sobota, 22 stycznia 2011

Cecelia Ahern "Dziękuję za wspomnienia" ("Thanks for the memories")


Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Data wydania: 2 czerwca 2010r.
Ilość stron: 384

Książka zainteresowała mnie ze względu na autorkę, która napisała jedną z moich ulubionych książek "P.S. Kocham Cię". Pozycja "Dziękuję za wspomnienia" również dostarcza człowiekowi wiele materiałów do przemyśleń, nie jest to książka do zapomnienia. Niesie ona za sobą wiele cennych przemyśleń i uwag, które często prowokowały mnie do tego, aby odłożyć na chwilę książkę, popatrzeć w sufit i pomyśleć.

Joyce w wypadku traci nienarodzone jeszcze dziecko, sama trafia do szpitala, gdzie poddana jest transfuzji krwi. Nie wie jednak, że coś co uratowało jej życie, jednocześnie zmieni je o 360°. Rozstaje się z "wygodnym" mężem, następnie zamieszkuje z tatą..., ale najdziwniejsze są nowe wspomnienia, smaki, wiedza, którą zyskała po pobycie w szpitalu, należące do kogoś innego.
Justin jest wykładowcom w średnim wieku, rozwodnikiem i ojcem. Za namową koleżanki przełamuje się i oddaje krew, stając się, w swoim mniemaniu, prawdziwym bohaterem. Oczekiwania wobec biorcy z dnia na dzień maleją za sprawą wydarzeń dnia codziennego, które mile zaskakują, albo wstrząsają jak kubeł zimnej wody.

Książka "Dziękuję za wspomnienia" częściowo metaforycznie, a częściowo nie, pokazuje nam piękno
dzielenia się. Ukazuje nam, że  mała czynności, która nie kosztuje nas prawie nic, może uratować kogoś, zmienić jego życie na lepsze, jednocześnie ciągnąc za sobą. Nawet uśmiechając się do drugiej osoby, możemy sprawić, że poczuje się ona lepiej, pomoże jej np. w podjęciu trudnej decyzji, da promyczek nadziei na lepsze jutro. Jest to naprawdę piękny motyw.

Chwilami, niestety, pozycja ta jest irytująca... Główni bohaterowie są często jak dwa magnesy o takim samym ładunku, ciągle się odpychają. Prawie połowa książki jest poświęcona temu jak to się nie mogą poznać, umówić, czy porozmawiać. Niedomyślność Justina czasem była komiczna, ale zazwyczaj pokazywała jego brak zdolności do łączenia faktów. Dla mnie, jako mało cierpliwej osobie, działało to na nerwy.

Muszę przyznać, że dzięki tej książce można się też do edukować w dziedzinie sztuki, gdyż Justin jest wykładowcą, koneserem oraz jednym z redaktorów czasopisma o sztuce. Tak więc, jeśli jedziesz do Dublina z pewnością możesz zabrać tę pozycję w roli miłego przewodnika i towarzysza. :).

Książka "Dziękuję za wspomnienia" jest pozycją piękną, która niesie ważny przekaz. Na ogólny odbiór niestety wpływa to, że momentami jest irytująca, przez niezdecydowanych i często niedomyślnych bohaterów.


 Na koniec chciałabym się z Wami podzielić pięknym cytatem. Ujęto w nim rzecz oczywistą, z której jednak czasem nie zdajemy sobie sprawy:
"Między dwoma skrajnościami wisi cienka zasłona. Delikatna, przezroczysta, żeby nas ostrzec lub pocieszyć. Czujesz nienawiść, ale gdy spojrzysz przez zasłonę, dostrzeż możliwość miłości. Jesteś smutnym, ale po drugiej stronie możesz zobaczyć radość. Idealny porządek i kompletny bałagan - wszystko zmienia się tak szybko, w mgnieniu oka." str.250


Moja ocena: 7,5/10

Pozdrawiam, Patsy :)

środa, 12 stycznia 2011

Kornelia Stepan "Żona astronoma. Historia Elżbiety Katarzyny Heweliusz"


Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 10 listopada 2010r.
Ilość stron: 448

Szczerze to nie dziwię się, że Kornelia Stepan na główną bohaterkę swojej powieści wybrała Elżbietę Katarzynę Heweliusz, gdyż była to postać bardzo odważna jak na kobietę w ówczesnych czasach. Autorka również barwnie i naturalnie wprowadziła nas w życie XVII wiecznego Gdańska.

Elżbieta jeszcze mieszkając na wsi odkrywa miłość swojego życia - Eduarda Hayna. Przeciwności losu, niestety stają na drodze szczęścia ukochanych, a tym samym nadwyrężają dobre imię rodziny Koopmanów. Rodzice niesfornej Katarzyny postanawiają za nią zdecydować o jej przyszłości. Niedługo potem Elżbieta, mając 16 lat wychodzi za mąż za znanego i szanowanego w całej Europie, astronoma i matematyka Jana Heweliusza.
Elżbieta przez swoją niestosowną ciekawość, w końcu zaczyna pomagać mężowi w badaniach i obserwacjach nieba, wzbudzając zdziwienie i czasem nawet podziw. Staje się przykładną odkrywczynią, matką oraz dobrą żoną.

Kornelia Stepan zachwyciła mnie pięknym językiem, którego użyła w tej powieści. Wspaniale nastraja on i pobudza wyobraźnię. Opisy strojów, budynków, uczuć, są bardzo dobre i nie jest trudne, to aby zbliżyć się emocjonalnie z główną bohaterką.

Akcja nabiera wartkości od około 50 strony, muszę przyznać, że przebrnięcie przez początek nie jest łatwy, pewnie ze względy na to, że trudno wtopić się w styl pisarski autorki lub dlatego, że akcja jest trochę przynudzająca. Po tej części, jednak, czekają na nas naprawdę wciągające i pochłaniające wydarzenia , których nastrój udziela się nam w przerwach od lektury, a po przeczytaniu w życiu codziennym.

Czytając książkę napadały mnie różne refleksje... Sama nie wiem czy zdołałabym zachować niewieścią skromność i nie ripostować kąśliwych uwag i żartów pod moim adresem. Czy zdołałabym zapanować nad moimi pragnieniami lub bez słowa ulegać zdaniom mężczyzn. To chyba nie świat dla mnie... Dlatego z podziwem wspominam postać Elżbiety Katarzyny Heweliusz, która ani nie poległa, ani nie szła do sukcesu po trupach, osiągnęła to o czym marzyła, cierpliwością i kobiecą przebiegłością.

Moja ocena: 8/10.

Pozdrawiam, Patsy.

niedziela, 9 stycznia 2011

Becca Fitzpatrick "Crescendo"


Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
 Data wydania (premiery): 12 stycznia 2011r.
Ilość stron: 396
Tom w serii: 2

"Crescendo" jest to kontynuacja bestsellerowego "Szeptem". Becca Fitzatrick kolejny raz zafundowała nam niesamowite przeżycia i emocje, które wydają mi się kwintesencją relacji Nora-Patch.

Niesamowity związek między dwójką zakochanych zaczyna się psuć. Kłamstwa, niewyjaśnione sprawy, dziwnego pochodzenia groźby oraz próby zabójstwa, zmuszają Norę do tego, aby zerwać z Patchem. Niestety nawet po tym, dziewczyna nadal żyje w strachu, a dodatkowa zdrada jej ukochanego, jeszcze bardziej mieszają w jej życiu.Stresu dostarcza jej także tajemniczy zabójca, który wykorzystuje jej zmarłego tatę do spotkania z nią, a jedynym jego celem jest śmierć Nory.

W książce pojawia się wiele nowych postaci jak Scott (potencjalny chłopak Nory), Rixon (przyjaciel Patcha), czy pan Millar (ojciec wrednej Marcie, nieprzyjaciółki Nory) i każda z nich skrywa tajemnicę, która jest jakoś powiązana z główną postacią, w "Crescendo" jest naprawdę dużo tajemnic, zagadek, przez co pozycję można, z przymrożeniem oka, zaliczyć również do kryminału. Jednak ich natłok w pewnych momentach jest trochę przesadzony. Czasem nie wiadomo o czym myśleć, czy o dziwnym zachowaniu tego, wykluczających się zdań tamtego... Sytuacje ratuje postać Vee, przyjaciółki Nory, która wnosi stabilność do tego natłoku niewyjaśnionych zagadek.

Niestety brakuje mi w tej pozycji Patcha, jego rola nadal jest bardzo widoczna i ważna, ale dialogi między nim a główną bohaterką są o wiele rzadsze, a to one w "Szeptem" powodowały we mnie niesamowite emocje i rumieńce na twarzy. Jego postać również jest zagmatwana... Nie wiadomo gdzie jest, co robi, dlaczego..., jednak w tym przypadku jest to subtelnie otoczone tajemnicą.

Zakończenie również nie uszło mojej uwadze. Oczywiście nie będę Wam go zdradzać, ale muszę zauważyć, że jest niezwykle irytujące, gdyż równie dobrze mogłabym wyrwać dziesięć nadchodzących stron i wyszło by na to samo, czyli spotykamy się z zakończeniem, które powinno mieć choć trzy zdania więcej.

Wiem, że w tej recenzji jest za dużo krytyki, tak naprawdę to książka bardzo mi się podobała. Po prostu po cudownym "Szeptem" spodziewałam się równie cudownego "Crescendo", a tu otrzymałam średnio cudowną pozycję, którą i tak polecam wszystkim fanom pisarstwa Becci Fitzpatrick, wielbicielom zagadek i paranormalnej miłości ;).

Moja ocena: 8,5/10

Buziaki!

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Rachel Caine "Nieznana" ("Unknown")


Wydawnictwo: Amber
Tłumaczenie: Małgorzata Samborska, Ewa Ratajczyk
Data Wydania: 9 grudnia 2010r.
Ilość stron: 312
Tom w serii: 2

Przedstawiam Wam dzisiaj drugą część serii "Czas wygnania", którą ostatnio przeczytałam. Jest to chyba pierwszy raz, kiedy zaczynam czytać kolejną pozycję w serii bez zapoznania się z poprzednią i muszę przyznać, że nie odczułam za bardzo tego częściowego braku informacji, gdyż Rachel Caine wspaniale wprowadziła mnie w akcję.

Cass była kiedyś potężnym dżinem, jednak po jej wybrykach, została ukarana i odebrano jej moc. Jednak dzięki specjalnemu połączeniu z opiekującym się nią Strażnikiem, Luisem, ma dostęp do niewielkiej ilości nadprzyrodzonej siły. 
Perła, zbuntowany dżin, która pragnie doprowadzić do zagłady ludzkości, porywa dzieci Strażników, które mogą jej pomóc osiągnąć zamierzony cel, niestety same przy tym wiele cierpią. Wtajemniczeni ludzie, Strażnicy oraz Rashid (dżin) pomagają Cassiel w powstrzymaniu porwań i śmierci niewinnych istnień. Stacza ona również walkę wewnętrzną, ma wiele dylematów, jak miłość, która wydaje jej się nieosiągalną i zachowanie pozorów człowieczeństwa.

Rachel Caine stworzyła dobre postacie, jednak to główna bohaterka najbardziej przypadła mi do gustu. Cass wydaje się nadzwyczaj realistyczna, przez to, że nie jest idealna, jak większość bohaterów. Jej poglądy, zamiary i uczucia nie zmieniają się z chwili na chwilę. Ma również prawdziwe problemy, gdyż na swoich barkach niesie bardzo ważną decyzję, w każdej chwili, może zrównać rasę ludzką z ziemią w celu powstrzymania Perły, jednocześnie niestety tracąc osoby, które kocha, w tym Luisa. Bohaterka ta jest niezwykłą mieszanką, obojętność przypisana dżinom miesza się w niej z nabytym człowieczeństwem, przez co   często nie potrafi zrozumieć sama siebie.

Muszę też pochwalić naprawdę wciągającą akcję. Sięgnęłam po tę książkę ze stosiku pod wpływem impulsu, a już chwilkę później nie mogłam się oderwać od interesujących dialogów i zaskakujących wydarzeń, których trzeba przyznać, jest dość sporo w tej pozycji. 
Czasem jednak, brakowało mi czegoś w tych opisach, sytuacjach, miałam wrażenie, że niektóre z nich są niedokończone, co niestety wpłynęło troszeczkę na ogólny odbiór książki.

Rachel Caine wykonała naprawdę dobrą robotę. Stworzyła lekturę wciągająca, ciekawą i barwną, którą z uśmiechem na twarzy i lekkim podnieceniem wspominam ;). 
Już jakiś czas temu byłam zainteresowana inną pozycją tej autorki, a mianowicie serią "Wampiry z Morganville" i myślę, że po tej bardzo dobrej lekturze z chęcią po nią sięgnę.

Moja ocena: 8/10

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Amber za co bardzo dziękuję :).

Buziaki, Patsy.



Ps. Przepraszam Was za mój ostatni brak aktywności w czytaniu Waszych recenzji, jak najszybciej wrócę do formy :D