poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Przeczytane, a niezrecenzowane: marzec 2018 ("Ciotka Zgryzotka", "Opal", Tessa Dare, Maggie Stiefvate...)


W marcu przeczytałam kilka naprawdę dobrych pozycji, z czego ogromnie się cieszę :D. Największą radością napełnił mnie powrót do mojej ulubionej Jeżycjady oraz kontynuowanie przygody z moją nową top autorką - Taylor Jenkins Reid. Bez dalszych wstępów, zapraszam do lektury!


Małgorzata Musierowicz "Ciotka Zgryzotka" 9/10
Nie ma to jak powrót do Jeżycjady! O mojej miłości do tej serii wspominałam już wielokrotnie, uważam jednak, że nie ma co żałować słów na te wyśmienite książki. "Ciotka Zgryzotka" w żadnym razie mnie nie zawiodła, a nawet podobała mi się trochę bardziej od swoich poprzedniczek. Małgorzata Musierowicz pisze wspaniałe, ciepłe, pozytywne książki, podkreślające wagę rodziny oraz wzajemnej troski. Po lekturze jej lektur zawsze czuję się lepiej, przepełnia mnie nadzieja oraz wdzięczność. Wiem, że w ostatnich latach autorka ta spotykała się z krytyką, której szczerze nie rozumiem, dla mnie Jeżycjada jest zawsze bezpiecznym miejscem pełnym ciepła i humoru.



Taylor Jenkins Reid "Rozstańmy się na rok" 8/10
Taylor Jenkins Reid "Jedyna miłość razy dwa" 7/10
Jak już wspomniałam Taylor Jenkins Reid swoimi książkami bardzo szybko podbiła moje serce. Lubię od czasu do czasu przeczytać coś lekkiego i wciągającego, autorka ta jednak do tej mieszanki dodaje prawdziwego kopa emocjonalnego oraz porusza trudne tematy, z którymi większość z nas się w życiu mierzy. Planuję poświęcić autorce osobny post, więc nie będę się bardziej rozpisywać :).

Mała uwaga: muszę zaznaczyć, że nie jestem fanką tłumaczeń tych książek, spośród trzech, które czytałam, tylko "Jedyna miłość razy dwa" została, moim zdaniem, dobrze przetłumaczona. Częste kalki językowe oraz literówki w innych pozycjach wpływają na odbiór lektury. Po kolejne książki autorki będę sięgać w oryginale, chyba, że będę zaznajomiona z pracami tłumacza. 



Maggie Stiefvater "Opal" 5/10
Mimo, iż ogromną fanką serii Maggie Stiefvater nie jestem, to byłam ciekawa jak autorka pociągnie dalej akcję. Muszę przyznać, że "Opal" nie była zła ;). Unikając spoilerów, postaram się pisać ogólnikowo. Perspektywa mimo, iż ciekawa trochę mnie irytowała, doceniam jednak jej oryginalność; za dużo w tej nowelce się nie wydarzyło, chociaż dalsza akcja została niejako nakreślona; co samą mnie zdziwiło lektura ta zaintrygowała mnie na tyle, że planuję sięgnąć po dalsze części w tej serii (czy raczej w nowej serii). 
Sarah Anderson "Adulthood Is a Myth" 7/10
Ta powieść graficzna (zbiór ilustracji?) wpadł niespodziewanie w moje łapki, z czego bardzo się cieszę! Myślę, że większość z nas zmaga się z miłością do książek, zwierząt, introwertyzmem lub innymi cudami codziennego życia, co właśnie na swoich rysunkach przedstawia Sarah Anderson. Ta szybka lektura przypomina nam, że nie jesteśmy samotni w naszych dziwactwach i zmaganiach, oczywiście wszystko okraszone jest dobrą dozą humoru.



Mirka Andolfo "Wbrew naturze" 6/10
Komiks ten wpadł mi w ręce w bibliotece i tam też go przeczytałam. Rzadko sięgam po ten typ literatury, jednak postanowiłam się skusić. Wyboru nie żałuję, jednak lektura specjalnie mnie nie zachwyciła. Spodobał mi się koncept autorki - ukazanie absurdu dobierania się w pary na zasadzie gatunku, oraz styl ilustracji (mimo, iż odrobinę wyuzdany), jednak poza tym nie zostałam oczarowana. Gdybym natknęła się na kolejną część pewnie bym po nią sięgnęła, jednak aktywnie szukać nie będę ;).


Tessa Dare "Romancing the Duke" 6.5/10
Nie ma to jak książki Tessy Dare na rozjaśnienie szarych dni. Te lekkie romanse ze świetnym humorem oraz ciekawą fabuła naprawdę działają jak pigułka szczęścia (przynajmniej dla mnie). Ta pozycja jest pierwszą w tej serii i muszę przyznać, że całkiem mi się podobała. Autorka ukazuje nam bardziej niezależne bohaterki, które mogą aspirować do posiadania własnych nieruchomości (szok!). Lekturę dodatkowo urozmaiciła mi wiedza nabyta po przeczytaniu "Niedyskretnika" Tessy Oneill, która wprowadza nas w realia czasów wiktoriańskich - obie lektury szczerze polecam :).



Luc Ferry, Claude Capelier "Filozofia - najpiękniejsza historia" 6/10
Z lekturą tą męczyłam się ponad miesiąc, niestety książka ta nie była w stanie utrzymać mojego zainteresowania zbyt długo - łatwo odpływałam myślami, przez co traciłam wątek, co w przypadku książek o filozofii jest dosyć niepraktyczne. W każdym razie, mimo tego elementu, pozycja ta była całkiem ciekawa i mimo, iż momentami ujęcia autora były bardzo uproszczone (co sam zaznacza), również na dobrze wyważonym poziomie (kompletnym laikom raczej bym tej pozycji nie poleciła).

W tym miesiącu zrecenzowałam książkę: 
Therese Oneill "Niedyskretnik" 8/10

*****
To na tyle! W kwietniu liczę na co najmniej ta dobre lektury :D.

Miłego czytania (i świętowania),
Patsy.

sobota, 24 marca 2018

Przeczytane, a niezrecenzowane: luty 2018 (Anne Bronte, Leigh Bardugo, "Przez las"...)



Luty okazał się całkiem udanym czytelniczym miesiącem. Jedenaście lektur (w tym jednak dużo niedługich pozycji) uprzyjemniło mi czas pełen nauki i chorowania. Bez dalszych wstępów czas na lektury lutego :)!



Anne Bronte "Lokatorka Wildfell Hall" 8.5/10
Moje pierwsze spotkanie z Anne Bronte okazało się bardzo udane. Po rozczarowujących "Wichrowych Wzgórzach" oraz dość przeciętnych "Dziwnych losach Jane Eyre" (książki autorstwa sióstr pisarki) moje oczekiwania nie były zbyt wysokie. "Lokatorka Widfell Hall" okazała się jednak świetną pozycją - wciągająca, intrygującą oraz wspaniale napisaną. Dobrze jest też przeczytać jedną z pierwszych powieści feministycznych - w końcu wiktoriańska Anglia była daleka od równouprawnienia płci. Muszę również przyznać, że jak na klasyk, książkę tę czyta się bardzo przyjemnie ;) . W dodatku to wspaniałe wydanie! <3 .="" 3="" :="" bohaterk="" czasach="" div="" g="" hall="" klasyk="" kobiecego="" kt="" okatorka="" oraz="" pnym="" polecam="" przyst="" realia="" ry="" siln="" szczerze="" tamtych="" to="" ukazuje="" w="" wietnie="" wildfell="" wn="" wydaniu="" ycia="" zarysowuje="">

Anne Bronte "Agnes Grey" 6/10
Niestety ta książka już mnie tak nie zafascynowała - przy "Lokatorce Wildfell Hall" wypada moim zdaniem dość blado. W dodatku sama fabuła jest dość przeciętna i niezbyt zaskakująca. Nadal dobrze napisana, nie powaliła mnie jednak na kolana.

Anton Czechow "The Marriage Proposal" 5/10
Ta króciutka lektura była moim pierwszym spotkaniem z autorem, i muszę przyznać, że się odrobinę rozczarowałam. W przyszłości planuję sięgnąć po inne dzieła Czechowa, jednak ta nowelka była dość irytująca oraz nużąca, co przy jej długości jest raczej rozczarowujące. Na szczęście kunszt literacki nadal prześwieca przez te elementy, więc jest nadzieja!


Leigh Bardugo "The Demon in The Wood" 7/10
W porywie chwili postanowiłam sięgnąć po tę nowelkę i w żadnym razie nie żałuję. Ten prequel do Trylogii Griszy okazał się bardzo ciekawy, odrobinę niepokojący oraz, mimo długości, naprawdę świetnie skonstruowany. Żałuję tylko, że lektura nie była dłuższa ;).



Nnedi Okorafor "Binti" 5/10
Wiele dobrego słyszałam o tej pozycji na zagranicznych portalach, jednak niestety do zachwytów dołączyć się nie mogę. "Binti" okazała się ciekawą lekturą, jednak mimo, że jest to krótka książka, na przeczytanie jej musiałam poświęcić kilka posiedzeń, gdyż kompletnie nie byłam zaangażowana w akcję (gdyby była dłuższa, to raczej bym jej nie skończyła). Doceniam różnorodność zawartą w tej pozycji, jednak jednym ze stworzeń współistniejących z ludźmi były meduzy. Meduzy. Ten koncept wcale mi się nie spodobał, a sama fabuła również mnie nie zachwyciła. Może będę kontynuowała tę serię, jednak na tę chwilę nie mam ku temu motywacji.


Sarah Ellerton ""The Phoenix Requiem. Vol. 1" 6.5/10
Przypadkowo natknęłam się na tę powieść graficzną na stronie autorki (jest udostępniona legalnie i za darmo ;) i postanowiłam ją przeczytać. Mimo, iż nie powaliła mnie na łopatki, to lektura okazała się ciekawa, a grafika bardzo przyjemna dla oka. Akcja nie wciągnęła mnie na tyle, żeby od razu kontynuować, jednak możliwe, że w przyszłości powrócę do tej serii. 


Richard E. Nisbett "Geografia myślenia" 7/10
Muszę przyznać, że lektura ta mimo ciekawego tematu okazała się dość męcząca. Informacje w niej zawarte są naprawdę fascynujące, jednak, czy to przez styl pisarski, czy przez ich ilość, nie mogłam zbyt długo skupić się na lekturze bez odpływania w jakieś dalekie od lektury zakamarki mojej wyobraźni. Przez to, czytanie tej książki zajęło mi więcej czasu niżbym sobie tego życzyła. Na szczęście, tak jak wspomniałam, temat przedstawiony przez Nisbetta jest bardzo interesujący i myślę, że zaintrygowałby tych  z Was, którzy interesują się psychologią, kulturą, czy filozofią :).


Lucy Dillon "Szczęśliwe zakończenie" 6/10
Lucy Dillon już wielokrotnie gościła na moim blogu, gdyż jest to jedna z moich ulubionych pisarek. Psy, dobra fabuła oraz przystępny język to jedne z głównych powodów, dla których sięgam po te książki. "Szczęśliwe zakończenie" jednak odrobinę mnie zawiodło - akcja wydała mi się za bardzo rozciągnięta, a z kolei zakończenie zwieńczyło wszystko za szybko. Lektura ta nadal była przyjemnością, jednak jeśli ktoś z Was ma ochotę na książkę obyczajową w stylu wyżej opisanym to polecam sięgnąć po inne książki autorki, w szczególności "Psy, Rachel i cała reszta" i "Policz do stu" :).


Taylor Jenkins Reid "Dwa szczęścia do wyboru" 7/10
W lutym do grona moich ulubionych autorów dołączyła nowa twarz/ręka/osoba. Z polecania postanowiłam sięgnąć po książkę Taylor Jenkins Reid i w żadnym razie się nie zawiodłam! Zdradzę, że w marcu przeczytałam kolejne dwie książki tej autorki ;). Fabuła wciągająca od pierwszej strony, życiowe rozterki w realistycznym (choć odrobinę wyjątkowym) wydaniu oraz świetny styl pisarski (w oryginale pewnie jest jeszcze lepszy, gdyż tutaj tłumaczenia pochwalić nie mogę) razem stworzyły niezwykle rozrywkową oraz emocjonalną podróż literacką. Jeśli ktoś ma ochotę na szybką lekturą, która jednocześnie pozabawia się trochę z naszymi delikatnymi czytelniczymi uczuciami, to szczerze polecam :D!


Emily Carroll "Przez las" 5/10
Na tę powieść graficzną natknęłam się w bibliotece i postanowiłam się skusić. Lektura niestety okazała się raczej przeciętna - historie mnie nie powaliły, ani nie przestraszyły (chociaż niektóre mnie obrzydziły). Przyznam jednak, że czytałam ją w słoneczny dzień, co na pewno wpłynęło na moją odporność ;). 

W tym miesiącu zrecenzowałam książkę:

*****

To na tyle! W lutym przeczytałam dużo krótkich pozycji, co nie zdarza mi się zbyt często, jednak jak wspomniałam, nie byłam zbytnio w formie, a łatwiej skoncentrować się na niedługim materiale ;).

Miłego czytania,
Patsy.

piątek, 16 marca 2018

Therese Oneill "Niedyskretnik. Co dama wiedzieć powinna o seksie, małżeństwie i dobrych manierach, a o czym mówić nie wypada" recenzja

Przekład: Jolanta Sawicka
Data wydania: 02.2018
Ilość stron: 320

O "Niedyskretniku" usłyszałam na zagranicznych portalach wiele dobrego, więc widząc go w polskiej odsłonie nie wahałam się długo ;). Codzienne życie ludzi w dawnych czasach to jeden z najbardziej interesujących oraz intrygujących mnie tematów, który często traktowany jest przez literaturę, czy filmy powierzchownie i z przymrużeniem oka. Therese Oneill postanowiła wyjść na przeciw tym standardom i zrobiła to po prostu fantastycznie!

Opis:
Przewodnik po czasach wiktoriańskich, odsłaniający tajemnice naszych prababek. Porusza dziewiętnastowieczne sprawy wstydliwe, tematy nieskromne, nieprzyzwoite i wprowadzające kobiety dwudziestego pierwszego wieku w zdumienie: jak kobiety radziły sobie z podpaskami nie nosząc majtek, dlaczego smarowały sobie twarze arszenikiem, w imię czego nosiły obowiązkowo gorsety, czyli garderobę miażdżąca kości.

Autorka z ogromnym poczuciem humoru pokazuje najprawdziwszą prawdę o czasach urzekających nas w książkach i filmach, ale które po zajrzeniu za kurtynę odsłaniają potworne warunki sanitarne, opiekę medyczną podpierającą się myśleniem magicznym oraz obowiązujące obyczaje społeczne.

Zawsze ciekawiło mnie jak naprawdę żyli ludzie na przestrzeni różnych czasów. Z racji tego, że jestem kobietą, nie mogłam oprzeć się spekulacjom jakby to było żyć w danej epoce (konkluzja w 99% przypadków: nie za dobrze). Nigdy jednak nie natknęłam się na książkę, która przedstawiałaby sobą tak smakowitą obietnicę ciekawej i intrygującej lektury. "Niedyskretnik" okazał się właśnie tą oryginalną pozycją, której poszukiwałam. Theresa Oneill naprawdę przedstawia te nawet najbardziej intymne aspekty życia czasów wiktoriańskich. Jak to kobiety znosiły miesiączki? Jak ludzie radzili sobie bez kanalizacji? Jaką pozycję w społeczeństwie miała kobieta? To jedne z wielu pytań, na które autorka odpowiada w swojej książce. 

W dodatku język tej pozycji jest świetny, w czym gratulacje należą się również tłumaczowi. Therese Oneill pisze lekko, z humorem, a jednocześnie elokwentnie i ciekawie. Swoim warsztatem potrafi z łatwością zarysować przedstawiane przez siebie tematy. W dodatku do pomocy mamy ilustracje i zdjęcia z tamtych czasów, które wspaniale urozmaicają lekturę. Samo wydanie jest również prześliczne, dzięki czemu jakość czytania jest bardzo wysoka.

Bardzo zaimponowała mi praca badawcza pisarki. Jak sama wspomina, na niektóre tematy nie powstała obszerna literatura, a ta istniejąca została napisana przez mężczyzn (tak, to mężczyźni często pisali o kobiecych "periodach",  ciążach, wyglądzie etc.). Widać, że autorka poważnie podeszła do swojej pracy badawczej i przygotowała świetny materiał. Z drugiej strony naprawdę otworzyła moje oczy na wiktoriańskie realia - kobiety bez praktycznie żadnych praw, beznadziejna opieka medyczna oraz warunki życia w żadnym razie nie zachęciły mnie do podróży w czasie. Pozwoliło mi to jednak docenić w jakiej sytuacji znajdujemy się dziś.

"Niedyskretnik" wciąga już od pierwszej strony. Zróżnicowane tematy, lekkie pióro oraz niesamowicie intrygujący temat, sprawiły, że lektura ta była czystą przyjemnością i często olśnieniem, co do tego jak naprawdę wyglądało życie w czasach wiktoriańskich.

Moja ocena: 8.5/10

Miłego czytania,
Patsy.

sobota, 3 marca 2018

Stosik 1/2018


Rok się dopiero co zaczął (wiem, że minęły już dwa miesiące, ale...), a ja już zgromadziłam ładny książkowy stosik, z którym chciałabym się w dzisiejszym poście z Wami podzielić :).

Timothy D. Snyder "O tyranii"
Książkę tę przeczytałam w styczniu i podzieliłam się moją opinią na temat tej pozycji w podsumowaniu czytelniczym tego miesiąca. Lektura ta nie była zła, miałam z nią jednak kilka problemów - jednym z nich jest jej rozmiar. Zważywszy na regularną cenę 20 zł, uważam, że czytelnik powinien otrzymywać obszerniejszą i lepszą zawartość, gdyż "O tyranii" jest raczej ciekawą broszurką, niż przeciętnie rozumianą książką.



Jane Austen "Pride and Prejudice"
Pozycję chciałam ponownie przeczytać już od kilku lat. Postanowiłam jednak, że zrobię to w oryginale - czekałam tylko na ładne wydanie.W końcu udało mi się ją złapać w całkiem dobrej cenie na bookdepository, z czego bardzo się cieszę :). Tego wydania jeszcze nie czytałam, ale nie mogę się doczekać!


Anne Bronte "Lokatorka Wildfell Hall"
Tak bardzo się cieszę, że wydawnictwo MG wydało tę książkę w tej prześlicznej oprawie! Książkę tę chciałam przeczytać już od dawna, jednak dotychczasowa okładka naprawdę mi się nie podobała, a jakoś z zakupem oryginału mi się nie spieszyło. "Lokatorka Wildfell Hall" już przeczytana, o czym więcej w podsumowaniu czytelniczym lutego (spoiler: bardzo mi się podobała ;).

Charles Dickens "Klub Pickwicka"
Kolejny klasyk na mojej liście. Za dzieła Charlesa Dickens'a chciałam się już zabrać od jakiegoś czasu, więc kiedy zobaczyłam tę pozycję na promocji zbyt długo się nie wahałam. Jeszcze jej nie przeczytałam, chociaż na próbę przeczytałam paręnaście pierwszych stron i jakoś tego nie poczułam. Nie poddam się jednak tak łatwo ;).

Ken Liu "Królowie Dary"
Słyszałam o tej książce dużo dobrego od zaufanego recenzenta, postanowiłam się więc skusić. Bardzo lubię książki z gatunku high fatasy, jednak mimo, że przeczytałam już 100 stron, na razie nie jestem przekonana. Książka ta nie jest zła, jednak nie potrafi podtrzymać mojego zainteresowania zbyt długo. Zobaczymy jak będzie dalej :).

Richard E. Nisbett "Geografia myślenia"
Czytałam fragment tej książki na zajęcia, który bardzo mnie zainteresował. Postanowiłam więc skusić się na całość ;). Lektura już za mną - całkiem udana, chociaż momentami trochę nudna (o czym więcej w podsumowaniu czytelniczym lutego).

*****

To na tyle! Kolejny stosik nadejdzie pewnie niedługo, gdyż w nadchodzących miesiącach wychodzą bardzo mnie interesujące pozycje ;D.

Miłego czytania,
Patsy.