niedziela, 24 kwietnia 2011

Życzenia wielkanocne!

Z całego serca życzę Wam wspaniałych Świąt, w których każdy z Was znajdzie się w rodzinnej atmosferze, zdrowiu i miłości oraz odkryje jakieś książkowe rarytasy schowane przez zajączki :-).
Mam również nadzieję, że i w Waszych okolicach jest tak piękna pogoda jak u mnie!

czwartek, 21 kwietnia 2011

KONKURS!

Hej!
Jak już zapowiadałam w poprzednim poście, oficjalnie ogłaszam konkurs :D! Do wygrania jest nowy egzemplarz książki Jamie Reidy'ego "Miłość i inne używki" ufundowany przez wydawnictwo Świat Książki, za co serdecznie dziękuję :-).
Aby wziąć udział w konkursie musicie wyrazić taką chęć w komentarzu oraz zostać obserwatorem mojego bloga (jeśli już nim jesteście macie + 1 los).
Możecie również zyskać dodatkowy los za napisanie o konkursie na swoim blogu/wklejenie banerka (+1 los)
Ostatni los możecie otrzymać za regularne komentowanie mojego bloga ;-) (+1 los).

Podsumowując:
W komentarzu napiszcie, że wyrażacie chęć wzięcia udziału w tym giveawayu również link pod którym obserwujecie mojego blogu oraz, jeżeli wkleiliście banerek/napisaliście o konkursie na swoim blogu, link do Waszej strony.

Konkurs trwa do 23 maja (pierwsze urodziny mojego bloga!) do godziny 23:59.


Buziaki!

wtorek, 19 kwietnia 2011

Jamie Reidy "Miłość i inne używki" ("Hard sell. The evolution of a viagra salesman"


Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Ewa Budrewicz-Wałaszewska
Data wydania: 9 lutego 2011r.
Ilość stron: 240

Przedstawiam Wam dzisiaj książkę, którą można na pewno określić mianem niecodziennej i wyjątkowo szczerej. W pozycji tej autor przedstawia nam kilka lat ze swego życia, w których pracował jako sprzedawca w przemyśle farmaceutycznym. Co może być tak niezwykłego w takiej pracy, że ktoś o tym pisze książkę? Może nas najść pytanie, które i mi przemknęło przez myśl. Odpowiedź uzyskałam bardzo szybko, gdyż już pierwsze strony zdradzają, że Jamie Reidy jest wielce interesującą postacią, dzięki której otwierają nam się drzwi do, tak naprawdę, tajemniczego świata farmaceutyki. 

Jamie Reidy po odejściu z wojska nie wie co robić dalej ze swoim życiem. Kiedy los wybiera za niego i trafia on na szkolenie do firmy farmaceutycznej Pfizer, zdaje sobie sprawę ze swojego szczęścia. Z początku bardzo poświęca się nowej pracy, znajdując uznanie u szefów, jednak po pewnym czasie współpracownicy oświecają go, że w ich pracy można sprytnie oszukać system i swoje obowiązki wypełniać co najwyżej w połowie. Bohater szybko przyzwyczaja się do obijania, jednak nadal w pracy spotyka się z zaskakującymi zdarzeniami i sytuacjami, w końcu ma kontakt z lekarzami, pielęgniarkami i pacjentami nacodzień. Wszystko zmienia się kiedy Jamie zostaje włączony w zespół odpowiedzialny za sprzedaż viagry (akcja rozgrywa się w latach 90.). Praca sprawia mu więcej przyjemności, otwiera wiele drzwi i pozwala (dzięki popularności leku) zabłysnąć w towarzystwie. Po kilku nieudanych próbach dalszego awansowania, zyskania większych statystyk bohater stara się przemyśleć swoje dotychczasowe poczynania, dochodzi on wówczas do zaskakujących wniosków, które wprawiają czytelnika w chwilowe osłupienie.

Ogromną zaletą tej książki jest jej oryginalność. Pierwszy raz spotykam się z pozycją, która otwiera mi oczy na świat farmaceutyki. Z pozoru zwyczajny (przynajmniej dla mnie), okazuje się środowiskiem pełnym niespodziewanych zdarzeń, zachowań jak i reakcji. Autor pokazuje nam co może zdziałać jeden lek (w tym przypadku viagra, zwana również w tej pozycji witaminą V), począwszy od zmiany relacji sprzedawca-lekarz na zupełnie odwrotną, nastawienie pacjentów jak i samych przedstawicieli farmaceutyki. Trudno mi było zrozumieć to, jaka machina kryje się za ogromnym chaosem jakim jest sama opieka zdrowotna.

W pozycji tej, zdziwił mnie bardzo dystans autora i jego względna obiektywność. Jamie Reidy opisując swoje poczynania, przedstawia je w sposób wolny od opinii, dodając nawet często zabawny komentarz, czy anegdotkę. Dla mnie nawet po dłuższym czasie trudno jest spojrzeć na jakąś sytuację obiektywnie, zwłaszcza kiedy była ona dla mnie ważna lub wręcz przełomowa, sprawia to, że autor zyskuje w moich oczach trzeźwym i światłym rozumem. Najbardziej rozbrajające fragmenty są jednak wtedy, gdy Jamie Reidy wyśmiewa swoje zachowanie, wywołując w nas poczucie z bohaterem wyjątkowej więzi.

Po polskim tytule możemy się jednak spodziewać czegoś innego. Wertując książkę, fakt spotykamy się z elementami relacji damsko-męskich, aczkolwiek słowa "miłość" wpleść nigdzie nie potrafię. Oryginalny tytuł pozostaje dobrym wyznacznikiem treści książki.

Książka "Miłość i inne używki", jest pozycją oryginalną, wśród wszystkich dostępnych na rynku pozycji. Otwiera nam ona oczy na z pozoru mały światek farmaceutyki, który kryje się w cieniu wszystkich szpitali i przychodni. Muszę też przyznać, że od dzisiaj bacznie będę obserwować przedstawicieli handlowych w gabinetach lekarskich :-).

Moja ocena: 8/10

Buziaki, Patsy!

***

Już w następnym poście, będziecie mieli okazję wygrać egzemplarz właśnie tej pozycji, więc już teraz serdecznie Was zapraszam!                                                                 

sobota, 2 kwietnia 2011

Anna Andrew "Kroniki Niebios"


Wydawnictwo: Bunt
Data wydania: 10 grudnia 2010r.
Ilość stron: 354

Jakiś czas temu, na wielu blogach mogliśmy przeczytać recenzję tej książki. Mieliśmy szanse poznania oryginalnej historii, powstania tej pozycji, w której to Anna Andrew, autorka lektury pt. "Kroniki Niebios", niezrażona problemami z nawiązaniem współpracy z wydawnictwami, bierze udział w projekcie unijnym dającym szansę młodym przedsiębiorcom, którego w efekcie została ogłoszona laureatką. Dzięki temu założyła wydawnictwo "Bunt". Od tego punktu, nie było już daleko do wyjścia na światło dzienne jej pierwszej książki.

Julien Andres dostaje się do prestiżowej szkoły, już na początku pobytu w tej placówce, okazuje się, że ma on zastąpić miejsce dawnego pupilka dyrektora, swojego brata. Cain po skończeniu szkoły przepadł jak kamień w wodę, pozostawiając za sobą wiele tajemnic oraz ludzi, którzy pałają do niego skrajnymi uczuciami. Julien nie jest jednak przygotowany na to co los mu uszykował. Spotyka tajemniczą dziewczynę, która raz ratuje mu życie, a następnie bije bez powodu. Chłopak jednak nie potrafi określić uczuć jakie do niej czuje. Razem z kilkoma przyjaciółmi Anael, Julien stara się obronić przed czyhającymi na niego z każdej strony wrogami. Nie jest on jednak w stanie, chronić jednocześnie przyjaciół, rodziny i siebie.

Szybko rozwijająca się akcja w połączeniu z częstymi elementami zaskoczenia, tworzy bardzo zgrabny i pożądany duet. Autorka bardzo oryginalnie w początkowych momentach przedstawiania jakieś nowej sytuacji, nie podaje nam wyraźnie określonych informacji, tylko daje nam szansę na chwile zastanowienia, dedukcję lub poleganie na szóstym zmyśle do odgadnięcia rozwoju zaistniałego zdarzenia.

Kolejnym interesującym elementem jest brak określonego miejsca i czasu. Daje nam to duże pole do popisu. Możemy, w ramach prywatnych zachcianek, umiejscowić bohatera w jakimkolwiek miejscu na świecie, czy w kosmosie. Niekiedy jednak brak tych danych może powodować dezorientację i chwilowe pogubienie się w fabule.

Pozycja ta ma również swoje minusy. Najczęstszym elementem jakim biorę pod uwagę, przy prywatnej ocenie książki są bohaterowie. W tej pozycji, niestety, daleko im do moich wzorców. Po zachowaniach postaci, trudno jest określić ich wiek, niektóre z nich mają tysiące lat, kolejne kilkadziesiąt, parę kilkanaście, a wszystkie zachowują się jakby byli rozwydrzonymi nastolatkami. Nie wspominając tutaj o głównym bohaterze, który ciągle ryczy, nie składa faktów w całość, nie potrafi się bić, a jak już to robi to jego celem jest nawet (tak!) dziewczyna, w której na dodatek jest zakochany. Nie takich chłopaków kobiety lubią.

"Kroniki Niebios", zważywszy na debiut literacki to dobra książka. Zdecydowanie jej największymi plusami jest niespodziewana akcja jak i pole do popisu dla czytelnika. Jednak po tyle bardzo pozytywnych recenzjach spodziewałam się czegoś lepszego.

Moja ocena: 6,5/10

Więcej informacji możecie uzyskać na tej stronie.

Pozdrawiam, Patsy!