.

*****

To na tyle! Mam nadzieję, że każdy znajdzie w tym poście coś dla siebie :D. Dla zainteresowanych jakąś lekturą polecam kliknięcie w etykiety poniżej z nazwiskami autora i przejrzenie postów, w których więcej piszę o wspomnianych książkach ;).

Miłego czytania i wakacjowania,
Patsy.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: lipiec 2017 (J. K. Rowling, Tessa Dare, Sanderson, Francesca Zappia, "Dziewczyny z powstania"...)



Lipiec okazał się całkiem przyjemnym miesiącem czytelniczym :). Przeczytałam 15 książek z różnych gatunków, więc pod tym względem nie było nudno. W dodatku sięgnęłam po kilka pozycji, które już od dłuższego czasu były na moim radarze ;). Udało mi się również napisać w tym miesiącu cztery recenzje, co jest dla mnie naprawdę świetnym wynikiem (linki na dole) :D. Bez dalszych wstępów zapraszam do lektury!


Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania" 9/10
Jak, mam nadzieję, wszyscy się orientują w sierpniu 1944 roku wybuchło powstanie warszawskie. Ono, jak i cały okres II wojny światowej było szalenie okrutnym czasem dla naszego kraju. Po książkę Anny Herbich chciałam sięgnąć już jakiś czas temu, jednak nie wiedziałam czy podołam emocjonalnie (jestem raczej empatyczną osobą). Wymówka ta wydaje się wprost niedorzeczna w porównaniu z tematem tej pozycji, którym jest przybliżenie jedenastu historii kobiet w czasie powstania warszawskiego. Muszę przyznać, że postacie te po prostu imponują swoimi przeżyciami. Realia, z którymi musiały się zmierzyć są po prostu niewyobrażalne dla dzisiejszego człowieka, a jednak tyle osób narażało i oddawało swoje życie dlatego, że nie widziały żadnej innej opcji... Trudno wyrazić swoją opinię na temat książki poruszającej takie tematy, powiem tylko, że jest to naprawdę poruszająca, dobrze skomponowana pozycja, która powinna przejść przez ręce każdego Polaka.


Francesca Zappia "Eliza and Her Monsters" 8/10
O tej książce jest dość głośno na zagranicznych portalach i w żadnym razie mnie to nie zaskakuje. "Eliza and Her Monsters" to opowieść o dziewczynie, która jest autorką bardzo popularnego komiksu, zmaga się jednak z zaburzeniami lękowymi, dorastaniem, godzeniem swojego życia online i offline oraz relacjami między ludzkimi. Było to moje pierwsze spotkanie z Francescą Zappią i muszę przyznać, że było ono bardzo udane. Mimo ilości poruszanych tematów autorka świetnie zbalansowała akcję. W dodatku romans w tej pozycji również jest ciekawie rozegrany. Książka ta okazała się naprawdę świetna i mam nadzieję, że prędzej raczej niż później wejdzie na polski rynek.



Tessa Dare"Tydzień na uwiedzenie" 5/10


Tessa Dare "Dama o północy" 5/10
Obie te pozycje niezbyt przypadły mi do gustu. Lubię czasem sięgnąć po romans historyczny i nie oczekuję po nim jakichś rewelacji, jednak te dwie powieści były po prostu nad wyraz nudne i rozwleczone. Już nie wspominając o tym, że opierają się na tym samym schemacie... Niespecjalna lektura, jednak nie zraziła mnie do autorki.

Tessa Dare "Póki starczy nam książąt" 7/10
Ta część okazała się zdecydowanie najlepsza. Mimo iż to nadal nie jest wybitna literatura (heloł romans historyczny), to jednak ta pozycja była świetną rozrywką! Ciekawa fabuła, dobre, nieirytujące postacie oraz dobrze wyważone tempo dały razem mile spędzony czas ;).


Lucy Dillon "Dobry uczynek" 7.5/10
Lucy Dillon to jedna z moich ulubionych autorek gatunku obyczajowego. Przez jej książki płynie się z łatwością, a poważniejsze tematy potrafi otoczyć przyjemnymi i ciepłymi elementami. "Dobry uczynek" w żadnym razie mnie nie zawiódł. Była to naprawdę przyjemna, inspirująca i wciągająca lektura. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał książek Lucy Dillon to szczerze polecam - ja się (jeszcze) na żadnej nie sparzyłam :).

Seanan McGuire "Every Heart a Doorway" 5/10
Ta pozycja również jest popularna na zagranicznych stronach. I szczerze rozumiem jej popularność - fabuła oparta na szkole, w której młodzież odbywa rehabilitację po wizytach w różnych fantastycznych światach brzmi interesująco. Jednak no właśnie - brzmi to słowo kluczowe. Ciekawy koncept, który jednak wyszedł trochę cienko (dosłownie, ta książka jest dość krótka). Fabuła również mnie nie powaliła, przez większość czasu byłam raczej znudzona. Pozycja ta jest chwalona za różnorodność w postaciach (głównie orientacje seksualne), jednak ja potrzebuję czegoś więcej od książek niż inność bohaterów. Ogólnie rzecz biorąc lektura ta nie była zła, aczkolwiek ja oczekiwałam czegoś więcej.

Brandon Sanderson "Legion" 6.5/10
Moje kolejne spotkanie z Brandonem Sandersonem potwierdza teorię, że lubię bardziej jego osadzone w bardziej zbliżonym do naszego świecie, niż high fantasy co jest naprawdę dziwne! "Legion" ma bardzo ciekawy koncept - główny bohater za swoich pomocników w rozwiązywaniu spraw ma swoje "halucynacje" - różnorakich specjalistów i pomocników. Pozycję tę czytało mi się przyjemnie i z łatwością mogłam wciągnąć się w akcję (chociaż pierwsza część podobała mi się bardziej). Mam nadzieję, że autor powróci jeszcze kiedyś do tego bohatera.

J. K. Rowling "Quidditch przez wieki" 7/10
J. K. Rowling "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" 6/10
Będąc w bibliotece te przepiękne wydania rzuciły mi się w oczy i z przyjemnością wzięłam je do domu. Muszę jeszcze raz podkreślić, że książki te są naprawdę wspaniale wydane - zwłaszcza ilustracje mnie zauroczyły. Jeśli chodzi o zawartość to raczej nic mnie zaskoczyło - nie są to jakieś pasjonujące lektury, jednak dla ludzi zainteresowanych światem Harry'ego Potter'a jest to ciekawy dodatek. 


Stefano Zuffi "Jak czytać włoskie malarstwo renesansowe" 8/10

Już od jakieś czasu interesuję się sztuką - głównie wspomnianym w tytule włoskim malarstwem renesansowym. Pozycja ta okazała się więc dla mnie idealna! Jest to przepiękny album najbardziej znanych obrazów oraz fresków tego okresu (chociaż nie ma w nim "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda o.O) w najlepszym wydaniu. Każdy kto choć trochę interesuje się sztuką znajdzie w tej pozycji coś dla siebie. Stefano Zuffi używa przystępnego języka, a edycja stron pozwala na jasne przekazanie informacji (jeden obraz jest omawiany na dwóch stronach, na których znajduje się on we fragmentach i miniaturze, a wszystko to jest opatrzone krótkimi komentarzami). Jedyny zarzut jaki mam to literówki - głównie jeśli chodzi o numery stron w miejscach na odsyłanie np. do biografii artysty oraz kilka dziwnych sformułowań jak np. spokojny spokój. Te małe elementy jednak niezbyt wpłynęły na ogólny, bardzo pozytywny odbiór książki.


Książki, które przeczytałam, i zrecenzowałam to:

*****

Mam nadzieję, że sierpień będzie równie udany :D!

Miłego czytania,
Patsy.