poniedziałek, 19 września 2016

Muzyczny Poniedziałek XX: The Lumineers


W dzisiejszym (szybkim i krótkim) poście zapraszam do odsłuchania utworu świetnego zespołu The Lumineers :). Bardzo relaksujący i pozytywny!

Miłego dnia,
Patsy.

poniedziałek, 12 września 2016

Tracy Rees "Tajemnice Amy Snow" ("Amy Snow") recenzja

Przekład: Tomasz Wyżyński
Data wydania: 07.2016
Ilość stron: 504

Wiktoriańskie klimaty i ciekawie zapowiadający się opis wystarczyły, żebym na poważnie zainteresowała się książką Tracy Rees. "Tajemnice Amy Snow" nie zawiodły moich oczekiwań - wciągająca i absorbująca akcja, barwni bohaterowie oraz intrygująca tytułowa tajemnica, a to wszystko w klimatach przypominających powieści Jane Austen, z odrobiną Charlesa Dickensa. Dla mnie mieszanka idealna!

Opis:
Wczesnowiktoriańska Anglia. Amy, porzucona jako noworodek w śnieżnej zaspie, trafia do pobliskiego dworu w Hatville, lecz właściciele wspaniałej posiadłości i zatrudnieni w niej służący okazują się zimni i niegościnni. Jedyną jej przyjaciółką jest dziedziczka, olśniewająca Aurelia Vennaway, która znalazła małą Amy w śniegu. Kiedy Aurelia umiera w młodym wieku, dziewczyna jest zrozpaczona. Wtedy znajduje ostatni podarunek od Aurelii – plik listów z zaszyfrowaną wiadomością. Siedemnastoletnia Amy wyrusza w podróż po Anglii, aby odnaleźć skarb. Jeśli odkryje tajemnicę, zmieni całe swoje życie.

Czytanie "Tajemnic Amy Snow" było dla mnie prawdziwą przyjemnością, za co głównie odpowiedzialny był klimat oraz dobrze skonstruowana fabuła. Tracy Rees ma prawdziwy talent do tworzenia absorbującej atmosfery. Momentami mrocznie i deszczowo, następnie słonecznie, wręcz prawie idyllicznie, jednak zawsze z lekkim napięciem w tle - fabuła w takich warunkach nabiera wspaniałych kolorów. A propos fabuły - muszę przyznać, że opis nie oddaje jej do końca sprawiedliwości (jednak może to i dobrze, gdyż jestem uczulona na rozwleczone i za dużo zdradzające zapowiedzi ;), gdyż nie jest to jedynie historia dziewczyny odkrywającej tajemnice przyjaciółki, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, jest to również opowieść o odnajdowaniu siebie w zawiłych i trudnych sytuacjach, o pokonywaniu przeszkód i staraniu się o własne życie. Przy czym autorka wplata to w fabułę z lekkością, a nie z niepotrzebnym patosem.

Muszę również wspomnieć o świetnym przygotowaniu autorki w zakresie tła historycznego. Czytałam już trochę książek osadzonych w tych czasach, więc mając to porównanie z łatwością mogę stwierdzić, że Tracy Rees wykonała bardzo dobrą pracę. Autorka nie szczędzi nam szczegółów i ciekawych historii, jednak nie robi tego nachalnie. Nie zarzuca czytelnika faktami, czy datami, choć sukcesywnie przedstawia realia ciekawych czasów Charlesa Dickensa, powstania kolei, czy pozycji kobiety w społeczeństwie.

Mimo iż bohaterów tej książki nie pokochałam, to muszę przyznać, że należy im się uwaga. Tracy Rees nie stworzyła postaci prostych i łatwych do polubienia, co jest zdecydowanie godne uwagi. Nie mamy do czynienia z ideałami wszystkich cnót, czy najgorszymi, jednowymiarowymi zołzami. Jednak nie oszukujmy się, klasyfikacja bohaterów nie jest trudna, jednak tworzenie skomplikowanych postaci, które popełniają błędy oraz zaskakują nas swoimi decyzjami nie jest prostą decyzją. Doceniam ten zabieg, jednak nie zmienia to faktu, że nie polubiłam tytułowej Amy, była dla mnie momentami za mdła, a momentami za wybuchowa.

"Tajemnice Amy Snow" to bardzo przyjemna i klimatyczna lektura, która wciąga już od pierwszej strony. Tracy Rees świetnie prezentuje realia wczesnowiktoriańskiej Anglii, dając okazję czytelnikowi bezboleśnie wchłonąć ciekawe fakty, jednocześnie nie pozbawiając go rozrywki płynącej z zagłębiania się w fantastyczną powieść.

Moja ocena: 7/10

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 4 września 2016

Przeczytane, a niezrecenzowane: sierpień 2016 ("Rodzina Penderwicków", Takano Ichigo, "Saga", Maurice Druon...)

W sierpniu udało mi się przeczytać trzynaście pozycji, jednak aż pięć z nich technicznie rzecz biorąc książką stricte nie jest. Z drugiej jednak strony zdecydowanie urozmaiciłam swoje czytelnictwo w tym miesiącu sięgając po pierwszą w moim życiu mangę oraz moje pierwsze powieści graficzne (szczerze nie wiem jak dokładnie nazwać te cuda). Jednak mimo, aż pięciu prób nadal nie czuję się do końca przekonana... Przechodząc do książek, to zdecydowanym faworytem miesiąca okazała się ponowna lektura "Rodziny Penderwicków" Jeannne Birdsall, którą pierwszy raz czytałam przynajmniej siedem lat temu, niemiłym rozczarowaniem okazała się "Ognista" Sophie Jordan, jednak nie licząc tych przypadków to sierpień upłynął czytelniczo dość przeciętnie, acz z pewnością różnorodnie ;).



Jeanne Birdsall "Rodzina Penderwicków" 8,5/10
& "Rodzina Penderwicków na Gardem Street" 8,5/10
Książki te pierwszy raz czytałam kończąc podstawówkę, obecnie jako studentka postanowiłam w końcu sięgnąć po nie ponownie i w żadnym razie się nie zawiodłam. Po latach czytania fantasy, fikcji historycznej i innych książek najczęściej kierowanych do dorosłych muszę przyznać, że ta pozycja jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ostatnie, świeże w mojej pamięci spotkanie z literaturą dziecięcą w postaci "Tajemniczego ogrodu" zrodziło we mnie pewne wątpliwości co do moich możliwości czytania książek przeznaczonych dla młodszych czytelników, jednak nie o to chodziło :D. "Rodzina Penderwicków" oraz jej kontynuacja to niezwykle ciepła opowieść o rodzinie, relacjach międzyludzkich oraz radzeniu sobie ze stratą. Mimo swojej lekkości i świetnego humoru, w lekturę tę wplecione są bardzo poważne tematy, z którymi (nie tylko) dzieciom trudno jest się zmierzyć bez odpowiedniego wsparcia i zrozumienia. Szczerze mogę polecić te książki każdemu - i starszym i młodszym czytelnikom. 

Ps. Kolejne dwa tomy już do idą, chociaż niestety nie są wydane w języku polskim.



Takano Ichigo "Orange 1" 6,5/10
& "Orange 2" 7/10
O tej mandze słyszałam tyle dobrego, że postanowiłam w końcu się przełamać i sięgnąć po coś z tego gatunku. Przygody tej w żadnym razie nie żałuję, jednak również nie czuję się do końca przekonana. "Orange" to historia o przyjaźni z elementem fantastycznym - listami z przyszłości, mającymi zapobiec pewnej tragedii. Po pierwsze pozycja ta porusza ciężkie tematy takie jak depresja czy samobójstwo, po drugie ma jednocześnie w sobie dużo lekkości i komiksowego wciągnięcia. Styl artystyczny przypadł mi do gustu, dzięki swojej "naturalności" - oczywiście nie są to realistyczne rysunki, jednak nie są też specjalnie nierealistyczne - trudno mi to ująć, jednak nazwałabym je raczej przystępnymi ;). Fabuła jest wciągająca, a aspekt z przyszłości mimo iż momentami trochę nagle wprowadzony, podtrzymuje zainteresowanie. Planuję sięgnąć po kolejną część, jednak nie czuję specjalnego pośpiechu.



Patrick Rothfuss "Muzyka milczącego świata" 7/10
O mojej miłości do serii "Kroniki królobójcy" pisałam już w podsumowaniu czytelniczym lipca, jednak tę małą książeczkę przeczytałam już w sierpniu. Pozycja ta dotyczy bohaterki, którą poznajemy na przestrzeni historii prowadzonej w "Imieniu wiatru", więc zdecydowanie niekorzystnie byłoby po nią sięgać przed przeczytaniem książek głównych. "Muzyka milczącego świata" jak sam autor przyznaje jest inna, zdecydowanie nietypowa i też nie dla wszystkich. Jednak mimo iż nie całkiem podbiła moje serce, to historia Auri bardzo mi się spodobała, gdyż po prostu idealnie do niej pasowała. Patrick Rothfuss ma prawdziwie ogromny talent literacki i każdemu polecam zapoznanie się z nim :).



Maurice Druon "Król z żelaza" 6/10
Na "Królów przeklętych" natknęłam się w bibliotece i postanowiłam sama się przekonać o co tyle szumu. Fikcję historyczną lubię, momenty historyczne wybrane przez autora uważam za fascynujące, a dodatkowa sława książki sprawiła, że moje oczekiwania były dość wysokie. Jednak jak widać z oceny trochę się zawiodłam, dlatego też przeczytałam tylko pierwszą książkę w tym zbiorze (wpływ na to miał również termin w bibliotece ;). Autor świetnie prezentuje czasy średniowiecznej Francji i robi to naprawdę ciekawie, jednak jego bohaterowie (w większości) po prostu nie byli przekonujący - byli po prostu napisani, a nie żyli poza kartkami - nic nie poradzę na moją wrażliwość! Momentami trochę przytłaczające było również zarzucanie czytelnika informacjami - czytałam trochę fikcji historycznej i wiem, że z tak wiele faktów można przekazać przystępniej. Możliwe, że kiedyś sięgnę po kontynuację tego cyklu, jednak jak na razie nie mam na to ochoty.



Brian K. Vaughan "Saga. Volume 1" 5,5/10
O tej pozycji słyszałam wiele dobrego i mimo raczej średniej oceny, cieszę się, że w końcu po nią sięgnęłam. Fabuła była dobra, postacie ciekawe, a akcja podtrzymywała zainteresowanie, jednak nie zostałam oczarowana. Niektóre momenty, jak i bohaterowie były obrzydliwe i dość skutecznie studziły mój zapał. W najbliższej przyszłości nie planuję sięgać po kontynuację.




Lynsay Sands "Wampir pozna panią" 5/10
Nie ma to jak biblioteczne półki! Wampiryczna faza już dawno za mną, jednak postanowiłam się skusić... Niestety się zawiodłam - oczekiwałam chociaż czegoś trochę zabawnego i lekkiego, a nie irytującego i nużącego. Największym cierniem powieści był dla mnie jej romans oraz obiekt uczuć tytułowego wampira, który okazał się niezwykle irytującą postacią. Nawet jeśli ktoś ma jedynie ochotę na oddanie się sentymentom, to nie polecam.



Sophie Jordan "Ognista" 4/10
Kilka lat temu, bardzo chciałam przeczytać tę pozycję - miała ciekawy i zdawałoby się oryginalny opis oraz świetne recenzje. Może gdybym przeczytała ją wtedy..., jednak obecnie, z trochę większym doświadczeniem, nietrudno mi uznać tę książkę za banalną. Główna bohaterka była dziecinna, naiwna, głupia oraz niekonsekwentna  - fabuła nie lepsza. Lekturę tę uważam za bezsensowną, gdyż szczerze powiedziawszy nic się w niej nie dzieje, jesteśmy jedynie świadkami okropnych zmagań głównej bohaterki ze swoją prawdziwą naturą.




Stjepan Sejić "Sunstone Vol. 1" 4,5/10
Szczerze sięgnęłam po tę pozycję przypadkowo - nadarzyła się okazja i postanowiłam skorzystać. Okazało się jednak, że fabuła zdecydowanie nie jest w moim goście - fanką Pana Greya na pewno nie jestem. Trudno jest mi przez to ocenić pozytywnie tę pozycję - nie była zła - bohaterowie byli ciekawi i może w innej scenerii polubiłabym ich bardziej, jednak, no cóż, tak się nie stało. Polecam jedynie osobom, którzy takie klimaty lubią ;). 


A oto pozycje, które w tym miesiącu przeczytałam i zrecenzowałam:
Tracy Rees "Tajemnice Amy Snow" (recenzja w nadchodzącym poście)
*Patrick Rothfuss "Strach mędrca. Część 2" - kolektywna opinia została zawarta w podsumowaniu lipca

Miłego czytania,
Patsy.

niedziela, 28 sierpnia 2016

Książkowe zdobycze czerwca, lipca i sierpnia (4/2016)


Mimo że dwanaście to nadal nie jest mało, to jestem zadowolona, że w przeciągu ostatnich miesięcy nie zgromadziłam więcej książek :D (małe sukcesy - to się liczy!). Zważywszy, że pozbyłam się już trzech z nich to jeszcze lepiej ;). Jednym słowem, na razie nad sobą panuję - tylko te okropne, świetne promocje mnie prowokują, no ale cóż - nikt nie mówił, że życie książkofila jest łatwe!


*****

1. Sarah J. Maas "Królowa Cieni"
Wiedziałam, że się ugnę i sięgnę po tę kontynuację, ale szczerze powiedziawszy nadal nie mam ochoty jej czytać ;/.

2. Sarah J. Maas "A Court of Mist and Fury"
Po intrygującym zakończeniu pierwszej części, postanowiłam od razu sięgną po kontynuację - moja opinia w podsumowaniu czytelniczym lipca ;). Dla zainteresowanych - kupowałam przez empik.com



3. Robin Hobb "Royal Assassin"
Jest to kontynuacja świetnej książki fantasy "Assassin's Apprentice" (pol. "Uczeń skrytobójcy"). Jeszcze nie sięgnęłam, ale z pewnością już niedługo to nastąpi.

4. Robin Hobb "Assassin's Quest"
Trzecia cześć wspomnianej wyżej serii. Nie będą wspominać o oczywistym bólu związanym z różnicą w formatach. Nauczka na przyszłość podczas zakupów internetowych z zagranicznych portali: sprawdzaj wymiary! (Ale nic nie zmienia faktu, że okładki są prześliczne!).

5. Takano Ichigo "Orange 1"
Nadszedł moment, którego się w ogóle nie spodziewałam: ja i manga (a przynajmniej wydaje mi się , że to manga). Słyszałam tyle dobrego o tej serii, że postanowiłam spróbować, i mimo trochę mieszanych odczuć sięgnęłam po kolejny tom ;).

6. Takano Ichigo "Orange 2"
Jeszcze nie sięgnęłam, ale już niedługo z pewnością to zrobię! 




7. Anna Moczulska "Bajki, które zdarzyły się naprawdę"
To jest właśnie pokłosie promocji na Znaku! Super ceny i jakikolwiek opór zanika :c. No, ale cóż, książka dobra, chociaż nie zagrzeje miejsca na moim regale. Moja opinia w podsumowaniu czytelniczym lipca ;).

8. Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród"
Też ze Znaku. Muszę przyznać, że to wydanie od samego początku przykuło moją uwagę! Moja opinia jw.

9. Rainbow Rowell "Linia serc"
Też z promocji w Znaku (na szczęście już wykupiłam wszystkie książki, które mnie interesowały ;).  Pozycja ta również nie zagościła dłużej na mojej półce. Więcej w podsumowaniu czytelniczym czerwca.

10 C. J. Daugherty i Carina Rozenfeld "Tajemny ogień"
Też ze Znaku, też już nie ma na regale. Moja opinia w podsumowaniu czytelniczym lipca.




11. Jandy Nelson "Oddam Ci Słońce"
Też ze Znaku, jeszcze nie przeczytałam ;). Jak dotąd spotkałam się z pisarką raz ("Niebo jest wszędzie") i nie planowałam tego powtarzać, jednak świetne opinie i promocja zrobiły swoje ;).

12. Emery Lord "Początek mnie i ciebie"
Książka też kupiona na promocji, po tym jak przeczytałam o niej świetne opinie. Przyjemna lektura, jednak nie podbiła moje serca. Więcej w podsumowaniu czytelniczym czerwca.



*****



To na tyle! Jak na razie nie planuję kolejnych zakupów, chociaż wiem, że jako prezent dwie książki nadchodzą ;). Wiadomo też, że jeśli "Orange 2" podbije moje serce, to będę zmuszona sięgnąć po kontynuację, jednak naprawdę mam co czytać i muszę sobie o tym ciągle przypominać :D!

Miłego czytania,
Patsy.

Ps. Wspomniane wielokrotnie podsumowanie czytelnicze lipca (klik) oraz czerwca (klik).
Ps. 2. Mimo oczywistych skłonności - nie jestem sponsorowana przez żadną ze wspomnianych stron ;).