sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt!


Trochę spóźnione, ale myślę że jednak obowiązkowe :) - życzenia.
Życzę Wam wszystkim, 
zdrowia, szczęścia i magii 
podczas tych Świąt jak i przez cały rok,
aby te wspaniałe chwile były spędzone w gronie rodziny i przyjaciół
oraz napełniły Was wewnętrzną radością i spokojem.

Miło by było również, jeśli znaleźlibyście pod choinką wiele ciekawych książek, które umilą Wam ten, jednak nie do końca, zimowy czas.

Patsy :).

niedziela, 4 grudnia 2011

Lesley Livingston "Oddech nocy" ("Wondrous strange")


Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Data wydania: 21 września 2011r.
Ilość stron: 268

Elementy fantastyczne: tak.

Szczerze, to trudno mi wyrazić jednoznaczną opinię na temat tej pozycji, rozróżnić w niej minusy i plusy. Z jednej strony doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to książka kierowana do młodzieży wpisana w rodzaj fantasy, raczej niezobowiązująca, a z drugiej strony wydaje mi się, że z takich lektur już wyrosłam (chyba, że są to oryginalne, niesamowite bajki, legendy itd.) i po prostu nie czuję się dobrze czytając je. Staram się jednak, przy niektórych aspektach wyśrodkować tą rozbieżność, aby można się było czegoś dowiedzieć o tej książce, a nie tylko czytać zrzędzenia :P.

Kelley kocha teatr, ostatnio dostała nawet angaż w "Snu Nocy Letniej" w roli królowej elfów - Tytanii. Nigdy nie przyszło jej jednak na myśl, że jakiekolwiek fragmenty szekspirowskiego dzieła mogą mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jej życie zaczyna się zmieniać od momentu kiedy poznaje przystojnego i sympatycznego chłopaka - Sonnego. Szybko jednak odnosi wrażenie, że chłopak ją prześladuje.Tak naprawdę jest on strażnikiem bramy łączącej dwa światy - ludzki i magiczny, a w tym roku ma wyjątkowo dużo pracy. Zauważa on jednak w dziewczynie coś wyjątkowego i natrafia na ciekawy trop...

Jednym z kilku pozytywnych aspektów tej książki, jest nawiązanie do sztuki - "Snu Nocy Letniej" Szekspira. Jest to dość ciekawe i interesujące zamierzenie pisarki, które uważam wyszło jej nawet znośnie :P. Plusem, było to, że nie wszystko było dokładnie tak samo, przez co niekiedy występował element zaskoczenia. 
Spodobało mi się również wplecenie postaci magicznych do świata głównej bohaterki, w tym przypadku Nowego Jorku. "Udomowione" syreny i inne ciekawe stworzenia, były jak dla mnie najlepiej wykreowanymi postaciami w książce, zwłaszcza Bob - pełen poświęcenia i troski, ale uważany za niegodziwego osobnika (trochę stereotypowe) :].

Pierwsze co najbardziej nie spodobało mi się w tej książce jest główna bohaterka. Naprawdę, uważam że jest po prostu beznadziejna. Nie przychodzi mi na myśl, co autorka chciała osiągnąć tworząc postać tak głupiutką, nie myślącą, nieodpowiedzialną i wyciągającą jakieś absurdalne wnioski...
Rzeczą, która również mi się nie spodobała, a na która chciałabym zwrócić uwagę jest przewidywalna akcja. Prawie wszystkiego z ogromnym wyprzedzeniem można było się domyśleć, przez co przewijanie kartek traciło trochę na tej specyficznej książkowej magii.

Książki tej nie polecam starszym czytelnikom oraz tym bardziej wymagającym. Myślę, że spodoba się ona osobom młodszym, które po prostu chcą zapoznać się z jakąś w miarę przyjemną lekturą, ale nie mają wobec niej jakiś wygórowanych oczekiwań.

Moja ocena: 6,5/10

Pozdrawiam :D!

sobota, 3 grudnia 2011

Promocje książkowe

Hej!
Nie wiem, czy zauważyliście, ale od dłuższego czasu na moim blogu funkcjonuje taka zakładka jak "Promocje książkowe", którą staram się często aktualizować, w miarę znajdowania jakichś ciekawych okazji :D.
Napiszę również w tym poście o ciekawej, aktualnej, akcji w empik.com. Mianowicie 15 pozycji z Wydawnictwa Otwartego przecenione zostały na 19,90 :D, w tym popularne tytuły: "7 razy dziś", "Zawsze przy mnie stój" (bardzo podobały mi się obie pozycje) oraz książki Emily Giffin, z których sama zamierzam coś wybrać, gdyż jeszcze nie zapoznałam się z twórczością tej pisarki. Polecacie coś może? :D

Buziaki!

Edit: Promocja opłaca się oczywiście wtedy kiedy odbieramy przesyłkę osobiście w salonie - jest wtedy darmowa, dla tych co nie mają blisko siebie Empiku niestety myślę, że ta promocja nie będzie zbyt korzystna :(.

niedziela, 20 listopada 2011

Melissa De La Cruz "Klika z San Francisco. Smak zazdrości" ("The Ashleys #2: Jealous?")


Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Data wydania: 23 marca 2011r.
Ilość stron: 280
Tom w serii: 2

Elementy fantastyczne: nie

Nie tak dobrze, ale pamiętam moje odczucia po przeczytaniu pierwszej części. Jednym słowem byłam niezadowolona. Bohaterki i akcja, były dziwnie nieskomponowane i infantylne, na oceną z pewnością wpłynęły też moje oczekiwania, które miałam względem tej autorki. Kiedy sięgałam po kolejna części, wiedziałam już mniej więcej czego mogę się spodziewać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy książka zamiast zanudzać, wciągnęła mnie, przez co czytanie jej było samą przyjemnością! 

Lauren po nieudanej próbie rozbicia Kliki, próbuje kolejny raz, tym razem mając asa w rękawie: udział w programie telewizyjnym. Dla młodych, żądnych popularności dziewczyn jest to spełnienie marzeń, które może wyprzeć z ich głów myśl o zadawaniu się z kimś z poza ich kręgu. Tylko pytanie jest, czy kamery na każdym kroku, to tylko i wyłącznie coś dobrego... W relacje dziewczyn, wkraczają kłamstewka, intrygi, zazdrość i to nie tylko o siebie nawzajem. W życiu każdej z nastolatek pojawia się jakiś chłopak, który sprawia, że ich życie nabiera koloru oraz bardziej indywidualnego charakteru. Każda z dziewczyn zaczyna się zmieniać, patrzeć na życie innymi kategoriami, jednak nadal maja podobne cele. Czy chęć zwyciężenia, jest silniejsza od przyjaźni i kogo tak naprawdę możemy obdarzyć tym mianem...?

W porównaniu z pierwszą częścią, ta ma w końcu jakiś realny sens. Jest nim wygranie programu, odnalezienie miłości oraz chęć akceptacji. Chociaż nadal wspominany jest cel Lauren, czyli zniszczenie kliki, nie jest już on przedstawiany na pierwszym planie (choć i tak uważam, że jest zbyteczny, gdyż bohaterka ta ma jakiś nieuformowany plan, który po prostu nie istnieje, jest jakby samym celem, co jest dla mnie całkowicie bez sensu...). Dzięki temu akcja nabiera rozpędu, z ciekawością czekałam na dalszy ciąg akcji, a szybki oraz przyjemny w odbiorze i czytaniu tekst tylko mi w tym pomagał.

Na jakość czytania, z pewnością wpłynęło moje nastawienie. Ogólnie powiedziawszy: negatywne. Dzięki niemu oraz nabraniu większego dystansu do wieku bohaterek (wyobrażałam je sobie po prostu jako starsze) mogłam w spokoju skupić się na treści książki, która, tak jak już wspomniałam, znacznie się poprawiła. Mam wrażenie, że, choć nie było o tym słowa w książce,  autorka trochę postarzyła emocjonalnie bohaterki. Mają one dojrzalsze przemyślenia, ich zachowania mają jakiś kontekst oraz są one również bardziej zrównoważone. Nadal się dziwię temu, że autorka postanowiła pisać o dwunastolatkach...

Podsumowując, pozycja ta o wiele bardziej spodobała mi się od swojej poprzedniczki, myślę że głównie dzięki nastawieniu - nie oczekiwałam po prostu żadnych fajerwerków, ale również ciekawej akcji i zwiększeniu różnic między bohaterkami. Nadal jednak zaznaczam, że nie jest to książka dla osób bardzo dojrzałych, które już nie mają  ochoty na pozycje typowo młodzieżowe.
Dzięki tej lekturze (bardziej może porównaniu do pierwszej części) zapamiętam, że nie można mieć zawyżonych oczekiwań, gdyż można się na tym przejechać... ;-).

Moja ocena: 7,5/10

Buziaki!

*****

Udziela się Wam może już jesienny nastrój? Ja mam tylko ochotę leżeć w łóżku z herbatą i oglądać jakiś w miarę dobry film... ^^