poniedziałek, 1 stycznia 2018

Ulubione książki 2017 | POOKI


Nadszedł czas na przedstawienie moich ulubionych lektur przeczytanych w tym roku :3. W tym roku szczęśliwe miałam z czego wybierać, gdyż przeczytałam dość sporo naprawdę dobrych książek. Ograniczenie się do bardziej racjonalnej liczby tytułów nie było takie łatwe, ale jakoś dałam radę ;). 

Oto 8 najlepszych książek, które miałam ogromną przyjemność przeczytać w roku 2017 :D.


Leigh Bardugo "Crooked Kingdom"
Cóż to za cudowna dylogia! "Six of Crows" również należy do jednej z moich ulubionych książek, a ta kontynuacja w żadnym razie nie zawodzi, a nawet przerasta i tak już wysokie oczekiwania. Wspaniała fabuła, niesamowite postacie i świetny język tworzą niezwykły klimat i po prostu pochłaniają czytelnika. Szczerze polecam wszytskim fanom fantasy, nawet tym dopiero początkującym.
Ta seria jest przetłumaczona na język polski pod tytułami "Sześć wron" oraz "Królestwo kanciarzy". 



Leigh Bardugo "Język cierni"
Ten zbiór baśni przeczytałam kilka dni temu, nie zmienia to jednak faktu, iż są to jedne z najlepszych baśni (jeśli nie najlepsze), jakie miałam kiedykolwiek okazję czytać. Leigh Bardugo podważa ustalone schematy oraz po prostu czaruje czytelnika swoją niesamowitą wyobraźnią. Do tego przepiękne ilustracje! 
Aby rozkoszować się tym cudeńkiem, nie trzeba znać innych książek autorki, jednak, aby wzbogacić czytelnicze doświadczenie polecałabym to zrobić :).



Brian Staveley "Boski ogień" i "Ostatnia więź"
Te dwa tomy liczę jako jeden. Seria Brian Staveley'a jest bez dwóch zdań jedną z najlepszych serii fantasy jaką czytałam (a czytałam ich już całkiem sporo). Wielokrotnie wspominałam już o mojej miłości do tych postaci, świetnie skonstruowanego świata oraz trzymającej w napięciu akcji, nie potrafię się jednak oprzeć zachwytom :D. Seria ta zasługuje na o wiele więcej uwagi, gdyż jest po prostu fantastyczna!



R. J. Palacio "Cud chłopak"
Ta książka złapała mnie za serce, po czym nieźle je zmaltretowała, zostawiając mnie jednak z nadzieją na całkowite wyzdrowienie. Jest to poruszająca lektura, pełna problemów, z którymi większość z nas miało kiedyś styczność (może nie na taką skalą). R. J. Palacio tworzy książkę pełną nadziei, która może momentami wydaje się dość utopijna, daje nam jednak pewien wzór, cel, do którego jako społeczeństwo powinniśmy dążyć. 



Jandy Nelson "Oddam ci słońce"
Jak ciągle wspominam nie jestem fanką książek młodzieżowych, jednak ciągle po nie sięgam w nadziei, że trafię właśnie na taką perełkę. "Oddam ci słońce" jest emocjonalną wędrówką przez żałobę, dorastanie i problemy w rodzinie. Swojego rodzaju katharsis, który w otoczeniu świetnego języka prowadzi nas przez życie bohaterów, niezauważalnie przywiązując nas do nich milionami więzów. Piękna i wzruszająca opowieść, która prowokuje do myślenia oraz pozostawia czytelnika z masą refleksji na różnorodne aspekty życia.



Eleanor H. Porter "Pollyanna"
Ta książka jest jak pigułka szczęścia. Naprawdę (chociaż nie polecam dosłownej realizacji tej recepty). "Polyanna" jest obrzydliwie wręcz pozytywną osobę, w dodatku zaraża. Jeśli jesteś w potrzebie odrobiny radości w swoim życiu, albo masz ochotę na coś szybkiego i miłego, to polecam tę pozycję.
Niestety druga część "Polyanna dorasta" niezbyt przypadła mi do gusta, nie zmienia to jednak mojej opinii na temat części pierwszej.



Tessa Dare "The Duchess Deal"
Zdecydowanie najlepszy romans historyczny jaki miałam przyjemność czytać. Tessa Dare jest moją ulubioną autorką z tego gatunku, gdyż mimo przewidywalności, zawsze potrafi zawrzeć w swoich książkach jakieś ważne przesłanie, a w dodatku uwielbiam poczucie humoru, jakim obdarza swoje postacie. Z tego co się orientuję książka ta nie jest jeszcze przetłumaczona na język polski, mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni ;).



Becky Chambers "Daleka droga do małej gniewnej planety"
Nigdy nie byłam wielką fanką sci-fi, ale dzięki tej książce zmieniłam swoje preferencje. Jest to naprawdę świetne miejsce, aby zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem, gdyż wykreowany świat nie jest zbyt dziwny, ani zbyt naukowy, więc przeciętny czytelnik nie będzie miał trudności z ogarnięciem się w uniwersum stworzonym przez autorkę. 
"Daleka droga do małej gniewnej planety" to świetna opowieść o załodze statku kosmicznego. Muszę zaznaczyć, że nie jest ona przepełniona wieloma stresującymi, ani trzymającymi w napięciu wątkami (chociaż jest ich kilka), co mi akurat bardzo przypadło do gustu. Intrygujący świat, dobrze wykreowane postacie i świetne relacje międzyludzkie od razu zachęciły mnie do sięgnięcia po kontynuację, która też bardzo mi się podobała (nie jest jeszcze przetłumaczona na polski).

*****
To na tyle! Pisanie o ulubionych książkach jest niezwykle przyjemne ^.^. Mam nadzieję, że któraś z powyższych lektur wpadnie komuś w oku, gdyż są to naprawde pozycje warte przeczytania :).

Miłego czytania,
Patsy.

sobota, 30 grudnia 2017

Książkowe rozczarowania 2017 | POOKI


Nadszedł czas na podsumowania czytelnicze roku 2017 :D. W dzisiejszym poście przedstawię książki, które mnie rozczarowały. Jak co roku zaznaczę, że niekoniecznie są to najgorsze lektury, raczej takie, które kompletnie nie spełniły moich oczekiwań. Bez dalszych wstępów, oto honorowa lista:

Seanan McGuire "Every Heart a Doorway"
O tej pozycji słyszałam wiele wspaniałości na zagranicznych portalach. Akcja rozgrywa się w domu dla osób, które powróciły z magicznych krain - jakiego mola książkowego opis ten nie zainteresuje? W dodatku lektura ta jest pełna różnorodności wśród bohaterów. Jednak niestety poza tą oryginalnością postaci książka ta niczym więcej mnie nie zainteresowała, a w dodatku była ona cały czas wspominana i podkreslana, spychając wątek kryminalno-detektywistyczna na pobocze. Osobiście wymagam od książek czegoś więcej. 

Jerome David Salinger "Buszujący w zbożu"
Książka ta z pewnością spodobałaby mi się bardziej, gdybym przeczytała ją w wieku gimnazjalnym. Obecnie niestety nie czułam żadnej więzi z bohaterek, ani samą fabułą. Oba te aspekty raczej mnie irytowały, niż ciekawiły.

Renee Ahdieh "Gniew i świt"
O tej pozycji również słyszałam masę świetnych recenzji, których szczerze nie rozumiem. Nie jest to tragiczna książka, jednak brak jej dopracowania oraz sensu w wielu wątkach, przez co lektura nie należała do specjalnych przyjemności.

Jane Austen "Emma"
Bardzo dziwnie jest przestać uważać jakiegoś autora za swojego ulubieńca, jednak właśnie z tak poważnym problemem musiałam zmierzyć się w przypadku Jane Austen. Z każdą kolejną książką, którą czytałam coraz bardziej irytowały mnie te same zabiegi literackie. "Emma" kompletnie nie przypadła mi do gustu, głównie za sprawą bardzo irytującej głównej bohaterki. Nadal mogę jednak polecić "Dumę i uprzedzenie" ;).

Roald Dahl "Matylda"
W tym roku postanowiłam ponownie przeczytać tę pozycję. Czytałam ją dobre kilka lat temu, więc za dużo nie pamiętałam. "Matylda" nie jest książką, którą poleciłabym dzieciom. Jako osoba (raczej) dorosła dostrzegam elementy problematyczne (zwłaszcza chęć ciągłęgo odgrywania się na innych), których młodszy czytelnik może nie dostrzec, albo uznać za godne naśladowania i zabawne. Wiadomo element czytelniczy jest całkiem uroczy, jednak w mojej opinii, nie wart sięgania po tę pozycję.

Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości", "Parigi e sempre una buona idea"
Ojoj, rzadko zdarza mi się czytać tak banalne książki, jak te autorstwa Nicolasa Barreau (a czasem sięgam po lekkie romanse!). Jeszcze żeby chociaż bohaterowie byli ciekawi, ale nie... Płaska i przewidywalna fabuła, nudne, ale realistyczne postaci oraz wygodne zabiegi napędzające akcję sprawiają, że naprawdę nie mam komu polecić tych lektur. Tylko w roku 2017 przeczytałam z parenaście bardzo dobrych i lekkich pozycji, a te z pewnością do nich nie należą.

Na tej liście mogłoby się znaleźć kilka innych pozycji, jednak postanowiłam ograniczyć się do tych najbardziej wyróżniających się ;).

*****

To na tyle! Zaznaczę tylko, że jeśli komuś z Was podobała się któraś z tych pozycji, to bardzo się cieszę :D. W końcu autorzy nie piszą książek, z zamysłem, że będą one dla kogoś rozczarowaniem (a przynajmniej mam taką nadzieję ;).

Miłego czytania,
Patsy.

sobota, 23 grudnia 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: listopad 2017 (Alwyn Hamilton, Tessa Dare, Mark Lawrence, "Dziki łabędź"...)



Listopad minął kilka tygodni temu, jednak dopiero teraz mam okazję (i siłę!) powrócić do blogowania ;). Czas więc zacząć odrabiać zaległości! W listopadzie nie przeczytałam nic, co by mnie powaliło na łopatki - najlepszą lekturą miesiąca okazała się "Czerwona siostra" Marka Lawrenca. Miałam również kilka nieprzyjemnych spotkań, ale o tym poniżej ;).

Mark Lawrence "Czerwona siostra" 7/10

Autor ten jest z pewnością znany fanom fantastyki. "Czerwona siostra" była moim pierwszym spotkaniem z jego twórczością i mimo, iż mnie nie rzuciła na łopatki, to zachęciła mnie do kontynuowania przygody w rozbudowanym uniwersum stworzonym przez autora. 
Nie spodziewałam się, że główna bohaterki przez całą długość książki jest w wieku dziecięcym - dopiero zaczyna swoją przygodę w trenowaniu na wykwalifikowaną wojowniczkę (mimo, iż ma już na swoim koncie kilka ataków). Z początku perspektywa ta zbiła mnie trochę z tropu, jednak muszę przyznać, że z punktu widzenia oryginalności bardzo ją doceniam.
Ogólnie rzecz biorąc jest to naprawdę dobra książka fantasy, z ciekawą perspekywą dopiero uczącej się przyszłej zabójczyni. Lektura ta nie zamieszała w moim świecie, jednak planuję sięgnąć po konynuację (po angielsku wychodzi na wiosnę ;).

Michael Cunningham "Dziki łabędź i inne baśnie" 5/10

Ta książka niestety okazała się rozczarowaniem. Oczekiwałam czegoś klimatycznego, baśniowego, a dostałam coś dziwnego i często trochę niekomfortowego. Na dodatek pozycja ta nie za bardzo mnie wciągnęła.  Lektura nie jest długa, więc jak kogoś zainteresował opis to polecam przekonać się na własnej skórze, co sądzi o tej pozycji. 

 Alwyn Hamilton "Buntowniczka z pustyni" 4/10

Jak często wspominałam, nie jestem fanką książek młodzieżowych. Zdarza mi się jednak po nie sięgać czy to dlatego, że słyszałam o nich dużo dobrego, przy pobycie w bibliotece lub dlatego, że zainteresował mnie opis. "Buntowniczka z pustyni" wpisuje się w pierwsze dwa przypadki. Niestety niezbyt mnie oczarowała. Największym minusem tej pozycji są według mnie średnio rozbudowane postacie, nie wspominając już o nieistniejącym romansie (bohaterowie po prostu w pewnym momencie uświadamiają sobie jak bardzo się kochają...). W dodatku sama fabuła i jej pukty zwrotne były łatwe do przewidzenia. Książka ta nie była tragiczna, z czystym sercem polecić jej jednak nie mogę. 

Sylvain Neuvel "Śpiący giganci" 6.5/10

Będąc w nastroju na lekturę z elemenetami sci-fi sięgnęłam po "Śpiących gigantów". Książka ta ma bardzo ciekawą fabułę - na Ziemi zostają odkryte części gigantycznych ciał/robotów obcej cywilizacji, co powoduje masę problemów. Całość jest prowadzona w formie wywiadów, co nawet pasowało do ogólnego klimatu. Co ciekawe z począku książka podobała mi się bardziej i dopiero późniejsze wydarzenia trochę mnie zraziły. Podsumowując jest to całkiem ciekawa pozycja, którą można przeczytać dość szybko, jednak w najbliższym czasie nie planuję sięgać po kontynuację. 


Tessa Dare "Miłosne szyfry" 6/10

Tessa Dare to moja ulubiona autorka romansów historycznych. Po gatunek ten nie sięgam zbyt często, jednak kiedy mam ochotę na coś lekkiego i uprzyjemniającego czas wiem gdzie szukać :). Ta pozycja nie została moją ulubioną, mimo to spełniła swoją rolę i okazała się bardzo dobrą rozrywką :D. 

Nicolas Barreau "Parigi e sempre una buona idea" 2/10

Jest to moje drugie spotkanie z tym auterem i muszę przyznać, że ostatnie. Jego książki są tak banalne, fabuła zdecydowanie zbyt wygodna i przewidywalna, a sami bohaterowie nie poprawiają całej sytuacji. Niestety nie było to miłe doświadczenie, więc polecić tej książki nie mam komu.

*****

To na tyle! Listopad nie był moim najlepszym miesiącem pod względem czytelniczym, cieszę się jednak, że przy małej ilości czasu udało mi się przeczytać tyle lektur :).

Miłego czytania,
Patsy.

wtorek, 31 października 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: październik 2017 (Leigh Bardugo, Becky Chambers, David Levithan...)

W październiku nie przeczytałam dużo - mogę liczyć tak naprawdę tylko sześć pełnych książek. Jednak nie mam sobie co wyrzucać, gdyż wolnego czasu mam tyle co kot napłakał, więc nie ma co narzekać ;). Niestety w tym miesiącu nic nie powaliło mnie na łopatki, chociaż lektura "Ścieżki wolności" oraz "Dalekiej drogi do małej, gniewnej planety" bardzo uprzyjemniła mi kilka chwil :D. 


Becky Chambers "Daleka droga do małej, gniewnej planety" 8/10
Książka ta znienacka (przynajmniej dla mnie) została w tym miesiącu wydana w Polsce, z czego niezmiernie się ucieszyłam, gdyż słyszałam o niej wiele dobrego na zagranicznych portalach. Na szczęście się nie zawiodłam. "Daleka droga do małej, gniewnej planety" to świetna rozrywka, ze wspaniałymi i niesamowicie oryginalnymi postaciami oraz z bardzo przystępnym tłem science fiction - sama nie jestem fanką tego gatunku, ale tę pozycję czytało się bardzo przyjemnie. Tempo fabuły również bardzo przypadło mi do gustu - przez większość książki jest ono jednostajne, przez co rozumiem, że nie ma jakiś szalonych zwrotów akcji, a jednak cały czas nasze zainteresowanie jest podtrzymywane. Nie można również nie wspomnieć o szerokim wachlarzu tematów wplatanych w całą historię, mimo iż jest ich dość sporo, komentarze nie są nachalne, a raczej prowokują do refleksji. Podsumowując: jest to naprawdę dobra pozycja, którą polecam nie tylko fanom sci-fi :).



Deepak Chopra, Rudolph E. Tanzi "Twój super mózg" 6.5/10
"Twój super mózg" to ogólnie rzecz biorąc ciekawa, choć momentami nudna pozycja. Niektóre rozdziały, czy refleksje bardzo przypadły mi do gustu, momentami jednak miałam problem, żeby zmotywować się do lektury dziesięciu stron. Jestem pewna, że każdy może wyciągnąć z tej książki coś przydatnego (zwłaszcza jeśli wierzy w mity dotyczące umysłu i funkcjonowania naszego mózgu), radzę tylko nastawić się na bardziej naukowy poradnik, niż milusie czytadło do porannej herbatki ;).


Peter Vardy, Paul Grosch "Etyka" 6/10
Pozycja ta zawiera część przedstawiająca główne poglądy w uznawaniu czegoś za etyczne, następnie przechodzi do bardziej konkretnych współczesności przykładów dyskusji takich jak: aborcja, prawa człowieka, czy zwierząt. Mimo iż książka ta została wydana w latach 90. to z łatwością można ją odnieść do dnia dzisiejszego. Wszystko jest przedstawione w sposób klarowny, a w części bardziej kontrowersyjnej autorzy przedstawiają różne poglądy na dany temat. Jeśli kogoś interesuje etyka, a nie wie o niej za dużo to ta lektura jest dobrym miejscem początkowym :).


Sally Thorne "The Hating Game" 5/10
Dużo dobrego słyszałam o tej pozycji, jednak jak widać po ocenie nie powaliła mnie ona na łopatki. Spodziewałam się czegoś naprawdę fantastycznego, a otrzymałam dość przeciętny, choć nie zły romans mający swoje początki w "nienawiści". Niestety podczas lektury odkryłam, że nie odpowiada mi zabieg przewodni (i.e. "och nie wiedziałam, że tak naprawdę go/ją kochałam przez cały ten czas"). No cóż, nie było tragedii, ale z tego gatunku czytałam już kilka o wiele bardziej odpowiadających mi pozycji. 


Leigh Bardugo "The Tailor" (Grisza #1.5) 6/10
Ten malusi rozdział do serii książek jakoś wpadł mi w ręce i postanowiłam go przeczytać. Historia dotyczy Genii, drugoplanowej, jednak ciekawej postaci. Rozdział był ciekawy, jednak nie powalił mnie na łopatki ;).


Hezjod "Teogonia" 3/10
Ahhhh, jakie to było nudne i chaotyczne, na szczęście krótkie! Jeśli ktoś interesuje się mitologią na bardziej początkujących poziomach, to polecam sięgnąć po coś innego. "Teogonia" jest naładowana imionami i bez dużej wiedzy w temacie trudno cieszyć się lekturą.


Rachel Cohn, David Levithan "Księga wyzwań Dasha i Lily" 3.5/10
Agrrr... to nie było miłe przeżycie. Jak już wielokrotnie wspominałam rzadko sięgam po książki młodzieżowe - muszę mieć jakieś podstawy w rekomendacjach, żeby się na coś zdecydować. Tę pozycję poleciła mi pani bibliotekarka i szczerze nie wiem dlaczego (no dobra, wiem - po prostu się jej podobała, ale wiadomo, nie o to chodzi). Tak jak jeszcze nie miałam problemu z Dashem (chociaż jest przesadnie filozoficzny i pełen refleksji jak na swój wiek), tak Lily po prostu doprowadzała mnie do szału - typowa nastolatka, która musi wszystkiego spróbować i ma do tego prawdziwe problemy... Do tego sama fabuła jest rozwleczona, albo po prostu źle zrównoważona, bo mimo dość małych gabarytów nie tak łatwo było mi przebrnąć przez tę pozycję. Nie polecam tym, którzy mają zbyt duże wymagania względem książek młodzieżowych ;P.


Książka, którąprzeczytałam, i zrecenzowałam to:

*****
To na tyle! Oby listopad pełen był literackich wspaniałości :D. Albo przynajmniej dobrej książkowej rozrywki ;).

Miłego czytania,
Patsy.