niedziela, 17 września 2017

Unhaul książkowy #3 (+20 książek)




Czas na kolejny unhaul książkowy :D. Dla niewtajemniczonych jest to post o książkach, które postanowiłam przekazać dalej. Przypomnę również, że mam raczej minimalistyczne podejście do lektur - pozbywam się nie tylko książek, które nie przypadły mi do gustu, ale i tych, po które nie zamierzam sięgać ponownie (nawet tych, które mi się podobały). Wiadomo - każdy ma inne podejście :)



1. Charles Dickens "The Pickwick Papers"
Dickens już sam w sobie (a raczej w swoich dziełach) jest trochę onieśmielający, a jeśli dodamy do tego dużą objętością oraz język obcy w wydaniu trochę przestarzałym czuję się trochę zniechęcona. Mam inną książkę tego autora na półce, po którą sięgnę z większą ochotą.

2. Moje Q&A
Kompletne dno niestety. Dedykowane raczej dla młodzieży, ze wspaniałych infantylnymi pytaniami typu: Co dzisiaj podsłuchałaś? Nie polecam.

3. John Grogan "Marley i ja"
Czytałam tę pozycję gdzieś 8 lat temu i bardzo mi się podobała, jednak nie mam ochoty przechodzić przez to ponownie.

4. Sabaa Tahir "Ember in the Ashes"
Ta książka całkiem mi się podobała, jednak nie mam ochoty kontynuować tej serii.

5. Brandon Sanderson "Z mgły zrodzony"
Jak już wspomniałam na blogu kilkukrotnie high fantasy Brandona Sandersona specjalnie mi nie pasuje. Ta książka w żadnym razie nie była zła, jednak nie mam zamiaru sięgać po kolejne w tej serii. 


6. Henri Loevenbruck "Wilczyca i Córka Ziemi"
Pozycję tę przeczytałam 7 lat temu i wtedy bardzo mi się podobała. Był to jednak początek mojej przygody z fantastyką i kiedy kilka miesięcy temu sięgnęłam ponownie po tę pozycję bardzo się rozczarowałam, myślę, że przebrnęłam przez 25-30% i po prostu zrezygnowałam. Ciekawe jest to, jak nasze gusta się rozwijają ;).

7. Magdalena Kordel "Córka wiatrów"
Rzadko czytam literaturę polską i czasem najdzie mnie ochota to zmienić - ta pozycja jednak okazała się kompletną porażką. Po pierwsze ogromna czcionka - nie rozumiem celowości takiego zabiegu, oprócz oczywistego jakim jest powiększenie objętości i tak dość krótkiej pozycji. Po drugie dobrnęłam do 1/3 lektury i się poddałam - słabo napisana i rozwleczona. Nieczęsto porzucam książki, więc decyzja taka sama w sobie dużo mówi.

8. Julie Israel "Indeks szczęścia"
Pozycja ta była całkiem przyjemna, jednak nie wyobrażam sobie sięgnąć po nią ponownie. Lepiej więc, żeby ktoś inny się nią cieszył ;).


9. 10. 11. Maggie Stiefvater "Król kruków", "Złodzieje snów", "Wiedźma z lustra"
Przeczytałam całą tę serię i specjalnie mnie nie powaliła. Nie była zła, jednak za dużo elementów w niej mi się nie podobało, żebym miała ją czytać ponownie.

12. 13. 14. Siri Pettersen "Dziecko Odyna", "Zgnilizna", "Evna"
Książki te bardzo mi się podobają, są jednak specyficzne w tym sensie, że są momentami dość mroczne* - nie w żadnym thrillerowym stylu, ale bardziej natury ludzkiej (w tej serii są nie tylko ludzie). Cieszę się, że przeczytałam tę serię (jest to jednak z najlepszych serii fantasy), jednak nie mam ochoty przechodzić przez to kolejny raz i wolę, żeby ktoś inny mógł się nimi nacieszyć.


15. Mindy McGinnis "Dyskretne szaleństwo"
Interesująca lektura, jednak jak to bywa z bardziej mrocznymi* fabułami oraz zagadkami - nie mam ochoty kolejny raz zanurzać się w taką akcję. 

16. Licia Troisi "Il talismano del potere"
Moja przygoda z Licią Troisi zdecydowanie okazała się równią pochyłą. Każda kolejna pozycja podobała mi się trochę mniej. Przeczytane, jednak kolejnego razu nie planuję.

17. J.R.R. Tolkien "Niedokończone opowieści"
Wiadomo - uwielbiam Tolkiena, jednak to wydanie jest bardzo nieprzyjemne. Małe literki, a sama fabuła również raczej nudnawa - nie wiem, czy kiedyś sięgnę po tę pozycję, ale jeśli najdzie mnie ochota pójdę do biblioteki po lepsze wydanie. 


18. Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów"
Bardzo ciekawa lektura, która okazała się świetną rozrywką - nie jest to jednak materiał na kolejną lekturę. Jest tyle świetnych i zachęcających lektur na rynku, więc na pewno coś wpadnie mi w łapki.

19. Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości"
Nie, dziękuję. Swoje żale już wylałam w ostatnim podsumowaniu miesiąca.

20. Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford"
Dobra lektura, jednak nie planuję po nią sięgać ponownie. W przyszłości jednak z chęcią skuszę się na inne pozycje tej autorki.

21. Słownik/rozmówki polsko-hiszpańskie
Już niepotrzebny ;).

22. Rhys Bowen "Dublin, moja miłość" (nie na zdjęciu)
Bardzo lubię tę serię i z chęcią sięgnę po kolejne części, nie planuję jednak wracać do nich ponownie.


*****

To na tyle! Przypomnę tylko, że książki te gromadzę na przestrzeni kilku miesięcy - moja kolekcja jest już na tyle ograniczona do moich ulubieńców, że lektury do oddania gromadzą się coraz wolniej :D.

Miłego czytania,
Patsy.

*mroczny w moim wydaniu ma zdecydowanie bardziej delikatny wydźwięk w stosunku do bardziej popularnego rozumienia tego słowa ;)

sobota, 9 września 2017

Najbardziej wyczekiwane zapowiedzi 3/17


Przyszłe miesiące nie zapowiadają się zbyt dobrze dla mojego portfela. Na polski rynek wchodzi wiele świetnych książek, a w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić te, które najbardziej mnie zainteresowały :D

Wrzesień



13.09 

Chrisophe Galfard "Wszechświat w twojej dłoni"
Tę książkę kupię z pewnością! Przystępne tłumaczenie nieba to coś zdecydowanie dla mnie :). Z tego co się orientuję książka ta jest już dostępna na empiku i znaku.


Jay Kristoff "Nibynoc"
Świetna okładka i mieszane recenzje sprawiają, że nie jestem pewna wydania pieniędzy na tę pozycję. Poczekamy, zobaczymy, jednak opis zapowiada się fantastycznie!


Meghan Quinn "Drogie życie"
Szczerze nie wiem, czemu książka ta przykuła moją uwagę. Po literaturę obyczajową sięgam sporadycznie, jednak zawsze staram się dobrze zbadać grunt. W procesie moich badań odkryłam, że pozycja ta ma świetne oceny na goodreads (4.47/5!), a co za tym idzie wspaniałe recenzje. Mam nadzieję, że się nie zawiodę ;D.


22.09 
Timothy Ferriss "Narzędzia tytanów"
Książka ta zapowiada się bardzo ciekawie - Timothy Ferriss przedstawia rutyny i inne narzędzia ludzi, którzy odnieśli w czymś duży sukces. Myślę, że prędzej, czy później sięgnę po tę pozycję, chociaż jej wielkość trochę mnie odstręcza - 704 strony niewypełnione fabułą nie brzmią lekko ;).


27.09
Elena Favilli, Francesca Cavallo "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek"
Kiedy odkryłam tę pozycję w zapowiedziach bardzo się ucieszyłam! Są to tytułowe opowieści dla dzieci przedstawiające historie niezwykłych kobiet (w tym Ireny Sendlerowej oraz Marii Skłodowskiej-Curie). Zapowiada się jako ciekawa i wartościowa lektura dla młodych czytelników :).


29.09 
Don Miguel Ruiz Jr. "Ścieżka wolności"
Od czasu do czasu lubię przeczytać coś inspirującego i właśnie z ciekawości sięgnę po tę pozycję. Autor ten wraz ze swoim ojcem są bardzo znanymi twórcami, więc z chęcią zobaczę co o niej sądzę :).

Październik


06.10 
Brian Tracy "Zmień myślenie a zmienisz swoje życie"
Ostatnio jestem głodna motywacji :D. Brian Tracy jest znanym mówcą i autorem (polecam zobaczyć jego filmiki na youtube), który naprawdę ciekawie przedstawia swoje pomysły i poglądy. Z chęcią sięgnę po jego książkę :).


25.10 
Dalajlama, Tutu Desmond "Wielka księga radości"
Ta okładka o.O - prześliczna! Tytuł brzmi ciekawie, opis również jest interesujący. Nie jestem w 100% jednak przekonana - zobaczymy w jakim będę nastroju kiedy pozycja ta ujrzy światło dzienne ;P.


30.10 
Ida Kulawik "Słodka kuchnia roślinna"
Nie jestem fanką gotowania i pieczenia, chyba, że coś jest szybkie i łatwe. Ta pozycja wyszła spod pióra autorki bloga (którego nie znałam) - co w przypadku Jadłonomii zabieg ten sprawdził się wspaniale. Przed potencjalnym zakupem przetestuję pewnie jakiś przepis, albo przejrzę książkę w księgarni :).


Listopad


08.11 
Eric-Emmanuel Schmitt"Człowiek, który widział więcej"
Kilka książek tego autora już za mną - większość bardzo mi się podobała. Może nie sięgnę po tę pozycję w dniu premiery, jednak prędzej czy później pewnie to zrobię. Z opisu wynika, że w tej książce autor porusza głównie temat religii. 


Grudzień


06.12 
Lisa Eldridge "Face Paint. Historia makijażu"
Szczerze się zdziwiłam kiedy zobaczyłam tę pozycję w polskich zapowiedziach. Lisa Eldridge jest makijażystką sław, a swoimi umiejętnościami dzieli się również w filmikach an youtube. Ktokolwiek ją oglądał wie, że jest to bardzo elegancka, utalentowana oraz wykształcona w swojej dziedzinie kobieta. Historia makijażu wydaje mi się bardzo ciekawym tematem, chociaż przed potencjalnym zakupem postaram się przejrzeć tę pozycję w księgarni ;).


*****

To na tyle! Uff dużo się nazbierało, a jeszcze nie wiadomo, co za asy wydawcy mają w rękawach ;D!

Miłego czytania,
Patsy.

Ps. W ostatnich dniach założyłam konto na Instagramie (tematyka głównie książkowa oraz podróżnicza). Zapraszam!

niedziela, 3 września 2017

Przeczytane, a niezrecenzowane: sierpień 2017("Nie poddawaj się", Elizabeth Gaskell, "Upiór Opery", Scott Lynch...)


Sierpień nie był mi książkowo specjalnie przychylny. Nie wiem, czy to przez wyjazd (wakacje zawsze trochę wytrącają człowieka), czy to po prostu przez dobór lektur, ale w tym miesiącu czytanie nie było moją rozrywką nr 1. 
Skoro mowa już o rozrywkach - obejrzałam w tym miesiącu swoją pierwszą koreańską dramę! Goblin mnie naprawdę zachwycił :D. Jeśli myślicie, że dramy nie są dla was, lubicie humor, fantastykę oraz bardzo ciekawą i oryginalną fabułę to szczerze polecam. Pierwszy odcinek z początku mnie nie wciągnął, ale już w połowie nie mogłam się oderwać (ja oglądałam na stronie dramaqueen).

A teraz przejdźmy do (nie tak) wspaniałych lektur sierpnia!

Sebastien De Castell "Traitor's Blade" 6/10
(pol. "Ostrze zdrajcy)
Hmmm... Mam dosyć mieszane uczucia względem tej pozycji. Sądzę, że moje rozczarowanie jest spowodowane sporymi oczekiwaniami - od zaufanego recenzenta słyszałam, że jest to połączenie "Trzech Muszkieterów" oraz "Kłamstw Locke'a Lamory" (obie z tych książek bardzo lubię) z czym nie mogę się zgodzić. Fakt widać w "Ostrzu zdrajcy" inspiracje zwłaszcza z pierwszej ze wspomnianych powieści, jednak poziomem dość trudno je przyrównać. Pozycja ta raczej mnie zmęczyła - nie mogłam się w nią wciągnąć, akcja była trochę niespójna i chaotyczna, a dodatkowy motyw mężczyzny będącego obrońcą/opiekunem młodej dziewczyny, jak już się przekonałam na przykładzie Wiedźmina, po prostu mi nie leży. Muszę przyznać, że fabuła jest obiecująca i wyobrażam sobie, że może być wspaniale rozwinięta, postacie są całkiem dobre, a i do języka nie mogę się przyczepić (zaznaczę tylko, że czytałam książkę w oryginale), jednak zdecydowanie mi czegoś tu brakowało. Na chwilę obecną nie planuję sięgać po kontynuację (która w Polsce wychodzi w tym miesiącu), chociaż w przyszłości moja decyzja może ulec zmianie ;).

Rainbow Rowell "Nie poddawaj się" 6/10
Każdy kto czytał "Fangirl" spotkał się już z Simonem i Bazem. Szczerze powiedziawszy przez długi czas nie planowałam sięgać po tę pozycję - jej opis specjalnie mnie nie zainteresował, ciesze się jednak, że moja biblioteka mnie na to skusiła. Rainbow Rowell bawi się różnymi motywami jak i schematami tworzenia historii o wybrańcu, pełnymi rękami czerpie inspiracje z Harry'ego Potter'a kompletnie je przy tym modyfikując i przekręcając. Z tego powodu jest to naprawdę ciekawe spojrzenie na ten, już trochę utarty, motyw. Książka ta jednak specjalnie nie powaliła mnie na łopatki - fakt, dość przyjemnie się ją czytało, jednak miałam dziwne uczucia względem samej fabuły (m.in. wyjaśnienie mocy Simona, czy istnienia Szarobura). 


Scott Lynch "Republika Złodziei" 6.5/10
Ahh, czemuż to o czemuż, tak ciężko mi się brnie przez te książki! Szczerze nie wiem o co chodzi, ale mimo, iż bardzo lubię pozycje Scotta Lynch'a to nie potrafię się w nie zupełnie wciągnąć. Fakt faktem "Republika złodziei" trochę mnie rozczarowała - jak dotąd jest to według mnie najgorszy tom w serii. Odniosłam po prostu wrażenie, że ten tom był trochę niepotrzebny...? (przydałoby się tu wejść w spoilery, ale z oczywistych powodów robić tego nie będę ;). Potrafię docenić kunszt pisarza, jego wspaniałą wizję i wyobraźnię, jednak fabuła była moim zdaniem trochę rozwleczona, a przynajmniej akcja nie była zbyt dobrze rozłożona. Mimo mojego małego rozczarowania, planuję sięgnąć po kontynuację (kiedy w końcu ujrzy światło dzienne), chociaż żywię gorąca nadzieję, że będzie ona znacznie lepsza :D.

Milan Kundera "Spotkanie" 6/10
Po wspaniałej "Zasłonie" postanowiłam w końcu sięgnąć po kolejną książkę Milana Kundery. Niestety jednak odrobinę się rozczarowałam. Tematy podjęte w tej pozycji nie poruszyły mnie i nie zaciekawiły mnie tak jak w przypadku pierwszego spotkania z autorem. Myślę również, że pozycja ta podobałaby mi się bardziej gdybym wiedziała więcej (albo cokolwiek) o niektórych osobach wspomnianych przez autor - na moją obronę muszę zaznaczyć, że Milan Kundera ma dość oryginalnych i raczej mniej popularnych znajomych (przynajmniej dla osoby z innego pokolenia niż autor). Tak łatwo się jednak oczywiście nie poddam! Kolejne, mam nadzieję lepsze, pozycje czekają na regale :D.

Erling Kagge "Cisza" 6/10
Muszę przyznać, że moją uwagę przykuła wspaniała okładka tej pozycji, dopiero potem zainteresowała mnie zawartość. Erling Kagge poświęcił ciszy ponad 30 mini rozdziałów, przywołując różne przykłady - filozofów, własne podróże, czy po prostu ciekawe przemyślenia. Książka ta była interesująca, czytało się ją szybko (jest krótka) jednak ogólnie rzecz biorąc nie powaliła mnie na łopatki. Po lekturze nadal trudno byłoby mi określić czym według autora jest ta cisza - czy chodzi o uważność? Medytację? O jakieś połączenie tych elementów? Bardziej od rozważań o ciszy, zainteresowała mnie historia autora, zwłaszcza jej podróżnicza strona. W każdym razie była to interesująca lektura, jednak bez szału.

Gaston Leroux "The Phantom of the Opera" 6/10
Książki tej nikomu przedstawiać raczej nie trzeba. "Upiór opery" trochę mnie zaskoczył - nie miałam zbyt dużych, czy nawet szczególnych oczekiwań, jednak fabuła okazała się wyjątkowo oryginalna. Chociaż muszę przyznać, że przez większość lektury byłam raczej znudzona - historia upiora mnie po prostu nie porwała w dodatku akcja należy raczej do specyficznych. Mimo wszystko, jest to bardzo oryginalna, klimatyczna i ciekawie skonstruowana powieść. Zaznaczę również, że jak na klasyk czyta się ją bardzo przyjemnie - w żadnym razie nie jest to jakaś ciężka lektura, chociaż jest bardziej mroczna niż się spodziewałam.

Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford" 6/10
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Elizabeth Gaskell i muszę przyznać, że okazało się całkiem przyjemnie. "Panie z Cranford" to ciekawa, interesująco skomponowana jednak raczej średnio wciągająca książka. Jest to obraz niewielkiej społeczności - głownie kobiet, które mają swoje rytuały, standardy, oraz pozory, które muszą podtrzymywać. Interesujące spojrzenie na Anglię XIX wieku, którego głównym elementem jest obraz społeczeństwa na przykładzie dość szczególnej jednostki. 

Nicolas Barreau "Sekretne składniki miłości" 4/10
Od czasu do czasu mam ochotę sięgnąć po lekką i miłą lekturę. "Sekretne składniki miłości" niestety do przyjemności zaliczyć nie mogę. Zapowiadało się dobrze - Paryż, jedzenie i dwie perspektywy narracji. Jednak z każdą stroną książka ta stawała się coraz bardziej absurdalna (porównując do innych pozycji z tego gatunku). Bohaterka dopiero co straciła ojca, partner porzuca ją dla innej kobiety, a ta zaczyna nękać wydawnictwo, aby porozumieć się z autorem książki, w której dostrzega siebie. O żałobie tak naprawdę się nie wspomina, a jakikolwiek smutek z powodu rozstania szybko zostaje zastąpiony nową obsesją. Relacja między głównymi postaciami również jest absurdalna (zwłaszcza jej długość), jednak tu już musiałabym wejść w spoilery. Dodatkowym cierniem okazało się tłumaczenie, a raczej częsty jego brak - rozumiem, że miało to nadawać francuskiego klimatu, jednak w takim przypadku robi się przypisy, a nie pozostawia czytelnika ze słowami, których nie zna (moja znajomość francuskiego jest raczej podstawowa i rozumiałam tylko część nieprzetłumaczonych elementów). Gwoździem do trumny było to porównanie: "zafiksowałem się na niej jak człowiek dotknięty autyzmem, który musi liczyć wszystko, co wpadnie mu w ręce". Czy tak trudno sprawdzić czym tak naprawdę charakteryzuje się autyzm -.-... Ekhem, ekhem, no niestety polecić tej książki nie mam komu.

*****

Książki, które przeczytałam, i zrecenzowałam to:
Balli Kaur Jaswal "Pikantne historie dla pendżabskich wdów"
Hideko Yamashita "Dan-sha-ri"

Oby wrzesień okazał się dla nas bogaty we wspaniałe lektury ^^.

Miłego czytania.
Patsy.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Hideko Yamashita "DAN-SHA-RI. Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł" recenzja

Przekład: Paweł Łapiński
Data wydania: 08.2017
Ilość stron: 184

"Przedmioty tworzone są po te, żeby ich używać". Cóż za oczywiste podejście do sprawy, jednak w dzisiejszych czasach, w których społeczeństwo nastawione jest na ciągłą konsumpcję, często się o tym zapomina. Od razu zaznaczę, że już od lat jestem na minimalistycznej drodze - nie jestem żadnym radykałem, jednak staram się świadomie podchodzić do wszystkiego co posiadam. Dość często mam również kontakt z różnymi formami inspiracji w tym aspekcie, i mimo iż większość opinii i podejść do sprawy jest mi znana, to lubię cały czas mieć jaką motywację pod ręką. Tym właśnie okazała się książka "Dan-Sha-Ri" - w moim przypadku Ameryki nie odkryła, jednak zmotywowała mnie do poczynienia kolejnych kroków w oczyszczeniu swojego życia ze zbędnych przedmiotów. 

Opis:
Nie chodzi tu o zwykłe układanie czy sprzątanie. Przenoszenie rzeczy z jednego miejsca w drugie, ustawianie w stosiki, czyszczenie. Chodzi o nasz stosunek do nich. Czy nie jesteśmy aby uzależnieni od przedmiotów, które nas otaczają? Czy nie mamy ich za dużo? Czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich obiektów, które zagracają nasze mieszkania, i których chcemy coraz więcej i więcej? 
Poznajcie jej trzy filary techniki Hideko Yamashity: 
Dan ( 断) czyli odmowa; to powiedzieć „nie” kolejnym nowym, a bezużytecznym rzeczom, które chcą stać częścią naszego życia;
Sha (捨 ) czyli wyrzucanie: to pozbycie się przedmiotów, które przepełniają naszą przestrzeń;
Ri ( 離) czyli odcięcie się: to rezygnacja z przywiązania do rzeczy. Ten stan lekkości i wolności uzyskuje się dzięki powtarzaniu Dan i Sha, prowadzi on do odnalezienia naszego prawdziwego i głębokiego ja.

W ten sposób zmiana dokonana w świecie widzialnym prowadzi do głębokiej zmiany w świecie niewidzialnym, samopoznania i zrozumienia, kim jesteśmy i kim chcemy być.

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się banałów i braku nowości, na szczęścia książka ta miała wiele dobrych koncepcji oraz ciekawych podejść. Nie chcę tu zdradzać wszystkich, które mnie zainteresowały, podzielę się więc tylko dwoma. Waga selekcji kupowanych przedmiotów - wiele osób odgruzowuje swoje mieszkania, szafy etc. jednak z czasem znowu musi to robić, gdyż nie kontroluje tego co przynosi do domu. Autorka podkreśla w swojej tytułowej metodzie jak ważne jest uważanie na to co nabywamy. Bardzo mi się spodobał również etap "niszczenia dowodów". Pierwszy raz spotkałam się z taką nazwą i wyjątkowo przypadła mi ona do gustu. Odnosi się to do tych wszystkich rzeczy, które przetrzymujemy z poczucia winy - coś było drogie, ale tego nie używamy, rzuciliśmy jakieś hobby itd. Myślę, że każdy z nas może odnaleźć w swoim domu coś takiego ;).

Są to tylko dwa elementy, które wybrałam z małej gromadki. Jak już wspomniałam temat nie jest dla mnie pierwszyzną, a Hideko Yamashita bardzo ciekawie przedstawiła swoją wizję. Wspomnieć muszę również o tym tytułowym oczyszczaniu serca i umysłu. Byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego dość ambitnego powiązania (z którym poniekąd się zgadzam), na szczęście autorka dość dobrze przekazała powiązanie między pozbywaniem się niepotrzebnych rzeczy, a pozbywaniem się zbędnych elementów niematerialnych z naszego życia. 

Książka ta jest dość krótka, jednak dzięki temu czyta się ją szybko - nie miałam wrażenia, temat jest na siłę rozciągany (co niestety zdarza się dość często w przypadku poradników). Momentami miałam nawet ochotę na trochę więcej! Rozumiem jednak, że jest to motywacja, coś pchającego do działania, a niekoniecznie powieść do pochłonięcia. 

Jak to często bywa w przypadku takich książek nie zabraknąć może jakiejś większej filozofii kryjącej się za oczyszczaniem swojego życia. Tak jest i w tym przypadku. Na szczęście nie jest to nic szalonego, ani rzucającego się czytelnikowi w oczy - tak naprawdę są to tylko wtrącenia, jednak wolę o tym wspomnieć, żeby nie było zdziwienia ;). Elementem, który moim zdaniem, nie sprawdził się zbyt dobrze są schematy mające zobrazować różne tematy poruszane przez autorkę. Szczerze powiedziawszy nie dostrzegłam w nich nic pożytecznego, a raczej należę do wzrokowców... Urozmaica to pozycję, jednak i bez tego byłaby to tak samo dobra lektura.

Wiele osób skupia swoje siły na organizowaniu i porządkowaniu przedmiotów nie dostrzegając tego, że tak naprawdę poświęcają czas na rzeczy, których nie lubią, nie potrzebują lub, których nie używają. "Dan-sha-ri" jest świetną motywacją i inspiracją do oczyszczenia swojego życia ze zbędnych elementów. W moim przypadku nie okazała się przełomawa, jednak przypomniała mi dlaczego postanowiłam wprowadzić bardziej minimalistyczną myśl w swoje życie.

Moja ocena: 7/10

Miłego czytania,
Patsy.